BuwLOG

Obiekt miesiąca: Requiem dla ostatniego króla Polski

Postać kompozytora Józefa (Osipa) Kozłowskiego (1757-1831) jest dziś bardziej znana w Rosji niż w Polsce, choć także tam należy on raczej do twórców, których nazwisko więcej mówi muzykologom, niż melomanom. Urodzony w Warszawie (wcześniejsze opracowania wskazywały też na ziemiański majątek w powiecie rzeczyckim, dziś na wschodnich rubieżach Białorusi), tylko wiek młodzieńczy spędził w Polsce (i o okresie tym wiadomo dość niewiele) śpiewając w chórze kolegiaty św. Jana w Warszawie i grając tam na organach, krótko pracując też na magnackich dworach Ogińskich (miał nauczać sławnego później kompozytora, Michała Kleofasa) i Stępowskich. W roku 1780, gdy miał zaledwie 23 lata, podczas podróży do Rosji związał się z dworem księcia i generała Jurija Dołgorukowa, z którym wyruszył na wojnę turecką, a początek olśniewającej karierze dało mu uznanie ze strony możnego Grigorija Potiomkina, faworyta carycy Katarzyny. Ów wprowadził Kozłowskiego na petersburski dwór, gdzie powrócił on do zajęcia muzyka, piastując też zaszczytne i dochodowe funkcje, m.in. dyrektora teatrów cesarskich. Stał się szybko jedną z centralnych postaci życia muzycznego stolicy. To on zapoczątkował trwającą w Rosji wiele dekad miłość do poloneza (jej późnym echem są np. piękne stylizacje tego tańca u Czajkowskiego, Areńskiego czy Lapunowa); polonezem właśnie jest też jego pieśń Гром победы, раздавайся!, którą przez pewien czas nieoficjalnie uznawano za hymn Rosji. Tworzył muzykę salonową na fortepian i zespoły kameralne oraz – szczególnie cenione – pieśni, w których wykształcił nowy idiom dający początek gatunkowi rosyjskiego romansu. Część tego repertuaru bywa wznawiana i wykonywana w Rosji do dziś; w zapomnienie popadły natomiast jego okazjonalne kantaty, msze i inne kompozycje sakralne, czy dzieła sceniczne. Jeden wszakże utwór zdobył sławę oraz uznanie trwałe i szczególne – było to opracowanie mszy żałobnej, Missa pro defunctis (często określanej pierwszym słowem otwierającego ją introitu jako Requiem), skomponowanej na uroczystości pogrzebowe zmarłego 12 lutego 1798 ostatniego króla Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego.

 

Obraz przedstawiający umierającego na łożu - obok stojący mężczyźni w osiemnastowiecznych mundurach.

Śmierć Stanisława Augusta Poniatowskiego, obraz pędzla Marcello Bacciarellego (po 1798 r.). Źródło: Wikimedia Commons

Były one nad wyraz okazałe, tak bowiem życzył sobie car Paweł I, który darzył byłego polskiego monarchę szczerym szacunkiem. Szczegółowy (i fascynujący) opis uroczystości pogrzebowych oraz komentarz na temat Requiem, a także najnowsze ustalenia biograficzne znaleźć można w cennych artykułach muzykolożki Wiktorii Antonczyk, do których link znajduje się pod tym szkicem; aktualność zachował też w dużej mierze artykuł Stanisława Golachowskiego z 1932 roku. My zaś przedstawiamy jako „obiekt miesiąca” pierwszą drukowaną edycję tego dzieła przechowywaną w Gabinecie Zbiorów Muzycznych BUW, wydaną niedługo po skomponowaniu przez lipską oficynę Breitkopf & Härtel.

Pierwsza strona starodruku "Missa pro defunctis".

Stosunkowo rzadki dziś i cenny druk trafił do BUW wśród muzykaliów ze zbiorów d. Musikalisches Institut działającego pod różnymi nazwami przy uniwersytecie wrocławskim od I poł. XIX wieku.

Druk jest niedatowany, ale przyjmuje się że pochodzi z wczesnego okres produkcji wydawniczej firmy (zapewne między 1803-1806). Oficyna, pierwotnie znana pod nazwiskiem swego założyciela Bernharda Christopha Breitkopfa przybrała podwójne miano w roku 1795 gdy do rodzinnej spółki przyłączył się (a niebawem – przejął ją) Gottfried Christoph Härtel, co dało początek wspaniałemu rozkwitowi aktywnej do dziś firmy, należącej do najbardziej zasłużonych wydawnictw muzycznych w dziejach. Może poszczycić się wydaniem ponad 8000 utworów (wśród nich wiele wczesnych, często pierwszych wydań dzieł Beethovena, Schuberta, Schumanna, Chopina, Liszta i in.), kilkunastu tysięcy poświęconych muzyce książek oraz grupy czasopism. Firma z powodzeniem zajmowała się też… produkcją fortepianów.

Karta z zapisem nutowym.

Jedną z tajemnic jej sukcesu było znaczące udoskonalenie bardzo starej techniki druku muzycznego, z użyciem ruchomej czcionki stosowanej w tym celu niemal od początków druku w ogóle. Pozwalała na wydajny skład zapisu nutowego, ale długo kosztem jego jakości (każdy element zapisu – nuta, pauza, kropka, znak chromatyczny, klucz itp. znajdował się na osobnej czcionce, czego skutkiem była „przerywana” liniatura i możliwość przekazywania tylko stosunkowo prostych, na ogół jednogłosowych struktur muzycznych, w postaci tzw. ksiąg głosowych zw. partesami). W XVII i XVIII wieku, dla bardziej zaawansowanych potrzeb używano znacznie subtelniejszych technik miedziorytniczych (później także innych technik graficznych), ale to z kolei wydłużało proces wydawniczy i podnosiło jego koszty, utrudniało też korekty. Zaawansowane innowacje Breitkopfa (długo niedostępne konkurencji) pozwoliły na pogodzenie względnej prostoty i dużej wydajności druku czcionkowego z możliwością powielania także skomplikowanych muzycznych zapisów. W takiej też technice wydano partyturę Missa pro defunctis Kozłowskiego, przyczyniając się wydatnie do spopularyzowania tego dzieła, które cieszyło się uznaniem w wielu krajach, wykonywane wielokrotnie podczas uroczystości żałobnych i komemoratywnych. Na znacznie powiększonych zdjęciach detali (np. początek pięknej arii Agnus Dei) widać, że typowa wada czcionkowego druku muzycznego: „przerywana” pięciolinia, nadal jest widoczna, jednak przy typowych sposobach korzystania z edycji do celów praktycznych nie jest to dolegliwe ani szczególnie zauważalne.

Fragment zapisu nutowego.

Prócz typowego zestawu stałych części liturgii żałobnej partytura zawiera także marsz żałobny wykonywany przez zespół instrumentów dętych podczas procesyjnego przenoszenia królewskiej trumny. Kompozytor przewidział także użycie okazałego zespołu takich instrumentów w innych miejscach mszy ad libitum, a więc pozostawiając to uznaniu wykonawców, zależnie od okoliczności i możliwości, w skromniejszych interpretacjach partie te można pominąć. Wydrukowano je jako swego rodzaju aneks do zasadniczej partytury.

Fragment zapisu nutowego.

 

Missa pro defunctis / composée par Joseph Koslovsky. Exécutée à la célébration des obsèques de S.M. le Roi de Pologne Stanislas Auguste, à l’église catholique le 25 février 1798, à St Petersbourg par les Musiciens de la Chapelle Impériale.

124 s. ; 27×35 cm

Leipzig : Breitkopf & Härtel, [ca 1806]
BUW Mus. 5118

Tekst i zdjęcia: Piotr Maculewicz, Gabinet Zbiorów Muzycznych

Bibliografia:

Antonczyk, Wiktoria: Kozłowski Józef [hasło]
http://www.polskipetersburg.pl/hasla/kozlowski-jozef

Antonczyk, Wiktoria: Requiem dla Stanisława Augusta w 215. rocznicę wykonania. W: „Kronika Zamkowa” 1-2 (65-66), s. 83-96. Warszawa 2013
http://mazowsze.hist.pl/16/Kronika_Zamkowa/1025/2013/37042

Antonczyk, Wiktoria: Życiorys własnoręcznie spisany przez Józefa Kozłowskiego. W: „Muzyka” 2018 nr 3, s. 137-143

Golachowski, Stanisław: Missa pro defunctis Józefa Kozłowskiego (1757-1831). W: „Kwartalnik Muzyczny” z. XVI, s. 671-685. Warszawa 1932
https://jbc.bj.uj.edu.pl/Content/182467/PDF/NDIGCZAS002585_1932_016.pdf

Partytura Missa pro defunctis w kolekcji Polony:
https://polona.pl/item/missa-pro-defunctis,ODg0NTQ0MTc/

Wybrane utwory Józefa Kozłowskiego w serwisie IMSLP:
https://imslp.org/wiki/Category:Kozlovsky%2C_Osip

Nagrania:
Hymn Гром победы, раздавайся! Muz. Józef Kozłowski, sł. Gawriił Dierżawin
wyk. The Male Choir of Valaam Singing Culture Institute
https://youtu.be/mbXNjVxO_fg

Missa pro defunctis
Wyk.: sopran I: Galina Simkina, sopran II: Lidiya Tchernykh, mezzosopran: Valentina Panina, tenor: Konstantin Lisovsky, bas: Vladimir Motorin, State Moscow Choir, Orchestra: USSR Ministry of Culture Symphony Orchestra, dyrygent: Vladimir Yesipov
https://youtu.be/Ik8ktuRwIRo

1 comment for “Obiekt miesiąca: Requiem dla ostatniego króla Polski

  1. Hanna Szych
    23 czerwca 2020 at 18:43

    Brawo! Świetny materiał. Właśnie teraz szukam wszystkiego o Józefie Kozłowskim i jestem wdzięczna za te informacje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *