Ostatni tegoroczny odcinek cyklu o twórcach, których prawa autorskie przechodzą do domeny publicznej, należeć będzie do Jana Adama Maklakiewicza. Określić go mianem kompozytora, to zdecydowanie za mało. Ale gdyby z jego licznych aktywności trzeba było wybrać tę najważniejszą, byłaby to właśnie kompozycja.

Ze zbiorów Archiwum Kompozytorów Polskich BUW.
Był też Maklakiewcz dyrygentem z chórmistrzowską pasją, zaangażowanym publicystą, organizatorem muzycznego życia, pedagogiem oddanym swoim uczniom i … znawcą ziół!
Styl jego muzyki – ewoluujący z biegiem lat – kulminację artystyczną osiągnął w trzeciej i czwartej dekadzie XX w., plasując artystę w ówczesnej czołówce muzycznej swojego pokolenia. Trudne lata wojny, nowa i skomplikowana powojenna rzeczywistość, w końcu przedwczesna śmierć kompozytora sprawiły, że jego twórczym możliwościom nie dane było rozwinąć się w pełni.
Pozostawił po sobie bogatą spuściznę muzyczną, wśród której dominują pieśni – solowe i chóralne, religijne, popularne i masowe, z akompaniamentem instrumentalnym, orkiestrowym lub a cappella. Poza nimi muzyka symfoniczna i kameralna, sceniczna i ilustracyjna (filmowa, teatralna, radiowa). Sięgał też po utwory innych twórców, aby je z powodzeniem opracowywać, wśród nich najwięcej jest dzieł Karola Szymanowskiego, którego niezwykle cenił i szanował.

Jan Adam Maklakiewicz pochodził z rodziny muzycznej. Z pewnością nie o tak bogatych tradycjach jak rodzina Bachów, ale przecież w XX-wiecznej Polsce nieobce były tradycje rodzin muzycznych: Bacewiczowie, Wiłkomirscy…
Jego ojciec, również Jan, przez kilka dekad był organistą w Mszczonowie i kierownikiem tamtejszych zespołów muzycznych. Spośród dwanaściorga dzieci Jana i Rozalii (z Izbickich) Maklakiewiczów dzieciństwo przeżyło sześcioro – Jan Adam był najstarszym z nich. Poza nim drogę muzycznej kariery obrał również Franciszek, którego przedwczesna, żołnierska śmierć podczas kampanii wrześniowej w 1939 r. brutalnie ją przerwała, oraz najmłodszy – Tadeusz. Zawód ojca i muzykalność matki sprawiły, że zdolności do muzyki przejawiało także pozostałe rodzeństwo: Ładysław, Zofia i Maria Magdalena, a domowe muzykowanie było powszechnym zwyczajem.
Miasto Mszczonów z pietyzmem pielęgnuje dzisiaj pamięć o całej rodzinie, której dom przy ulicy Kościuszki, wyremontowany i oznaczony tablicą informacyjną, został przeznaczony na muzeum – Izbę Pamięci Rodziny Maklakiewiczów.
Lata szkolne Jana Adama przypadły na okres carski – przyszły kompozytor uczęszczał do gimnazjum rządowego (a więc z obowiązującym językiem rosyjskim) w Warszawie, a po jego likwidacji (a raczej ewakuacji w głąb Rosji) i dwuletniej przerwie z powodów zdrowotnych (podczas której wielokrotnie asystował ojcu w jego muzycznych obowiązkach), kontynuował naukę w znanym z wysokiego poziomu nauczania Gimnazjum Męskim Wojciecha Górskiego.
Jeszcze pod koniec lat gimnazjalnych rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Muzycznej im. Fryderyka Chopina (nie tej, którą kojarzymy dzisiaj jako Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina, ale szkole prowadzonej przez Warszawskie Towarzystwo Muzyczne z siedzibą w Filharmonii Warszawskiej), poznając grę na skrzypcach, altówce, fortepianie oraz zasady harmonii i kontrapunktu.
Rok 1921 był dla Jana Adama początkiem studiów, zarówno uniwersyteckich, jak i muzycznych. Na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego trzy lata studiował kierunek humanistyczny, jednocześnie w Państwowym Konserwatorium Muzycznym w Warszawie – kompozycję w klasie Romana Statkowskiego.
Nadmiar obowiązków, a dodatkowo konieczność pracy zarobkowej, postawiły ambitnego studenta przed koniecznością wyboru. Wybrał muzykę.
W 1925 r. jako pracę dyplomową przedstawił komisji egzaminacyjnej Prolog do zamierzonej opery Lilla Weneda. Rolę promotora w zastępstwie chorego Statkowskiego pełnił Ludomir Różycki, o którym wspominaliśmy już na łamach tego cyklu.
Młody adept sztuki muzycznej rok później uzupełnił studia w paryskiej École Normale de Musique (1926/27) pod kierunkiem Paula Dukasa. Choć skomponował tam niemal wyłącznie utwory kameralne, nabrał zupełnie nowych szlifów, które wyznaczyły cechy jego późniejszej twórczości: przejrzystość, klarowność brzmienia i formy, barwność instrumentacji. Także tam podejmował działania społeczne i organizacyjne – założył chór robotniczy oraz wstąpił do dopiero co powołanego Stowarzyszenia Młodych Muzyków Polaków w Paryżu. Tej organizacji niebawem poświęcimy kilka słów, nadchodzi bowiem setna rocznica założenia SMMP w Paryżu, a ocalałe i odnalezione po wojnie archiwum stowarzyszenia znajduje się obecnie także w zbiorach Archiwum Kompozytorów Polskich BUW.


Bezpośrednio po powrocie z Paryża rozpoczął pracę pedagogiczną. Pierwsze dwa lata zatrudniony był w Konserwatorium Heleny Kijeńskiej w Łodzi, następnie powołany przez Karola Szymanowskiego, ówczesnego dyrektora Państwowego Konserwatorium Muzycznego w Warszawie, na stanowisko profesora harmonii, prowadził wykłady z harmonii nowoczesnej.
Dla uczelni warszawskiej czas to był niezmiernie burzliwy: ścierały się tu wielorakie koncepcje szkolnictwa muzycznego nie tylko na poziomie lokalnym, ale także ustawodawczym, w skali kraju. Środowisko zaangażowanych pedagogicznie muzyków i kompozytorów walczyło między sobą, przeciągając „linę” między „starym” a „nowym”. W obliczu tych konfliktów Karol Szymanowski, mistrz i mentor Maklakiewicza, ustąpił w 1931 r. z funkcji rektora. Po reorganizacji nowe władze szkoły nie zatrudniły pracowników współpracujących z Szymanowskim i jawnie go popierających, co dla Maklakiewicza oznaczało rozstanie z uczelnią.
Jan Adam wielokrotnie sięgał po twórczość Szymanowskiego, opracowując jego utwory w wersji na orkiestrę (Pieśń Roksany z opery Król Roger), na chór (Pieśni Kurpiowskie), przygotowując wyciągi fortepianowe (Stabat Mater i Demeter).

W 1932 r. Jan Adam Maklakiewicz objął posadę organisty i kierownika chóru w znaczącej świątyni warszawskiej, kościele św. Krzyża. Angaż ten wywołał nieoczekiwanie gorącą polemikę prasową, naprzemiennie wykazującą braki bądź szczególne kompetencje nominowanego. Fakty były takie, że poziom występującego w cotygodniowej transmisji radiowej chóru pod kierownictwem Maklakiewicza wzrósł zdecydowanie, a repertuar wykonawczy wzbogacił się o szereg nowych, także autorskich utworów (najbardziej znany z nich to Msza Świętokrzyska) i nowych opracowań pieśni religijnych. Po czterech latach pracy kompozytor zrezygnował z powierzonej funkcji z powodów osobistych (rozstanie z żoną Józefą Normark i nowy związek z Hanną Parysiewicz).
Poza chórem kościoła św. Krzyża w Warszawie jeszcze kilka innych stołecznych amatorskich zespołów pod batutą i kierownictwem Maklakiewicza przeżyło swoje dobre chwile. Był wśród nich chór Akademickiego Koła Muzycznego przy Uniwersytecie Warszawskim „Lira”, z którym dyrygent współpracował w latach 1933-1935.
Okres wojny – to przede wszystkim nieustające starania o utrzymanie siebie i córeczki Kingi: występy w warszawskich kawiarniach i gościnne pobyty w podwarszawskich miejscowościach, przede wszystkim w rodzinnym Mszczonowie, łączone z nauczaniem muzyki. Powstały w tym czasie trzy cykle mszalne i wiele pieśni religijnych, głównie chóralnych.

Mimo kilkakrotnej eksmisji twórcy z warszawskich mieszkań i burzenia miasta po Powstaniu Warszawskim, twórczość przedwojenna Maklakiewicza zachowała się w zadziwiająco dobrym stanie, zabezpieczona w piwnicy przez jego towarzyszkę Hannę Parysiewicz. Po wojnie, z pomocą środków ministerialnych, rękopisy zostały wydobyte spod gruzów; był wśród nich jeden z najbardziej znanych tytułów w twórczości kompozytora – II Symfonia „Święty Boże”.


Ze zbiorów Archiwum Kompozytorów Polskich BUW.
Po wojnie Jan Adam Maklakiewicz otrzymał nominację na stanowisko dyrektora Państwowej Filharmonii w Krakowie. Dla żadnej z krajowych instytucji muzycznych lata powojenne nie były łatwe. Zorganizowanie sprawnej orkiestry, zaopatrzonej w instrumenty i działającej w strukturze filharmonii, było nie lada wyczynem okupionym ogromną pracą i determinacją. Wysiłek został doceniony przez władze miasta Krakowa i w 1947 r. Maklakiewiczowi przyznano nagrodę muzyczną (poprzednim laureatem był w tej kategorii Roman Palester). Jednak jego kontrakt na kolejny sezon artystyczny, zależny od decyzji Ministerstwa Kultury i Sztuki, nie został przedłużony.
Adekwatne stanowisko otrzymał Maklakiewicz w Filharmonii Warszawskiej, otwierając tym samym jej powojenną działalność (ówczesną siedzibą instytucji był gmach przy ul. Nowogrodzkiej 49, w którym dzisiaj rezyduje Teatr Muzyczny ROMA). Narastające napięcia i problemy – personalne, ekonomiczne, organizacyjne, także natury politycznej – w tym przypadku doprowadziły Maklakiewicza do rezygnacji z powierzonej funkcji po niepełnym sezonie artystycznym 1947/1948.

Następne lata – to powrót do nauczania: początkowo w średniej szkole muzycznej, potem w wyższej objął Maklakiewicz klasę kompozycji, pełniąc w kolejnych latach obowiązki dziekana Wydziału Kompozycji, Teorii i Dyrygentury (choć do oficjalnej nominacji na to stanowisko nigdy nie doszło). Wśród jego uczniów byli m.in. Miłosz Magin, Antoni Szaliński, Benedykt Konowalski, Józef Kański.
Podobnie jak w latach przedwojennych, Jan Adam włączył się w działalność muzycznych stowarzyszeń. I powrócił do komponowania: w 1952 r. ukończył II Koncert skrzypcowy (który jeszcze w tym samym roku miał swoje prawykonanie); nieukończone pozostał koncert na fagot i podhalańska opera Wiatr halny.
W życiu osobistym – zawarł kolejne małżeństwo, z Hanną Krzywobłocką.

Zmarł nieoczekiwanie, po krótkiej, źle zdiagnozowanej chorobie, w lutym 1954 r. w Warszawie. Jego grób znajduje się na Cmentarzu Powązkowskim.
Wdowie po Janie Adamie Maklakiewiczu, pani Hannie (Krzywobłockiej) Maklakiewiczowej, zawdzięczamy przekazanie spuścizny kompozytora do Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie: ponad 500 rękopisów muzycznych, kilkuset listów, dokumentów biograficznych. Była to pierwsza spuścizna, jaka wpłynęła do powołanego w 1958 r. Archiwum Kompozytorów Polskich BUW. W 2002 r. została uzupełniona o kolejne rękopisy przekazane w darze przez wnuczkę kompozytora, panią Agnieszkę Sienkiewicz.


Aby w muzycznym temacie nie zabrakło muzyki, prezentujemy pieśń Jana Adama Maklakiewicza I zniknę z oczu wam jak ptak w wykonaniu Olgi Pasiecznik i Joanny Maklakiewicz, bratanicy kompozytora.
Na zakończenie proponujemy przygotowaną przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne wizytówkę kompozytora, skupioną na barwnej opowieści o balecie Jana Adama Maklakiewicza Cagliostro w Warszawie z librettem Juliana Tuwima.
Poniżej – ślady powojennych losów baletu ze zbiorów BUW:


Magdalena Borowiec, współpraca: Piotr Maculewicz, Gabinet Zbiorów Muzycznych
Bibliografia:
Maria Wacholc, Jan Adam Maklakiewicz: monografia. Triangiel, Warszawa 2012.
Joanna Maklakiewicz, booklet płyty Saga rodu: pieśni braci Franciszka, Jana i Tadeusza Maklakiewiczów. Fundacja im. Piotra Janowskiego, Warszawa 2020.
Dokumentacja archiwalna Gabinetu Zbiorów Muzycznych BUW
