BuwLOG

Widok na Kasprowy Wierch ‒ „Bezcenny”.

Wiosną 2014 roku Muzeum Narodowe w Warszawie prezentowało wystawę poświęconą Aleksandrowi Gierymskiemu. Pani przewodnik w fascynujący sposób opowiadała o kolejach życia polskiego impresjonisty. Wspomniała też, że Gierymski stał się jednym z drugoplanowych bohaterów świetnego współczesnego kryminału Bezcenny. Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać. Po powrocie z muzeum od razu sprawdziłam, czy mamy książkę w zbiorach. Mamy! Ale wypożyczona 🙁 Traf chciał jednak, że wdałam się w rozmowę na temat wystawy z jedną z koleżanek i ta, zagadnięta o „Bezcennego”, zaofiarowała mi własny egzemplarz.

Kryminał Zygmunta Miłoszewskiego (świetny!) rozpoczyna się i kończy w tym samym miejscu: w okolicach schroniska na Kalatówkach. Zarówno historia tego miejsca, piękne położenie, jak też szczegóły architektury i wystroju zostały opisane w taki sposób, że pożałowałam, iż nigdy dotąd tam nie byłam. A w Tatrach byłam nie raz. Dlatego gdy latem tego samego roku nadarzyła się okazja, by wyjechać do Zakopanego na weekend, podjęłam decyzję, że tym razem udam się na miejsce akcji „Bezcennego”.

Do Zakopanego przyjechałyśmy z Małgosią wczesnym popołudniem. Sierpniowy dzień był pogodny i ciepły. Zostawiłyśmy bagaże w pokoju gościnnym i pojechałyśmy do Kuźnic. Chciałyśmy „zrobić” Ścieżkę nad Reglami. Zaproponowałam, żeby wstąpić na polanę Kalatówki i wyjaśniłam, dlaczego. Małgosia przystała chętnie na moją propozycję.

pod-reglami

W miarę zbliżania się na miejsce zaczęło mnie ogarniać podniecenie: a jak JA zobaczę Kalatówki? Czy będzie tak, jak w książce? Czy się nie rozczaruję? A co mnie tam spotka ciekawego? Szczegóły opisu utkwiły mi w pamięci tak mocno, że wchodząc do budynku niemal wiedziałam, co ukaże się moim oczom z następnym krokiem.

Pachniało schroniskiem – jedzeniem, herbatą, roztopionym śniegiem i mokrymi kurtkami (…) Weszła na schody, prowadzące wyżej, gdzie według oznaczeń powinny się mieścić restauracja, kawiarnia i recepcja. Nigdy tutaj nie była, ale z każdym kolejnym stopniem wydawało się jej, że miejsce jest dziwnie znajome (…) Oznaczenia nie kłamały, wyszła prosto na recepcję, ze zdziwieniem konstatując, że to, co na dole wyglądało jak górskie schronisko, tutaj wygląda jak przyzwoity hotel. (…) Na końcu holu dwuskrzydłowe drzwi prowadziły do restauracji i kawiarni, a przede wszystkim do przeszklonej ściany, za którą rozciągał się tatrzański pejzaż” (Zygmunt Miłoszewski: Bezcenny, Warszawa 2013, s. 438-439).

W restauracji zjadłyśmy z Małgosią obiad, raz po raz zerkając przez ramię (Małgosia przez lewe, a ja przez prawe) na Tatry. I tak się nam spodobało, że gdy po obiedzie przed wejściem do budynku zobaczyłyśmy drewnianą ławkę/huśtawkę, to postanowiłyśmy zostać jeszcze przez chwilę i podziwiać górską panoramę. Wrażenia widokowe wzmocnione zostały następnie kubkiem grzanego wina, i jeszcze później miodu, a po dwóch godzinach zdecydowałyśmy, że już nie „zrobimy” Ścieżki nad Reglami, tylko wrócimy najkrótszą drogą do Zakopanego.

Książkę Zygmunta Miłoszewskiego można kupić, bilet wstępu do TPN też. Widok na Kasprowy Wierch w dobrym towarzystwie ‒ bezcenny!

Barbara Chmielewska
Fot. Bartłomiej Karelin

Zygmunt Miłoszewski: Bezcenny, Warszawa 2013, BUW Wolny Dostęp PG7213.I46 B49 2013 (bywa widywany na półce)

DSC_4549-1

2 comments for “Widok na Kasprowy Wierch ‒ „Bezcenny”.

  1. Boci@n
    19 grudnia 2016 at 15:48

    Pani Basiu, nie czytam kryminałów, a po ten (który bywa widywany na półce 🙂 sięgnę z ogromną przyjemnością 🙂 Bardzo dziękuję Pani Basiu. Tekst majstersztyk :))

  2. dorota
    21 grudnia 2016 at 11:54

    „Widok bezcenny” również w samotności 😉 A w Tatrach zima i piękna pogoda 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *