BuwLOG

Ucząc się na błędach – konferencja „Printing and misprinting – typographical mistakes and publisher’s corrections” w Oksfordzie

ciąg kamienicW dniach 18-21 kwietnia miałam przyjemność brać udział w odbywającej się w Oksfordzie konferencji Printing and misprinting – typographical mistakes and publisher’s corrections (1450-1650). Spotkanie zostało zorganizowane przez Geriego Della Rocca de Candal oraz Paolo Sacheta (reprezentantów projektu 15cBooktrade) w celu zgłębienia niezwykle ciekawego zagadnienia, jakim są błędy typograficzne, które dostarczają współczesnym badaczom cennych informacji o funkcjonowaniu dawnych warsztatów drukarskich. Program konferencji został podzielony na pięć sesji w blokach tematycznych: humanizm i literatura, religia, nauka, szeroka dystrybucja oraz typografia. Podczas konferencji swoje referaty zaprezentowało 16 prelegentów z różnych europejskich ośrodków m. in. Uniwersytetu Oksfordzkiego, Uniwersytetu w Leidzie, w Reading, Muzeum Plantina-Moretusa w Antwerpii czy rodzimego Uniwersytetu Warszawskiego. Przedstawicielem UW był dr Michał Choptiany z wydziału Artes Liberales z wystąpieniem Between the Study and the Printer’s Office: Bartholomaeus Scultetus, his Manuscripts, and the Arduous Path to Publishing in the Late Sixteenth-Century Görlitz. Frekwencja dopisała, w konferencji wzięło udział ponad pięćdziesięciu słuchaczy.

Rodzajów błędów drukarskich jest dużo, podczas spotkania w Oksfordzie omówiono te najczęściej powielane i te najbardziej zaskakujące. Jako filologa klasycznego bardzo zainteresowało mnie wystąpienie Grigory’ego Vorobyeva z Instytutu Studiów Lingwistycznych (Institute for Linguistic Studies) w Sankt Petersburgu dotyczące omyłki, która powstała w momencie przekładu treści rękopisu na język druku. W omawianej przez prelegenta pierwszej łacińskiej edycji dzieła Arystotelesa Historia animalium (tłumaczenie Theodora Gazy) z 1476 r., drukowanej w weneckim warsztacie Aldusa Manucjusza, w części o rybach pojawia się gatunek zwany sargiacus. Nazwa ta weszła bez problemu do powszechnego użycia, w edycji z 1504 r. (również Alda) występuje nawet w liczbie mnogiej – sargiaci. Istnienie sargiacusa potwierdzili też w swoich dziełach wybitni przyrodnicy – Ulisses Aldrovandi w XVI w. oraz Johannes Gessner w XVIII w. Gdyby jednak któryś z nich zajrzał do będącego wzorem dla editio princeps rękopisu, zauważyłby, iż sargiacus nie jest jedną rybą, a dwoma wymienionymi po sobie w liczbie mnogiej jako sargi oraz acus. Jak widać na powyższym przykładzie błędy drukarskie mogą nie tylko znacząco wpływać na estetykę, ale też zakłócić właściwy odbiór tekstu.

portal, otwarte drzwi

O innych problemach drukarskich związanych z językiem opowiedział James Misson z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Powodem licznych komplikacji był, z czasem zastępujący łacinę, druk w językach ojczystych (np. angielskim), podczas gdy w warsztacie panował deficyt innych niż łacińskie czcionek. Problematyczna w takim przypadku była chociażby litera W, którą tworzono sztucznie, zestawiając ze sobą dwie litery V lub łącząc I oraz V. Przykłady tego rodzaju praktyk można odnaleźć także w niejednym druku polskim.  Zdarzały się też sytuacje, gdy składaczowi nagle skończył się zasób znaku typograficznego danego rodzaju. W przypadku liter Z i N, a także M i W rozwiązanie było proste – można było odwrócić czcionkę o 90 lub 180 stopni i zastąpić brakujący znak. Problemy tego typu wiązały się głównie z drukowaniem indeksów, do których złożenia była potrzebna duża ilość tych samych znaków.  Nieraz zdarzało się więc, że w przypadku, gdy zecerowi skończyły się niektóre litery z jednego kompletu np. antykwy, zastępował je innymi np. z czcionki gotyckiej.

Właściciele drukarń nie pozostawali zatem bezradni wobec piętrzących się przeszkód. Co więcej, zwłaszcza w przypadku renomowanych oficyn, dokładali wszelkich starań, by opuszczające ich warsztat dzieło było jak najbliższe ideałowi. Przytoczone przeze mnie przykłady problemów, z jakimi borykali się drukarze to jedynie dwa z bardzo licznych i interesujących zagadnień poruszonych podczas konferencji. W oparciu o informacje pozyskane podczas wyjazdu planuję napisać artykuł, w którym zajmę się problematyką błędów drukarskich w zbiorach Gabinetu Starych Druków BUW.

Tekst i zdjęcia: Martyna Osuch, Gabinet Starych Druków

trawnik, murowane budynki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *