BuwLOG

„Listy z Polski”

W dzisiejszych czasach ludzie podróżują coraz częściej i coraz więcej o tych podróżach piszą. Piszą o swoich wyprawach, o zwiedzanych miastach, o spotykanych ludziach, o wydarzeniach a także o całkiem dzikich i nieodkrytych dotychczas miejscach. Dawniej była to dziedzina zarezerwowana raczej dla dziennikarzy, pisarzy, „rasowych” podróżników. Dzisiaj próbuje pisać każdy. Trzeba przyznać, że spora część tego, co się w tej ukazuje, nie jest literaturą najwyższych lotów. W sytuacji, gdy na temat danego kraju nie ma zbyt wiele literatury, czyta się wszystko, co się aktualnie ukazuje.

Druga część piśmiennictwa podróżnego to książki, stanowiące wspaniałą literaturę; pięknie napisane, wartościowe pod względem, prezentacji treści i wyboru samego tematu. I o takowej chciałabym tutaj powiedzieć kilka zdań. Dodatkowym jej atutem jest to, że opowiada o naszym kraju. Lubię takie książki gdyż przegląda się w nich jak w zwierciadle całe nasze ja. Ta dotyczy czasów dawniejszych – okresu sprzed II wojny światowej. I nie jest typową książką podróżniczą. Chciałabym napisać o tej książce z wielu powodów. Po pierwsze zachwyciła mnie wręcz z powodu tematu – widzenia wielu spraw polskich; niektóre i dzisiaj są aktualne. Po drugie w wielu miejscach dotyka problematyki pogranicza. Po trzecie pisana jest spokojnym, ładnym, literackim językiem. Z pewnością jest to także ogromna zasługa tłumaczki. Do wielu poruszonych tam spraw chciałabym podejść z dużą ostrożnością. Nie bez powodu piszę o ostrożności, gdyż zdaję sobie sprawę z mojej nieznajomości pisarstwa tegoż autora i nigdy nie podjęłabym się recenzowania jego prac, szczególnie od strony literackiej. Stronę literacką i jej ocenę pozostawiam profesjonalistom. Mnie zaciekawiło to, co pisał ten pisarz o Polsce, jak ją widział, co go w nas zainteresowało.

Chodzi o Listy z Polski Josepha Rotha (DK 4070 .R68 2018), wydane w 2018 r. przez Wydawnictwo Austeria w tłumaczeniu Małgorzaty Łukasiewicz, ze wstępem Krzysztofa Czyżewskiego. Książka jest o tyle interesująca, że jej autor zalicza się do niemieckojęzycznego kręgu kulturowego, do tego jeszcze teksty w niej zamieszczone pochodzą z okresu przedwojnia. Jak pisze wydawca „książka ta stanowi pierwsze polskie wydanie tych prac dziennikarskich Rotha, nigdy dotąd nie tłumaczonych na polski”. Można w niej więc obejrzeć świat bardzo nam odległy, który znamy z literatury, bądź z lekcji historii w szkole. Nigdy dość oglądania tego świata. Przez lata zachwycaliśmy się w Polsce książkami Martina Pollacka, szczególnie dotyczącymi Galicji. Tutaj są także reportaże z podróży po Galicji, tylko że z lat dużo wcześniejszych ‒ 20. XX w. Autor, pisarz austriacki, żył w latach 1894-1939, zmarł więc w przededniu wybuchu II wojny światowej. Urodził się w Brodach (dzisiaj Ukraina), zmarł w Paryżu. Jak podają źródła studiował we Lwowie i w Wiedniu. Jego ogląd naszego świata wynikał z doświadczeń człowieka, który przeżył I wojnę światową, a zgłosił się na nią jako ochotnik. Należy zaznaczyć, że znał język polski. Zawarte w książce teksty – reportaże (pisane w formie listów) – przeznaczone były dla gazet niemieckich. Pochodzą, jak już zostało wspomniane z wczesnych lat 20. i 30. W wymienionej książce, oprócz tekstów o Galicji i Lwowie znajduje się także spacer po Warszawie lat 20., tekst o Łodzi a także ogląd Polski w ogóle z jej osiągnięciami i problemami. Interesujące wydają się również rozważania autora dotyczące sytuacji mniejszości narodowych w Polsce, a także kondycji polskiej literatury. Nie brakuje liryzmu, który można szczególnie zauważyć w zakończeniu materiału z 1931 r., zatytułowanego „Mała polska stacyjka”

…wszędzie rosło i pączkowało, rodziło się coś nowego, drobnego, prostego, zacnego i dobrego. W ten wiejski spokój wdzierały się tylko dźwięczne, szkliste, twarde, rześkie, przenikliwe i figlarne sygnały dzwonków jak pozdrowienia rozpędzonego świata, od stacji do stacji, które wszędzie niczym jasne siostry rozsiane były po nieskończonej równinie kraju, a ta kwitła i spała, spała i kwitła.

Nie jest to typowa książka podróżnicza, ale jest to piękna literatura o Polsce. Przeziera z niej ogromne zaciekawienie krajem, który dziennikarz-wędrowiec ogląda. Zdumiewa to, co w nim widzi i jak widzi. Ogląda miejsca, które i ja po latach już w XXI w. mogłam obejrzeć i porównać z opisami zawartymi w tej książce, szczególnie dotyczy to właśnie Galicji. Wnioski z tego porównania są niezwykle interesujące. Czytając niektóre teksty miałam wrażenie, że zostały napisane wczoraj.

Emilia Słomianowska-Kamińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *