BuwLOG

Homo hapticus – dotyk warunkiem życia

Sześć rysunków (podręcznik, 1 klasa szkoły podstawowej) przedstawiających jedzenie, granie w piłkę, korzystanie z ubikacji, przytulanie, oglądanie telewizji i coś tam jeszcze, zwieńczało polecenie zaznaczenia tych, które przedstawiają czynności niezbędne do życia.

– Dlaczego nie zaznaczyłaś przytulania? – spytała mama.

– Bo pani powiedziała, że nie trzeba. – odpowiedziała dziewczynka.

– A ja wiem, że bez dotykania dzieci umierają, a teraz przeczytałam o tym wspaniałą książkę…

Zdjęcie okładki książki trzymanej przez człowieka przebranego za maskotkę. Na różowej okładce ryba rozdymka w kolorze pomarańczowo-czerwonym.
fot. Michał Filas

Homo hapticus : dlaczego nie możemy żyć bez zmysłu dotyku / Martin Grunwald ; tłumaczenie Ewa Kowynia. Kraków : Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2019. Klasyfikacja WD: QP451 .G78165 2019

Czuję, że żyję

O tym, że niedotykane dzieci nie rozwijają się prawidłowo i wcześnie umierają, wiedziałam już dawno. 30 lat temu zachodni dziennikarze opisali rumuńskie sierocińce, w których zapewniano dzieciom tylko(!) jedzenie i podstawową opiekę medyczną. Wykazano, że bez stymulacji fizycznej nie rozwijają się najważniejsze dla przeżycia struktury mózgu, w tym odpowiedzialne za zapamiętywanie (hipokamp) i właściwą interpretację bodźców (ciało migdałowate).
Z badań nad wieloma gatunkami ssaków wynika, że oddzielenie młodego od matki nieodwracalnie hamuje u niego rozwój całego układu nerwowego jak i poszczególnych komórek, nie tylko w jego centralnej części. Niedotykane zwierzęta nie potrafią zachować się adekwatnie w kontakcie z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Mają też słabiej rozwinięty system immunologiczny. Doświadczenia przeprowadzone na myszach wykazały, że oseski oddzielone od matki, głaskane przez laboranta pędzelkiem, rozwijały się równie dobrze, co te pozostawione przy niej.
W swojej popularnonaukowej książce Martin Grunwald wykazał, że zmysł dotyku pojawia się dużo wcześniej w życiu płodowym człowieka niż wzrok, słuch, smak czy węch i jako jedyny z nich jest niezbędny do życia. Składają się na niego nie tylko doznania temperatury, siły docisku, obszaru pobudzanego bodźcem, ale też czucie granic swojego ciała i ułożenia członków w przestrzeni czy doznania z narządów wewnętrznych. Każdy żywy organizm funkcjonuje w kontakcie z zewnętrzem, niemożliwa jest więc jakakolwiek forma życia bez istnienia i działania narządu dotyku. Autor nie zdecydował się na poszerzenie listy zmysłów zaproponowanej przez Arystotelesa. W wyniku czego, definicja zmysłu dotyku stała się tak szeroka, że aż tożsama z definicją życia. Tak, jakby ten jeden termin określał wszystkie inne „czucia” poza wzrokiem, słuchem, smakiem i węchem. Tajemnicza sprawa z tym dotykiem.

Dwóch mongolskich zapaśników ubranych w szare stroje.
fot. Michał Filas
Nie czuję, choruję

Okazało się, że zaburzenia odczuwania własnego ciała (takie, jak przy anoreksji czy dystrofii mięśniowej) mają swoje źródła w neurobiologicznych odchyleniach aktywności mózgu. To wyjaśniałoby niepowodzenia psychoterapii w walce z tymi chorobami u wielu pacjentów. Nadzieję mogłaby dać fizjoterapia w obcisłych neoprenowych kombinezonach dostarczających zmysłom bodźców wspierających odczuwanie odrębności i integralności własnego ciała. Ćwiczący jogę znają przyjemne uczucie rozluźnienia odpowiednio dociążonych partii mięśni. Kołdry obciążeniowe pomagają wyciszyć się pacjentom z zaburzeniami integracji sensorycznej.
Z kolei odkrycie, że liczba ciałek Meissnera na podeszwach stóp znacząco zmniejsza się u osób starszych (nie tylko z powodu większej powierzchni skóry), pomaga zrozumieć, że przyczyny kłopotów z utrzymaniem równowagi mogą mieć źródło nie tylko w uchu środkowym. W dzieciństwie zdumiewało mnie, że tata lubi chodzić w najeżonych wypustkami klapkach-fakirkach. 

Projektowanie skierowane na dotyk

Za to sporo miejsca poświęcono zmianie myślenia o projektowaniu, z nastawienia czysto wizualnego, skierowanego do bodźców wzrokowych, na pobudzanie zmysłu dotyku. Celem designu haptycznego ma być wywołanie u klientów uczucia przyjemności i/lub pożądania w kontakcie z produktem. Przykładem mogą być reklamy popularnych przekąsek zawierające sugestie konsystencji produktu i faktury jego opakowania oraz obietnice ciepła słońca na twarzy i powiewu wiatru we włosach. Istotne są różnice kulturowe. Globalne marki przeprojektowują swoje produkty w zależności od tego jaką fakturę czy ciężar przedmiotów uznaje się za pożądane w danej grupie docelowej. W zależności od regionu geograficznego inne właściwości są postrzegane jako luksusowe. Przykłady można mnożyć: plastikowa armatura pokryta metalicznie błyszczącą farbą daje złudzenie solidności (ale podważa zaufanie do producenta), buty-lakierki wydają się wypastowane, meble politurowane – czyste.
Przywołana w książce sytuacja klienta, który wybiera ten samochód, który ma wygodny fotel i dopasowaną kierownicę, nie przekonał mnie. Znam raczej takich, którzy decyzję podejmują po zbadaniu grubości lakieru (opuszkami palców). Albo takich, którzy lubią zbierać kasztany. Nie z chęci posiadania, raczej dla przyjemności dotykania, bo dobrze mieszczą się w dłoni, są obłe i gładkie, trochę ciężkie, ale lżejsze niż kamień i cieplejsze.

Wszechobecny dotyk determinuje życie, wpływa na jego jakość i podejmowane decyzje. Często staje się zauważalny dopiero, kiedy jest zły. Jak zmieni się nasz świat bez uścisku ręki na powitanie?

Zdjęcie dziewczynki dotykającej językiem łokcia.
fot. Matylda Filas

Następnego dnia uczennica spytała nauczycielkę o zdanie, ale nie było dyskusji. W domu dorośli wyjaśnili dziewczynce, że nie opłaca się zaprzeczać nauczycielom. Nie każdy interesuje się neurokognitywistyką.

Matylda Filas, Gabinet Dokumentów Życia Społecznego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *