BuwLOG

Obiekt miesiąca: Wpływ literatury na życie, czyli ciekawe losy Wacława Grubińskiego

Tym razem w roli obiektu miesiąca wystąpi archiwum Wacława Grubińskiego.

Wacław Grubiński. Fot. Aut. nieznany, „Światowid” 1934

Niedawno Gabinet Rękopisów BUW otrzymał ciekawy dar. Owiany tajemnicą przybył do nas w przedwojennym  kufrze podróżnym. Była to spuścizna jednego ze znanych i płodnych komediopisarzy Polski międzywojennej – Wacława Grubińskiego. Duże zasługi położyła tu Barbara Chmielewska z Oddziału Gromadzenia i Uzupełniania Zbiorów BUW, której udało się  znanymi tylko sobie drogami  sprowadzić kufer, nie narażając biblioteki na duże wydatki. Materiały przechowała pani Margaret Grock, żona przyjaciela Wacława Grubińskiego z łagru, Kazimierza Grock-Grochowalskiego, mieszkająca w Londynie.

Wacław Grubiński urodził się 25 stycznia 1883 r. w Warszawie, w rodzinie, w której przedstawiciele kolejnych pokoleń związani byli z teatrem lub baletem. Wykształcony wszechstronnie, dzięki studiom zagranicznym i podróżom po Europie, szczególnie interesował się  historią starożytną, filozofią i literaturą. W początkowym okresie  twórczości pozostawał pod silnym wpływem Stanisława Przybyszewskiego, włączając się  w nurt polskiej moderny.  Poświęcił mu niedrukowany esej,  którego fragmenty znajdują się w spuściźnie, zatytułowany „Jak się poznałem z Przybyszewskim”.[1]

Zadebiutował w 1906 r.  dramatem „Na rubieży” i tomikiem nowel „Pocałunek”.  W 1907 r. po raz pierwszy „naraził się” cenzurze rosyjskiej opowiadaniem „Uczta Baltazara”, któremu zarzucono propagowanie treści anarchistycznych. Tym razem uszło to Grubińskiemu jeszcze na sucho, ale skłonności autora do satyry politycznej stały się przyczyną jego dalszych, dramatycznych losów.

W czasie I wojny światowej przebywał w Rosji, gdzie powstało kilka szkiców, które  można by zatytułować „Refleksje z pobytu w Rosji”.  Dotyczą one głównie panujących tam rewolucyjnych i wojennych nastrojów,  architektury i literatury rosyjskiej.[2]

W okresie międzywojennym tworzył zarówno dramaty („Kochankowie”, „Piękna Helena”, „Lampa Alladyna” ), jak i nowele, które ukazały się  w zbiorach „Bunt”, „Moc kamienia” i innych. Jego felietony, recenzje literackie i teatralne ukazywały się w „Tygodniku Ilustrowanym”, „Kurierze Porannym”, „Kurierze Warszawskim”. Był redaktorem „Echa Tygodnia” i „Teatru i  Życia Wytwornego”.  W 1936 r. na wniosek Polskiej Akademii Literatury został mu przyznany Złoty Wawrzyn Akademicki za „wybitną twórczość literacką”. Pozycję  Wacława Grubińskiego jako uznanego prozaika, mistrza dobrego smaku literackiego, elegancji języka i stylu oraz erudycji  ugruntowała powieść  historyczno-filozoficzna osadzona w czasach narodzenia Chrystusa pt. „Listy pogańskie”, wydana w Warszawie w 1938 r. przez oficynę Ferdynanda Hoesicka.

Oto recenzja  pisarza Jana Bielatowicza:

 Listy pogańskie” należą do najciekawszych polskich dziel beletrystycznych o antyku… choć treść listów to pełna fantazja, autor włożył w nią imponującą erudycję i znajomość epoki. [3]

O  twórczości  Wacława Grubińskiego tak oto pisał krytyk Jan Lorentowicz:

Zapisał się w pamięci szeregiem utworów wybitnie interesujących, w których olśniewał gatunkiem ironii, paradoksu i grą pojęć. [4]

Emigracyjny felietonista  Juliusz Sakowski tak  charakteryzował przedwojenną sylwetkę Grubińskiego:

Wacław Grubiński łączy się ze wspomnieniami o Warszawie naszej młodości; jego uwodzicielska wytworność, sceptyczny uśmiech, recenzje i premiery były pełnym swoistej barwy szczegółem jej tła.[5]

Jednakże jego  twórczość, zwłaszcza dramatyczna,  nawet w świecie literackim wzbudzała kontrowersje. Uważano, iż zbyt lekko traktuje pewne zagadnienia moralne, pisząc o nich z ironią i  przymrużeniem oka. Niektóre dramaty, jak „Pijani” czy „Kochankowie”, krytyka uznała wręcz za gorszące. Najważniejszym dramatem Wacława Grubińskiego  stała się  groteska sceniczna pt. „Lenin”, ukazująca na przykładzie rewolucji rosyjskiej i jej wodza mechanizmy kształtowania się dyktatury i totalitaryzmu. Napisał ją w 1921 r. Podobnie jak wcześniej „Kochankowie” doczekała się również prezentacji na scenie m.in. The International Theatre Society pod tytułem „Peace, War and Revolution”. Ona tez zaciążyła na dalszych losach pisarza.

W pierwszych miesiącach wojny Wacław Grubiński przebywał we Lwowie. Po wkroczeniu Rosjan na wschodnie tereny Polski został aresztowany przez NKWD 23 stycznia 1940 r. i osadzony w więzieniu. 8 marca 1941 r. został skazany wyrokiem Sądu Okręgowego w Czernihowie  na rozstrzelanie.

Fotokopia wyroku śmierci.

Oto, co sam cytuje z uzasadnienia wyroku:

W sztuce „Lenin” Grubiński oczernił geniusza ludzkości Lenina, a w ciągu dwudziestoletniej swej działalności pisarskiej szkodził klasie robotniczej przez występowanie w byłej Polsce na łamach prasy burżuazyjnej przeciw partii komunistycznej i Związkowi Republik Sowieckich… [6]

Uprzednio oddano dramat do oceny ekspertom:

Cytaty z „Lenina”  dobrano tak, że wyglądałem w nich jak czarny reakcjonista, eksperci nazwali mnie walczącym burżujem i nawoływali do ukarania możliwie najsrożej, ponieważ jestem nieprzejednanym wrogiem proletariatu…. Pod ekspertyzą znalazłem pięć czy sześć podpisów. Zapamiętałem dwa nazwiska: Putrament i Michniewicz…[7]

Przez 86 dni czekał Wacław Grubiński na wykonanie wyroku. 24 maja 1941 r. Sąd Najwyższy w Moskwie zmienił wyrok na 10 lat pozbawienia wolności. Do momentu uwolnienia pisarz spędził je w więzieniach i  łagrach na północy Uralu, na ciężkiej pracy przy wycince drzew.

Tak ją wspomina:

Wyznaję, że i ja inaczej wyobrażałem sobie ścinanie drzew w lesie.  Nie przypuszczałem, że drzewo może stawiać taki opór. Stało nieporuszone jak kamień i na moje ataki odpowiadało milczącym jak gdyby twardnieniem w sobie…[8]

Ponieważ szybko zapadł na zdrowiu, skierowano go do lżejszych prac. Miał wyplatać łapcie.

Szło mi jak z kamienia. Przede wszystkim dlatego, że nie było narzędzi. Nie dostałem noża do zdzierania łyka z drzewa. Kazano mi taki nóż, raczej nożyk, pożyczać od jednego z inwalidów plotących łapcie. Byli to mistrze zazdrośnie strzegący tajemnic swojej magii.[9]

Dzielnie walczył  z ponurą rzeczywistością łagru o życie i o… swój płaszcz.

Któregoś przedwieczerza ostrzegł mnie jakiś więzień, że moje palto jest w niebezpieczeństwie. – Jak to w niebezpieczeństwie? – Chcą zabrać. – Kto? – Tutejsi. – Nigdy nie zdejmuję. – Mogą z pana zedrzeć. Jeden tutaj wygrał to palto w karty.  – Moje palto? Na mnie?… Pouczył mnie, że między złodziejami istnieje zwyczaj grania o rzeczy cudze, jeszcze nie ukradzione. Zacząłem być czujniejszy.[10]

Płaszcz ocalał. Nasuwa się  refleksja, że nie tylko Mikołaj Gogol był świadom roli, jaką może odegrać płaszcz w życiu człowieka.

7 marca 1942 r., na mocy układu Sikorski–Majski, Wacław Grubiński został zwolniony i po długiej wędrówce przez Iran dotarł do Londynu, gdzie mieszkał aż do śmierci w 1973 r.

Legalista, zwolennik rządu Augusta Zaleskiego, utrzymywał żywe kontakty ze środowiskiem  politycznym. Choć polityki nie lubił i starał się w nią nie angażować, pozostawił kilka tekstów, w których wypowiada się na temat wolności, rewolucji, dyktatury. Widoczna jest w nich fascynacja autora postacią Lenina i sprzeczną z ideologią rzeczywistością komunizmu. Tak pisał o nim w eseju „Bohater naszych czasów”:

Uljanow Lenin, marksista subiektywny, legalista rzekomy, bolszewik autentyczny… Jedni na niego przysięgają, bo obiecał, drudzy go nie cierpią, bo ich obdarł. Jaki jest naprawdę?

Fragment autografu eseju.

Swoje legalistyczne poglądy przedstawił m. in. w artykule „Patriotyzm, a legalizm”,[11] oraz w broszurze „Głos prawdy o usiłowaniach usunięcia rozłamu polskiej emigracji politycznej”.[12] Przez wiele lat pełnił funkcję prezesa Głównej Komisji Skarbu Narodowego RP. Stosunki jego z całym właściwie Rządem RP na Uchodźstwie  znajdują odbicie w obszernej korespondencji, wśród której znajdujemy autografy Augusta Zaleskiego, Aleksandra Zawiszy,  Stanisława Nowaka i innych osób ze sfer rządowych.

Autograf Prezydenta RP na Uchodźstwie – Augusta Zaleskiego, Premiera Rządu – Aleksandra Zawiszy i Ministra Wyznań Religijnych, Oświaty i Kultury – Stanisława Nowaka.

W 1956 i 1965  r.  został odznaczony Wielką Wstęgą i Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Bardzo aktywnie działał w emigracyjnych środowiskach literackich. Był  członkiem założycielem Związku Pisarzy Polskich w Londynie oraz członkiem innych organizacji grupujących literatów, m.in. Polskiego PEN Clubu. Od 1957 r. był współzałożycielem  pisma „Rzeczpospolita  Polska” i jego redaktorem. W 1959 r. został wybrany do Akademii Literatury, powołanej przez Mieczysława Grydzewskiego, która corocznie przyznawała nagrodę „Wiadomości” za najlepszą książkę napisaną na emigracji. Plonem tej działalności jest obfita korespondencja. Wśród korespondentów ze środowiska ludzi pióra znajdziemy Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Marię Kuncewiczową, Stanisława Mackiewicza i wielu, wielu innych. Towarzyszy im orszak wydawców i redaktorów znanych pism emigracyjnych. Dużą grupę korespondentów stanowią  osoby ze środowiska teatralnego, aktorzy, reżyserzy, recenzenci  teatralni. Często w ich listach pojawiają się ciekawe szczegóły z życia znanych osób (np. okupacyjne epizody dot. Aleksandra Zelwerowicza czy Arnolda Szyfmana). Na uwagę zasługują listy Teodozji Lisiewicz, przedwojennej „Ciotki Bandziuchowej” z Wesołej Lwowskiej Fali, która na emigracji aktywnie działała w Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. Korespondenci Wacława Grubińskiego to plejada nazwisk ze wszystkich środowisk emigracyjnych.

 

Najważniejszym wydarzeniem w jego życiu twórczym na emigracji stało się wydanie wspomnień z łagrów pt. „Między młotem a sierpem” w 1948 r. M.in. za tę książkę otrzymał w 1950 r. nagrodę Polskich Oddziałów Wartowniczych przy Armii Amerykańskiej w Europie.

Tymon Terlecki pisał po ukazaniu się książki:

Warszawski dandys, kokieteryjny gorszyciel filistrów, uśmiechnięty dowcipniś wytrzymał ze spokojem i godnością i to ponure barbarzyństwo i ponurą katorgę łagrów. W tej próbie okazało się, że lekkomyślna i lekkoduchowska, frywolna , żartobliwa postawa wobec życia jest męstwem wstydliwym, męstwem, które się wstydzi nazwać siebie po imieniu i wystawić na pokaz publiczny.[13]

Wspomnienia te próbował wydać bezskutecznie za granicą. Tworzył również dramaty („Mira i Katia”, „Flirt”). O zbiorowe wydanie swych dzieł scenicznych  zabiegał w oficynie Bolesława Świderskiego, niestety również bez powodzenia.  Zachowała się korespondencja dotycząca tych starań.[14] Na emigracji  powstały też ciekawe szkice „O literaturze i literatach”, wydane nakładem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w 1948 r. w Londynie, oraz nowele, eseje i recenzje publikowane w tamtejszej prasie („Wiadomości”, „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, „Polak w Indiach”).

Późne lata życia pisarza przyniosły mu w  1965 r. nagrodę  „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz w 1970 r. Nagrodę Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego .

Ciekawe były również  losy rodziny pisarza. Żona, aktorka Janina Szymbortówna, zmarła młodo prawdopodobnie w czasie jakiejś epidemii w 1932 r. (szerzyła się wtedy m.in. czerwonka). Pozostawiła dwoje dzieci, Elżbietę i Jacka. Zawierucha wojenna wciągnęła oboje i długo po przybyciu do Anglii pisarz nie miał wiadomości o ich losie. W dziennikach pisze o tym:

19.II.1945 r.: W czasie powstania Jacek i Elżunia uciekli nie wiadomo dokąd i nawet nie wiem, czy razem.[15]

26.IV.1945:  List od p. Olszewskiej, lokatorki domu nr 7 przy ul. Królewskiej w Warszawie. Pisze mi, że razem z Jackiem była pędzona przed niemieckim czołgiem, jako żywa bariera w czasie powstania warszawskiego.[16]

28.IX.1945:  Radość i niepokój, dostałem kartkę Jacusia. Pisał z Lizbony 15 stycznia 1945 r. Jest na robotach przymusowych w Niemczech, t. j. był.[17]

12.XII.1946: Znalazł się Jacek! Napisał do Cz. K. z prośbą o wyszukanie mnie w Londynie. Jest w internacie chłopców w Zakopanem, w wilii Modrzejów. [18]

Podczas powstania warszawskiego Jacek Grubiński był żołnierzem batalionu „Bończa”, ps. „Mysz”. Po wojnie dzieci pomieszkiwały u znajomych i w internatach, inteligentne i wrażliwe, naznaczone traumą wojny z trudem przystosowywały się do rzeczywistości. W spuściźnie zachowała się bogata korespondencja Wacława Grubińskiego z dziećmi, dająca obraz  losów tego wojennego pokolenia, a wraz z nim komunistycznej Polski.

Józefa Radzymińska pisze w swych wspomnieniach:

Był dla mnie przykładem niespożytych sił twórczych i pogody trwale opierającej się smutkowi i przeciwnościom, jakich nie szczędziło emigrantom ich ponure bytowanie.[19]

W Polsce powojennej utwory Wacława Grubińskiego  objęte były zakazem publikacji. Po 1989 r. nastąpił wzrost zainteresowania jego osobą i twórczością.

Materiały po Wacławie Grubińskim znajdują się również w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie i Bibliotece Polskiej POSK w Londynie. Jednakże nasze są najobszerniejsze. Niewątpliwie ciekawe są dzienniki pisarza z lat 1943-1948, zawierają opisy podróży do Anglii, codziennego życia na emigracji, poglądy różnych ugrupowań emigracyjnych, osobiste losy autora i jego dzieci. Część dzienników z okresu po 1948 r. znajduje się w Bibliotece Polskiej w Londynie. Może kiedyś spotkają się, ku pożytkowi badaczy i innych czytelników, we wspólnym wydaniu …

Ostatni tom dzienników.

 

Sygnatury spuścizny inw. 5488 – 5509.

Anna Wirkus, Gabinet Rękopisów
Fot. Monika Konarska, ORZE

 

[1] Rps nr inw. 5492

[2] Rps nr inw. 5492

[3] Jan Bielatowicz, Literatura na emigracji, Londyn 1970, s. 51 -52; BUW Magazyn 719786 i 684117

[4] Jan Lorentowicz, Współczesny teatr polski, Warszawa 1933, t. 2., s. 118; BUW WD PN2859.P6 L67

[5] Juliusz Sakowski, Asy i Damy. Portrety z pamięci, Paryż, s. 116; IH XIXh.384

[6] Wacław Grubiński, Między młotem, a sierpem, Czytelnik, Warszawa 1990, s. 84; BUW WD PG7158G.78 A.35

[7] Ibid., s. 37

[8] Ibid. , s. 235

[9] Ibid. , s. 245

[10] Ibid., s. 263

[11] Rps nr inw. 5494

[12] Wacław Grubiński, Stanisław Lubodziecki, August Zaleski, Głos prawdy o usiłowaniach usunięcia rozłamu polskiej emigracji politycznej, Londyn 1966; BUW Magazyn 1032580 i 1228489

[13] Tymon Terlecki, Czterej nagrodzeni, „Wiadomości”, Londyn 1950, nr 50, s.

[14] Rps nr inw. 5499

[15] Wacław Grubiński, Dzienniki, Rps nr inw. 5489

[16] Ibid.

[17] Ibid.

[18] Ibid.

[19] Józefa Radzymińska, Książki i przyjaźnie, IW PAX, Warszawa 1984, s. 181; BUW Magazyn 546469

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *