BuwLOG

Rówieśniczki „Niepodległej”. Marianna Cel.

Pamięci tych, którzy odeszli z tego świata nie doczekawszy się spełnienia idei, za jaką walczyli.
(Wyrwa T.: W cieniu legendy Majora Hubala. Londyn 1974, strona 5 – BUW Wolny Dostęp DK4420.D63 W87 1974)

Major Hubal ze swoimi żołnierzami.

Major Hubal ze swoimi żołnierzami. Autor anonimowy. Wikimedia Commons. https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Plik:Hubal-with-soldiers.jpg

Na skraju wsi, pod lasem kilku chłopców pasło krowy. Na pastwisku rosły dwie wierzby. Do jednej z nich chłopcy rzucali znalezionym w lesie bagnetem austriackim. Po kilkunastu nieudanych rzutach gdzie ostrze odbijało się od drzewa, chcieli zakończyć zabawę. Wszystkiemu przypatrywała się Marianna. Podeszła do chłopców, wzięła bagnet, poważyła w dłoni, spojrzała na drzewo i rzuciła. Ostrze idealnie wbiło się w środek wierzby, a chłopcy aż jęknęli z zachwytu. Później tłumaczyła chłopcom fachowo obliczenia i technikę rzutu, ale czy coś z tego pojęli? W każdym razie rzucała jeszcze kilkakrotnie bagnetem i za każdym razem ostrze wbijało się w drzewo. (Nowek R.: Tereska od Hubala, 10 lutego 2013 r., strona 1-2 – www.konskie.org.pl)

Słyszeli Państwo o owej Mariannie? Mariannie Cel?
Mała podpowiedź… Małgorzata Potocka wcieliła się w postać Marianny w filmie z 1973 roku… „Hubal”, w reżyserii Bohdana Poręby… I już prawie, prawie wszystko jasne…
Marianna Cel, pseudonim „Tereska” była hubalczykiem i jedynym żołnierzem kobietą w oddziale mjra Henryka Dobrzańskiego (pseudonim „Hubal”). A zatem, mam przyjemność przedstawić Państwu pierwszą w dziejach II wojny światowej dziewczynę-partyzanta. I pierwszego cywila w ostatnim oddziale Wojska Polskiego w wojnie obronnej w 1939 r., który stał się równocześnie pierwszym oddziałem partyzanckim po klęsce wrześniowej… Marianna Cel… do końca wypełniona wiarą w słowa majora: „Będziemy pomostem między wrześniem i wiosną”…

Działo się w Lipie dnia dwudziestego siódmego stycznia tysiąc dziewięćset ośmnastego roku o godzinie pierwszej po południu. Stawił się Franciszek Cel, włościanin, gospodarz, w Budach zamieszkały, lat trzydzieści ośm mający […], i okazał nam dziecię płci żeńskiej oświadczając, iż takowe urodzone jest w Budach na dniu czternastym stycznia bieżącego roku o godzinie czwartej po północy z jego małżonki Bronisławy z Łuczyńskich, lat dwadzieścia sześć mającej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym odbytym nadane zostało przez Xsiędza Bolesława Raczkowskiego imię Marianna […]. (Derecki M.: Tropem majora „Hubala”. Lublin 1982, strona 144 – BUW Wolny Dostęp DK4420.D63 D47 1982.)

Ten zapis obwieszczający przyjście na świat naszej bohaterki znalazł się w Aktach urodzonych w 1918 roku w parafii Lipa powiatu koneckiego na Kielecczyźnie. Wiem, że od najmłodszych lat uwielbiała włóczyć się po lasach i zapuszczać w najdalsze zakątki mokradeł i bagien. Do dnia dzisiejszego zachowała się jednak znikoma ilość informacji na jej temat. Wiadomo natomiast, że okres dzieciństwa i wczesnej młodości nie należał do najszczęśliwszych. Miała dwie siostry i jednego brata. A kiedy była całkiem malutka straciła najpierw ojca, a zaraz potem matkę. I wraz z rodzeństwem trafiła pod opiekę ciotki. W 1934 roku, czyli tuż po ukończeniu siedmiu klas szkoły podstawowej wyjechała do Łodzi i służyła w bogatych domach. Szczenięce lata upływały jej zatem na ciężkiej pracy gosposi. Zarabiała na chleb wykonując zwyczajne, codzienne czynności, ale jej dusza (jak się domyślam) wyrywała się w zupełnie innym kierunku. Niebywałe jest to, że w tamtych czasach udało jej się ukończyć z powodzeniem kurs spadochronowy! Co i dziś wydaje się być ogromnym wyczynem. Chodzą również słuchy, że biegle posługiwała się językiem rosyjskim i niemieckim…

A potem nastał mrok. II wojna światowa. Marianna zakończyła przygodę z miastem, wróciła do siebie na wieś i związała swoje losy z Hubalem (Oddział Specjalny Wojska Polskiego majora Hubala nazywany był przez Niemców „bandą majora Hubala” lub „bandą Hubala.) Ale zanim to nastąpiło, już we wrześniu 1939 r. poświęciła się działalności sabotażowej. Przecinała Niemcom linie telefoniczne i pomagała polskim żołnierzom nie wpaść w ręce wroga. Jej bliscy wspominali, że żywiła do okupantów niewyobrażalną i niczym nieujarzmioną nienawiść. Trudno było powstrzymywać ją przed rzucaniem kamieniami w przechodzące akurat koło niej oddziały niemieckie. Dlatego też, major Dobrzański wraz ze swoją gromadką najwierniejszych żołnierzy stał się dla niej szansą na spełnienie marzeń uczestnictwa w walce zbrojnej z okupantem. W drugiej połowie października 1939 roku zdziesiątkowane wojsko Hubala stacjonowało w gajówce w Zychach. W tym właśnie czasie do hubalczyków dołączyło pięciu nowych chętnych, w tym jedna kobieta – ONA – 22 letnia Marianna Cel ze wsi Cisy, odległej o trzy kilometry od Zych:
Największą trudność miała z przyjęciem Marianna Cel. Początkowo major nie chciał słyszeć o przyjęciu jej do oddziału. Jednak jej ciągłe próby, upór, a w końcu potrzeba posiadania stałego łącznika w oddziale, zadecydowały o jej pozostaniu. Najpierw pomagała żonie gajowego w przyrządzaniu posiłków, prała i naprawiała bieliznę i mundury żołnierzom. Jednakże w niedługim czasie miały się ujawnić jej talenty jako łączniczki i wywiadowcy… (Kosztyła Z.: Oddział wydzielony Wojska Polskiego Majora „Hubala”. Warszawa 1987, strona 89 – BUW Wolny Dostęp D765.13.K635 1987.)

A kiedy już znalazła swoje miejsce wśród żołnierskiego, męskiego grona dała się poznać jako kompan do przysłowiowej „bitki i wypitki”. Melchior Wańkowicz nazwał ją nawet chłopską Joanną d’Arc. Z pozoru delikatna i zastraszona dała się poznać jako prawdziwa konspirantka z charakterem, która z wielką odwagą przewoziła rozkazy i dokumenty grając Niemcom na nosie…
Dzień 30 marca 1940 roku był prawdziwym sprawdzianem dla Marianny. Bój pod Huciskiem. To była pierwsza, najprawdziwsza, bezlitosna bitwa partyzancka. I to właśnie w niej „Tereska” wzięła czynny udział. Pierwsze strzały było już słychać o świcie, ale musiało upłynąć dobrych parę godzin zanim Niemcy zdecydowali się tak naprawdę zaatakować oddział Hubala. Jak na butnych i zadufanych w sobie panów świata nie byli jednak do tego starcia zupełnie przygotowani. Nie spodziewali się bowiem po Polakach żadnego oporu. I to ich zgubiło. Świetnie zorganizowani partyzanci zasypali ich gradem pocisków z szesnastu erkaemów. Doprowadzili tym samym do dużego chaosu w szeregach niemieckich. A kiedy Niemcy spróbowali odeprzeć atak, na ratunek zjawił się adiutant Hubala, podchorąży Dołęga ze swoimi ludźmi… Miejsce dla Marianki znalazło się w pierwszym szeregu… Młodziutka, przepełniona niewiarygodną wolą walki, biegła z pistoletem w dłoni na spotkanie z kulami nieprzyjaciela, a kiedy trzeba było, opatrywała rannych… Kanonada pod Huciskiem rozbrzmiewała przez dwie godziny, a po nich przerażeni niemieccy żołnierze w popłochu uciekali z pola bitwy…

Po tej słynnej akcji nastąpiły kolejne… a Marianka bez najmniejszego wahania brała w nich udział i odznaczała się nadludzkim uporem i dzielnością… Niespełna miesiąc później w wyniku zdrady, Oddział Wydzielony Wojska Polskiego mjr. Hubala został otoczony przez siły wroga koło wsi Wólka Kuligowska… Dowódca Dobrzański zginął na polu walki…
Po śmierci mjr. Dobrzańskiego zostało wydane specjalne zarządzenie o likwidacji oddziału… Natomiast towarzysze broni wydali swój własny komunikat:

…Dowódca nasz nie żyje. Ale żyje wśród nas Jego idea i honor polskiego żołnierza.
Oddział istnieje i istnieć będzie. Wszystkie pogłoski o rozproszeniu, czy też rozwiązaniu oddziału są nieprawdziwe… (Szymański M.: Oddział majora „Hubala”. Warszawa 1986, strona 95-96 – BUW Wolny Dostęp D765.13.S978 1986.)

Jedną z kurierek, która była odpowiedzialna za rozwożenie tego komunikatu po Kielecczyźnie, czyli terenie aktywności „Hubala” była… „Tereska”…
Oddział „Hubala” istniał niecały rok… Mógł się za to poszczycić 33 przeprowadzonymi akcjami zbrojnymi, a także kilkunastoma akcjami specjalnymi. Niemcy zaś byli zmuszani za każdym razem używać ogromnej siły do zwalczania działań partyzantki. Faktem jest również to, że straty okupanta przewyższały wielokrotnie straty po polskiej stronie (27 zabitych i 30 rannych). Warto również podkreślić, że to ziemia kielecka dzięki męstwu leśnych bojowników stała się jednym z ważnych symboli ofiarnej walki Polaków z niemieckim agresorem.
Po rozwiązaniu oddziału prekursora konspiracji, Marianna przeprowadziła się do Ząbek i zamieszkała w domu kurierki Ludmiły Żyro. Przez domowników została zapamiętana jako osoba wiecznie roześmiana i ślęcząca bez przerwy nad książkami. Nigdy nie opuszczała jej kawaleryjska odwaga. Zasłynęła z pobicia folksdojcza Kazimierczaka, który także mieszkał w Ząbkach, i który pewnego dnia próbował zrabować Teresce rower. Zaprawiona w bojach dziewczyna wymierzyła napastnikowi cios w zęby, a kiedy upadł, dołożyła mu jeszcze kilka mocnych kopniaków. Zadowolona z siebie wróciła do domu i rzuciła od niechcenia:

Cholera by to wzięła! (był to ulubiony jej zwrot, wyniesiony z oddziału). Jakiś Niemiec chciał mi zabrać rower, ale tak go pchnęłam, że się wykopyrtnął (Derecki M.: Tropem majora „Hubala”. Lublin 1982, strona 154-155 – BUW Wolny Dostęp DK4420.D63 D47 1982)

W krótkim czasie po wyprowadzce od Ludki słuch o niej zaginął. Natomiast domysły na jej temat wciąż istnieją… Podobno pomieszkiwała jeszcze to tu, to tam… Podobno widziano ją w Warszawie…Podobno działała w konspiracji… Podobno walczyła w Powstaniu Warszawskim… Podobno została gdzieś zastrzelona… Podobno była w ciąży i urodziła syna… Podobno wyjechała do Kanady… Podobno zmieniła tożsamość… Podobno zginęła na moście w Tomaszowie Mazowieckim… Podobno… Podobno…
Pewne jest to, że w miejscowości, której mieszkała stoi pomnik poświęcony jej pamięci…

Marsz Hubalczyków
My, partyzanci majora Hubali,
Idziemy dziś na krwawy z Niemcem bój.
Pragnienie zemsty serca nasze pali,
Niestraszny nam bombowców wroga rój.

Więc granat w garść, a erkaem do boku.
Na wrogów swych przypuśćmy dzielnie szturm.
Niech stal granatów razi ich głęboko,
A nam przygrywa dźwięk bojowych surm.

Za gruzy naszych miast,
Za braci naszych krew,
Szarpiemy wrogów ciała.
Niech zginie szwabski chwast,
Odpowie na nasz zew
Powstając Polska cała.
(słowa ppor. Józef Wüstenberg („Tchórzewski”, do melodii pieśni powstańców styczniowych: Hej strzelcy wraz, nad nami Orzeł Biały.) – (Kosztyła Z.: Oddział wydzielony Wojska Polskiego Majora „Hubala”. Warszawa 1987, strona 147 – BUW Wolny Dostęp D765.13.K635 1987)

Dorota Bocian (Boci@n), Oddział Usług Informacyjnych i Szkoleń

Literatura:
– Wyrwa T.: W cieniu legendy Majora Hubala. Londyn 1974 – BUW Wolny Dostęp DK4420.D63 W87 1974
– Derecki M.: Tropem majora „Hubala”. Lublin 1982 – BUW Wolny Dostęp DK4420.D63 D47 1982
– Szymański M.: Oddział majora „Hubala”. Warszawa 1986 – BUW Wolny Dostęp D765.13.S978 1986
– Szymański M.: Oddział majora Hubala. Warszawa 1999 – BUW Wolny Dostęp D765.13.S978 1999
– Kosztyła Z.: Oddział wydzielony Wojska Polskiego Majora „Hubala”. Warszawa 1987 – BUW Wolny Dostęp D765.13.K635 1987
– Nowek R.: Tereska od Hubala, 10 lutego 2013 r. – www.konskie.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *