BuwLOG

Nie deptać stokrotek

daisy

Sama nie wiem jak to się stało, że z dusznego biura, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nagle…znalazłam się w parku. Prawdziwym, szumiącym drzewami parku. Brakowało mi jeszcze wygodnej, obitej czerwonym pluszem kanapy, a uwierzyłabym, że jestem w raju. No, ale kto zna parki z kanapami zamiast ławek? Zapewne nikt. Bez zbytniego więc ociągania dołączyłam do grona niewierzących w istnienie kanap w parkach, i pogodzona z losem, usiadłam na drewnianej ławce (pomalowanej za to na jaskrawo czerwony kolor!) Zdjęłam z ulgą buty, a na  moich oswobodzonych stopach natychmiast pojawiła się cała rodzina mrówek żywo o czymś rozprawiając…Rozejrzałam się dyskretnie dookoła.  Na ławce w kolorze żółtym siedział maleńki człowieczek z nieziemsko wielką trąbą, która lśniła w słońcu tak, że patrząc na nią trzeba było mrużyć oczy. Tyle złota na raz! – raj dla sroczych spojrzeń! Właściciel gigantycznej trąby, noszący dla kontrastu mikroskopijny kapelusik wydawał się być jeszcze mniejszy na tle swojego instrumentu. Miałam nawet wrażenie, że cały zmieściłby się do wypolerowanej tuby.

– To żadna trąba, tylko suzafon – rzekł zniecierpliwiony.

– Słucham?

– Mówię, że to nie trąba tylko suzafon.

– Skąd pan wie, że ja nie wiem?

– Bo nikt nigdy nie wie, a chce wiedzieć, więc uprzedziłem pani pytanie

– Ale wiedziałam przynajmniej, że jest dęty – mruknęłam trochę obrażona i zła na swoją niewiedzę.

Zdążyłam jeszcze zasiać w sobie niepewność, czy aby drobnej postury muzyk ma siłę grać na tak potężnej trąbie, oj, przepraszam, potężnym suzafonie, i  spojrzałam w drugą stronę. Na ławce w kolorze blue usiadł za to wysoki jegomość w marynarce w czerwone róże, a obok niego w kubraczku, również  w czerwone róże przysiadł pulchniutki pies z najpiękniejszymi uszami jakie kiedykolwiek widziałam. Dwa identycznie ukwiecone obiekty w jednym miejscu to widok godny pędzla genialnego malarza. Mrówki na moich stopach doszły chyba do porozumienia, bo nagle ustawione gęsiego zaczęły  piąć się z wielkim mozołem w kierunku kolana. Ja natomiast nie mogłam oderwać wzroku od niebieskiej ławki, a dokładniej od postaci, które się na niej rozgościły. Jegomość, który przypominał mi strączek zielonej fasolki, wyjął  w pośpiechu  z przepastnej torby przedmiot (który okazał się być laptopem) szczelnie zapakowany we wzorzysty worek. Zaraz, zaraz…tak! To był pokrowiec w czerwone róże!!! Niesamowite. Z coraz większym zainteresowaniem obserwowałam parę zajmującą parkową ławkę. Pączek, czyli właściciel oryginalnych uszu, przyzwyczajony chyba do siedzenia na ławce zwinął się w kolorowy kłębuszek i spokojnie zasnął. A jego pan z przejęciem rozpoczął wpatrywanie się w ekran komputera. Nagle zerwał się na równe nogi i krzyknął:

– Kocham ją, kocham!!

– Gratuluję uczucia – odruchowo zareagowałam – A kim jest szczęśliwa wybranka, jeśli wolno spytać? – uznałam, że taki entuzjastyczny wybuch wiosennych emocji zasługuje na minimalną oznakę zainteresowania.

– Amber Cover, moja Amber Cover!

– Cudzoziemka?

– Tak! Jak najbardziej cudzoziemka! Ja proszę pani uwielbiam róże, jeżdżę po całym świecie i robię zdjęcia najcudowniejszym okazom. W Anglii odnalazłem u pewnego hodowcy wyjątkową piękność. Jej wysokość róża: Amber Cover! Już wkrótce ją zobaczę! Jedziemy do Anglii Różyczko!

A jednak suczka – pomyślałam. Różyczka przeciągnęła się leniwie bezgłośnie prezentując gotowość do wyjazdu w każdej chwili. W tym samym zaś momencie, poznana niedawno rodzina mrówek zrezygnowała ze zdobywania kolana i zawróciła ku palcom u stóp.

– Ja proszę pani kocham kwiaty! Świat bez kwiatów jest jak niebo bez gwiazd!! – zawołał w wielkim uniesieniu i rozpoczął szaleńczy taniec na trawniku.

Ze smutkiem patrzyłam jak zdeklarowany miłośnik kwiatów  w wypolerowanych lakierkach  depcze bezbronne, nieśmiało wystające z ziemi  delikatne stokrotki.

– Nie deptać stokrotek! – ryknęłam…Na szczęście echo miałam po swojej stronie…

– Nie deptać stokrotek!!! – powtórzyło bezbłędnie za mną…

Nie deptać stokrotek!

Idziemy w tym marszu wciąż naprzód i naprzód,
a tutaj stokrotka pod płotem.
Ostrożnie kochani, nie włazić butami!
Uwaga! Nie deptać stokrotek!

Nie deptać stokrotek pod płotem,
bo chociaż stokrotka maleńka,
to w każdej jest nuta piosenki
i w każdej poezji kropelka.

I człowiek się czuje bogatszy
przez taki maleńki kwiatuszek.
Dlatego rzucamy dziś hasło:
Nie deptać stokrotek i wzruszeń!

Stokrotka jest mała, stokrotka nieśmiała,
musimy stokrotkom pomagać.
Niech cieszą się słońcem, niech kwitną na łące.
Nie deptać stokrotek! Uwaga!
Nie deptać stokrotek!

Nie wolno zapomnieć – to ważne ogromnie,
to serce dyktuje ten protest –
na wielkim afiszu stokrotkę narysuj.
Uwaga! Nie deptać stokrotek!
Nie deptać stokrotek!”

(WANDA CHOTOMSKA)

 

Wybrane książki Wandy Chotomskiej – BUW Wolny Dostęp:

Wanda Chotomska dzieciom, Warszawa, 2011 – PG7162.H57 W35 2011

Wiersze i wierszyki, Poznań, 2001 – PG7162.H57 A17 2001

Remanent, Warszawa, 1985 – PG7162.H57 R46 1985

Kram z literami, Warszawa, 1987 – PG7162.H57 K73 1987

Boci@n

7 comments for “Nie deptać stokrotek

  1. klekot100
    9 maja 2014 at 13:46

    W momencie, gdy w przypływie „uniesienia” i „radości” z pracy klawisz ENTER już miał mi się odcisnąć na czole, przypomniało mi się, że mam do przeczytania nowy wpis – „Nie deptać stokrotek”. I co? I jak zwykle nie zawiodłem się. Enter nie odcisnął mi się na czole, a na mym licu zagościł uśmiech. CUDNE. Szkoda tylko, że tak mało.

    „Cichy, cichuteńki wielbiciel”

    • Dorota Bocian
      13 maja 2014 at 20:07

      Po stokroć 🙂 dziękuję za cenny komentarz. Boci@n

  2. ulcia
    9 maja 2014 at 23:05

    Urocze. Przeczytałam i nadal się uśmiecham, trochę do siebie a trochę do stokrotek. Klekot ma rację- szkoda że tak mało.

    • Dorota Bocian
      13 maja 2014 at 20:25

      Pani W.Chotomska stworzyła manifest chroniący (i słusznie 🙂 stokrotki 🙂 Pan J.Przybora wymyślił musical, zachęcając w tytule do ich jedzenia – „Jedzcie stokrotki”;) A Amerykanie nagrali przesympatyczną komedię z D.Day „Nie jedzcie stokrotek” („Please don’t eat the Daisies”). Stokrotki znane i lubiane 😉 Dziękuję bardzo za komentarz! Boci@n

  3. Wozniczka
    19 maja 2014 at 12:35

    Lekko, i jakże na czasie!
    Uwielbiam stokrotki , prawie tak samo jak Pani wpisy na blogu!

    • Dorota Bocian
      21 maja 2014 at 10:24

      Bardzo dziękuję 🙂 I zapraszam do czytania naszych blogowych tekstów 🙂 Boci@n

  4. Wozniczka
    22 maja 2014 at 12:47

    Staram się zawszeeeee czytać na bieżąco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *