BuwLOG

Skarby przeklęte, skarby wyśnione w Skarbowcu Michała Chrościńskiego

Spisek znaczy tyle, co rzecz spisana. Słowo to występuje jedynie w kontekście staropolskich rękopisów podpowiadających którędy iść i jak się wyekwipować, gdzie i jakimi sposobami szukać, by wejść w posiadanie złożonych w górach kosztowności, strzeżonych zarówno przez złe, jak i przez dobre moce. Dokumenty te zawierały nie tylko opisy dróg wiodących do skarbu, ucząc właściwych form postępowania, prawidłowego odprawiania magicznych zaklęć i wykonywania czynności praktycznych. Dla szczęśliwego posiadacza spisku był on ponadto obietnicą romantycznej przygody, swoim urokiem rozbudzając wyobraźnię również współczesnego czytelnika.

Powstanie pierwszych spisków przypada na przełom XVII i XVIII wieku, jednak najdawniejsze z nich świadczą o tym, że działalność poszukiwaczy zapoczątkowana została znacznie wcześniej, bo już w XV wieku. Na ten czas datuje się najstarszy znany tego typu dokument, oprowadzający po Śląsku, a będący dziełem Włocha, przedsiębiorcy górniczego, Antoniego de Medici. Działalność polskich poszukiwaczy rozwinęła się niewątpliwie pod wrażeniem intensywnych prac, prowadzonych w tym samym stuleciu przez Włochów i Walonów w Sudetach i Karkonoszach [1].

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Spiski były tekstami niezwykle cenionymi, traktowanymi niczym skarb. Przechodziły z rąk do rąk, przekazywano je z pokolenia na pokolenie, często były oddawane notariuszom na przechowanie. Ich twórcami i posiadaczami byli ludzie ze wszystkich warstw społecznych, od chłopów poczynając, przez mieszczan, na szlachcie kończąc. Niewiele jest prawdy w pogłoskach, jakoby spiski były przedmiotem handlu. Świadczyć o tym może sposób przekazywania ich treści. Gdy jeszcze na przełomie XIX i XX wieku zdarzało się, że w przypływie zaufania góral pokazywał ceprowi swój spisek, nigdy nie pozwalał na jego skopiowanie czy sporządzenie odpisu. Zresztą sami właściciele niechętnie ujawniali źródło pochodzenia swoich wersji. Głęboka więź poszukiwaczy skarbów z posiadanymi przez siebie spiskami nie sprzyjała ich kolportowaniu, ani tym bardziej drukowaniu. Próby takiego rozpowszechniania dotyczyć mogły wyłącznie bezwartościowych falsyfikatów, co pozwala przypuszczać, że w Polsce poszukiwaniem górskich skarbów trudniła się nieliczna grupa wtajemniczonych osób, hermetyczna i niechętnie dopuszczająca do swego grona kogokolwiek z zewnątrz.

Zazdrośnie strzeżono opisów tajemnych dróg prowadzących do skarbów ukrytych w Tatrach, dlatego do dziś zachowało się zaledwie kilka takich spisków. Jednym z najciekawszych jest Opisanie ciekawe gór Tatrów, autorstwa Michała Chrościńskiego (w oryginale występuje jako Hrościński). Rękopis, spoczywający obecnie w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich we Wrocławiu,[2] powstał około 1637 roku, jednak poszczególne jego części są odpisami pochodzącymi z tekstu o sto lat wcześniejszego. Po raz pierwszy ukazał się w Pamiętniku Towarzystwa Tatrzańskiego w roku 1905,[3] za sprawą Stanisława Eljasza-Radzikowskiego, zakopiańskiego lekarza, malarza, miłośnika i badacza Tatr.

Z dostępnej literatury wynika, że wrocławski egzemplarz spisku Chrościńskiego jest jedynym, który zachował się do naszych czasów. Tymczasem w zbiorach Gabinetu Rękopisów BUW znajduje się jego odpis[4], sporządzony ręką nieznanego kopisty w 1736 roku, w Andrychowie. Są to trzy zeszyty o wymiarach 24×19 cm, liczące ogółem 159 stron (odpowiednio 56+36+67), każdy zapisany innym charakterem pisma. Filigrany wskazują, że użyty papier jest dziełem Johanna Georga Siebera, papiernika z Podlesia. Co ciekawe, rękopis występuje pod zmienionym tytułem: Skarbowiec Michała Hrościńskiego s.m.P. Filozofa, Opisanie ciekawe Gór Tatrów za Nowem Targiem i daley maiący, z prognostyków od  duchowney osoby uczynionym, ku wynaydowaniu skarbów, klenotów i ziół służący.[5]  Odpis ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie w znacznym stopniu pokrywa się z oryginałem złożonym we Wrocławiu, dodatkowo jednak zawiera nie ujęte w nim wskazówki oraz praktyczne porady, przeznaczone dla osób poszukujących skarbów w Tatrach.

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

W swoim spisku, lub jak kto woli Skarbowcu, Chrościńskiemu udało się wyczarować obrazy niezwykłe. Zapewniał, że w jednym z wielu tatrzańskich stawów:

[…] na spodzie znajdziesz hojność bardzo bogatego spłuku; w czarnym kolorze zostaje, między nimi znajdują się rubiny przedniego gatunku, wielkości jak bukowy owoc albo jako groch.

W jednej z jaskiń z kolei Chrościński wskazywał na obecność złotego piasku. Radził:

Naprzykład tobie mówię, nabierz tego piasku pod nogami, będziesz miał do śmierci z czego żyć.

Elitarny charakter wiedzy przekazywanej przez Chrościńskiego zwiększał wprawdzie szanse na odnalezienie nieprzebranych skarbów, jednak nie była ona wolna od pewnych wad. Poszukiwacz musiał bardzo uważać na każdy swój krok, wręcz izolować się od otoczenia, przed którym nie mógł się zdemaskować. Poszukiwanie skarbów łączyło się z wykonywaniem pewnych obrzędów magicznych, wchodzeniem w kontakt ze zjawiskami nadprzyrodzonymi. Pamiętajmy, ze wszystko to działo się w czasach bardzo niebezpiecznych, gdy najmniejsze podejrzenie mogło zaprowadzić człowieka na stos lub przynajmniej do sali tortur.

Handlowanie spiskami było niemożliwe, czasami zdarzały się jednak osobiste kontakty pomiędzy wtajemniczonymi poszukiwaczami. Przedmiotem wymiany doświadczeń były przede wszystkim formuły magiczne, których najczęściej dokonywano na placach targowych, nie kryjąc się z tym w jakiś szczególny sposób. Poszukiwacze mieli sprawdzone metody na odróżnienie swoich pobratymców od spryciarzy, za wszelką cenę pragnących dostać się do tego wąskiego grona szczęśliwców. Pierwszą wskazówką był charakterystyczny strój noszony przez poszukiwaczy, ale wdziewany także przez tak zwanych „czarnoksiężników”. Składał się z powłóczystej szaty i okrągłego kapelusza, do którego przyczepiony był malowany lub tłoczony na blaszce obrazek Matki Boskiej. Ta metoda często jednak zawodziła, dlatego poszukiwacza niezawodnie można było poznać po charakterystycznej spince od koszuli, ozdobionej motywem siedmiu gwiazd, które symbolizowały przynależność do nieformalnego bractwa poszukiwawczego. Była to luźna organizacja, popularna jeszcze w XIX wieku, głównie wśród trudniących się wypasem owiec górali. Podtrzymywali oni gasnącą wiarę w istnienie złóż drogich kamieni i złota, o których opowiadano w spiskach, dodatkowo podsycając ją poprzez rozszerzenie kręgu poszukiwań na zbójeckie talary, zakopane gdzieś „w kotlikach”, najczęściej zlokalizowane w Dolinie Kościeliskiej, w okolicy Zbójnickich Okien.

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Ruszając w góry należało zabrać ze sobą spory zapas żywności, ponieważ w XVII i XVIII wieku w Tatrach czy Pieninach nie było jeszcze schronisk górskich. Trzeba więc było nieść ze sobą prowiant, który powinien starczyć co najmniej na kilka dni. Dziś trudno określić jak mógł on wyglądać, jednak w świetle zachowanych relacji podróżników dziewiętnastowiecznych, zabierających ze sobą jako artykuły pierwszej potrzeby chleb, słoninę i gorzałkę możemy przypuszczać, że również poszukiwacze skarbów opierali na nich swoją egzystencję.

To jednak nie wszystko, co znajdowało się w dźwiganym przez poszukiwacza skarbów tobołku. Zawierał on najróżniejsze przedmioty, których przeznaczenia na pierwszy rzut oka trudno się dziś domyślać. Jedne miały zastosowanie jak najbardziej praktyczne i były swoistymi protoplastami niektórych części dzisiejszego wyposażenia alpinistycznego, inne z kolei były niezbędne w samej pracy poszukiwawczej, mając znaczenie ściśle magiczne. Obok więc długiej, kilkunastometrowej liny, śpilek stalowych, dobrze hartowanych i młotka do tych rzeczy służącego, czy żelaza do kolan, a więc czegoś w rodzaju dzisiejszych raków, poszukiwacz zabierał w góry również różne świątobliwości. Była wśród nich świeca gromniczna, palma, węgle święcone do zapalania magicznego ogniska, dzwonek loretański, woda i kreda poświęcone w dzień Trzech Króli, mirra, kadzidło, a także nieużywany wcześniej nóż. Poszukiwacz wchodząc w posiadanie tych przedmiotów dużo ryzykował, ponieważ wszystko działo się czasach licznych rozpraw sądowych przeciwko czarownikom i czarownicom, a podobne świątobliwości służyły nieraz za przedmiot sekretnych obrzędów i czarnej magii.

Zanim jednak poszukiwacz wszystkie te rekwizyty mógł wykorzystać, oprócz przezwyciężenia naturalnych trudności czyhających w górach, na samym początku swej wyprawy musiał uczynić zadość innym, równie ważnym i zróżnicowanym wymaganiom. Przede wszystkim istotny był wybór dnia. Nie wystarczyło bowiem przyjść w góry, trzeba było wiedzieć, kiedy się w nie wybrać. Należało więc najpierw postawić horoskop i odczytać z niego najbardziej sprzyjającą porę. Nie każdy poszukiwacz dysponował jednak równie wysokimi kwalifikacjami czarnoksięskimi. Dlatego też niektóre spiski, mając widocznie ten fakt na uwadze, podawały dokładny wykaz dni, w których można rozpocząć poszukiwanie i wydobywanie skarbu, bez narażenia się na niepowodzenie podejmowanych wysiłków. W określone dni duchy strzegące skarbów, z własnej woli i bez żadnego przymusu pozostawiały je bez opieki, w inne natomiast siły nadprzyrodzone sprawiały, że skarby pozwalały się znajdować, brać, kopać – co jednak nie zmieniało faktu, że trzeba było włożyć sporo wysiłku w odegnanie od nich złych duchów. Ideałem szczęścia było oczywiście, by te dni zechciały się ze sobą pokryć. Podobny zbieg okoliczności zdarzał się jednak niesłychanie rzadko.

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Zajrzyjmy do Skarbowca Michała Chrościńskiego i sprawdźmy, kiedy najlepiej wybrać się na poszukiwanie skarbu ukrytego w górach, nie narażając się przy tym na gniew mocy piekielnych:

Dni, w które złe duchy od skarbów odstępują i wolnemi je czynią.
 Dzień SSS. Trzech Królów, od północy do północy, to jest od godziny do godziny.
 Dzień Gromniczny N. P. Maryi cały.
 Dzień Zwiastowania N. P. Ma. cały.
 Dzień Wielkopiątkowy cały.
 Tydzień Wielkanocny cały.
Dzień w wigilią Wniebowstąpienia Pańskiego cały.
 Dni 3 Zielonych Świątek całe.
 Dzień SSS. Trójcy cały.
 W Boże Ciało przez całą oktawę.
 W wigilię Św. Jana Chrzciciela przez całą oktawę.
 Dzień Nawiedzenia N. P. M. od północy do północy.
 Dzień Ś. Krzysztofora cały.
 Dzień Św. Jakóba cały.
 Dni trzy Wniebowzięcia P. M. całe.
 Dzień Różańcowy N. P. M. cały.
 Dzień Wszystkich SSS. cały.
 Dzień Przemienienia Pańskiego cały.
 Dzień Niepokalanego Poczęcia P. M. cały.
 Dzień i wigilia Narodzenia P. Jezusa cały.

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Wybrane dni, w które się skarby szukać, brać i kopać dadzą.
 W styczniu 1, 2, 3, 4, 5, 15, 16.
 W lutym 1, 2, 3.
 W marcu 1, 2, 3.
 W maju 15, 17.
 W jesieni 4, 15, 16, 22.

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Uważna lektura prowadzi do wniosku, że mimo tych niezwykle korzystnych terminów, poszukiwacz nie miał z nich wielkiego pożytku. Gdy bowiem złe moce odstępowały od skarbu, to był on jeszcze trudniejszy do odnalezienia, ponieważ bronił się własnymi metafizycznymi siłami. Kilka zbieżnych dat sprawy nie rozwiązywało z dwóch powodów. Chcąc mieć czyste sumienie, poszukiwacz dzień święty musiał bezwzględnie uczcić i nie podejmował wtedy żadnej pracy. Drugi powód najlepiej ilustruje przykład Dnia Gromnicznego, wypadający zawsze drugiego lutego. Wprawdzie skarby pozwalały się tego dnia – używając terminologii poszukiwaczy – brać, jednak co z tego, skoro w lutym góry zalegają jeszcze pod olbrzymią ilością śniegu.

Sprawa nie była więc prosta, o czym zawiadamia czytelnika swojego spisku Michał Chrościński, o którym napisane jest, że:

[…] odważył się penetrować tychże gór i tak z wielkim staraniem Opatrzność Boska, przedniejszego raczyła mu dać dociec i używać wiele dobrego. Nie zazdrościwszy bliźniemu swojemu, udzielił jemu z łaski Boskiej danego dobra, jakoto: drogich kamieni, pereł litych i szczerolitych złotych minerałów i innych niezliczonych klejnotów, i uwiadomił. Także też wzwyż pomieniony każdego pod przysięgą opowiada, ktoby to uwiadomienie przed oczyma miał, a kiedy do używania sposobów chciał praktykować, najpierwej pomiarkować się ma z sumieniem swoim, ażeby to zawsze z chwałą Pana Boga było, i zbawieniem duszy jego.

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Nakazywał więc Chrościński, że poszukiwacz ma się pomiarkować w dalszym procedesie życia, jak tego ma zażywać. To pomiarkowanie się wymagało od poszukiwacza nie tylko czystego sumienia, lecz przede wszystkim rezygnacji z myśli o wzbogaceniu się dla własnej korzyści, z zawrotnych planów zmiany trybu życia i doświadczenia wszelakich uciech świata doczesnego. Zamiast tego poszukiwacz powinien intensywnie myśleć  o tym, jak będzie wręczał potrzebującym jałmużnę, jak będzie wspierał kościoły i klasztory, jak słowem i czynem szerzyć będzie radość i dobrobyt. Ten główny postulat, któremu poszukiwacz powinien się podporządkować, nie był może zbyt łatwy w realizacji, miał jednak zagwarantować pewny sukces w planowanej akcji poszukiwawczej.

Poszukiwacz przed wyruszeniem w długą drogę, musiał dokonać kolejnej ważnej czynności. Przeżegnawszy się, wygłaszał słowa modlitwy wstępnej:

Ty Święty Aniele Boży, któryś naszego Pana Jezusa w świętym grobie strzegł, strzeżże mnie społem z towarzyszem mojem dnia dzisiejszego od wszystkiego  złego, od czarta przeklętego, od nagłej śmierci, od wszelkiego postrzelenia i od wszystkiego obrażenia, przez tego, który Ciebie i mnie stworzył. W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Gdy już doszedł do gór, musiał bardzo uważnie wypatrywać znaków wyrytych na drzewach i skałach, które miały doprowadzić go do miejsca, mającego przynieść mu wielkie bogactwo. Ich znajomość była prawdziwą sztuką, a wybitnym znawcą wiedzy zwanej metalognomią, był m.in. właśnie Michał Chrościński. Jej tajniki nie były dostępne dla każdego, wskazówki metalognomiczne były też zbyt ogólne, a przez to również dość mylące. Z pomocą przychodziła różdżka, czyli prątek, zwany też z łacińska wirgułą, powszechnie stosowana głównie przez zachodnioeuropejskich poszukiwaczy.

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Gdy poszukiwacz wreszcie dotarł w upragnione miejsce, musiał się upewnić, że istotnie dobrze trafił. Istniały na to dwa sposoby. Pierwszy był mało praktyczny, męczący i ryzykowny, za to realistyczny: trzeba było po prostu zabrać się do kopania, rozkruszania skał i przeprowadzeniu na miejscu prób alchemicznych. Drugi sposób, znacznie ciekawszy, bo magiczny, zalecał dokładne wypełnienie polecenia mówiącego, że:

Każdy kto chce w ziemi widzieć jakie skarby lub pieniądze, niech weźmie olejku z białego maku, saletry, soli białej, sadła wężowego i skóry z wylenionego węża i z tego ma maść zrobić i dłoń posmarować. Posmarowane tym, ku temu trzymając w drugiej ręce piściornik i pokrzywę, a tak zobaczysz wszystko w ziemi jak w zwierciadle.

Od wielkiego bogactwa dzieliły poszukiwacza już tylko chwile, wypełnione jednak intensywną, mozolną pracą. Musiał teraz działać szybko, ale wyjątkowo ostrożnie, obowiązywała precyzja gestów i dokładność słów. Trzymając w jednej ręce dzwonek loretański i bezustannie nim potrząsając, drugą, uzbrojoną w kredę święconą, kreślił duży okrąg. Nie przestając dzwonić wchodził w środek koła, żeby przystąpić do wygnania i potępienia Socynów i Podskarbich, czyli strzegących skarbu diabłów.

Następnie należało rozpalić poświęcone węgle, wrzucić w nie poświęcone kadzidło i oczyścić za jego pomocą cały okrąg, by przepędzić w ten sposób strzegące skarbu moce piekielne. Zabieg ten należało powtórzyć trzykrotnie, rysując trzy koncentryczne koła, każde z nich starannie okadzając i opatrując odpowiednią formułą magiczną, symbolizującą różne postaci boskiej mocy, mającą zapewnić skuteczny odpór siłom zła. Gdy koła oraz napisy były gotowe, poszukiwacz opuszczał magiczny krąg i w kierunku czterech stron świata kreślił sześcioramienne gwiazdy utworzone z dwóch trójkątów, które opatrzone symbolicznymi literami, stanowiły metafizyczne zabezpieczenie poszukiwacza i jego stanowiska przed nadciagającą diabelską odsieczą.

Nadchodził wreszcie czas na zaklęcia. Najpierw czytano Ewangelię św. Jana, ugruntowującą moc Słowa i dająca wiarę w jego siłę. Potem wymawiano zaklęcie pierwsze:

Ja N. zaklinam i przymuszam cię przez niezwyciężonego, zawsze zostającego Boga +, żeby wszyscy Duchowie i poczwary widome i niewidome od tego skarbu i daru Bożego mnie ustąpiły +, żeby żaden mnie z nich nie zatrzymywał a nie przeszkadzał, w Imię Trójcy Przenajświętszej, Boga + Ojca, Boga + Syna, Boga + Ducha Świętego Amen.

To zaklęcie powinno obezwładnić nawet najsilniejsze diabelstwa. Jeśli jednak okaże się mało skuteczne, pomóc mogło drugie:

Ja N. zaklinam was duchy, którzy macie moc pod niebem nad tymi dary, lub śrybło, lub złoto, albo też etc., ażebyście mi raczyli objawić. W Imię Ojca itd.

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Po odmówieniu tych zaklęć, złe moce miały zostać ostatecznie unicestwione, a dobre, zmuszone do posłuszeństwa poszukiwaczowi, gotowe były spełnić każde jego żądanie. Do pokonania została jeszcze ostatnia przeszkoda, tym razem naturalna, czyli lita skała, pod którą krył się skarb. Z pomocą przychodziło wówczas trzecie, najpotężniejsze zaklęcie, którego moc polegała na otwieraniu jamy kryjącej skarby. Michał Chrościński, podając zalecaną przez siebie formułę, której miał nieraz skutecznie i z powodzeniem używać, zapewniał, że jest to sposób bezpieczny, zapewniający otwarcie niewidocznych dla oka czeluści i jaskiń. Zaklęcie należało jednak wypowiadać w sposób absolutnie dokładny, bez zająknięcia, opuszczenia, czy przekręcenia nawet jednego wyrazu:

Ja cię zażegnuję ty skarbie, dziuro i zakryty kruszcu, przez siłę i moc Boską zażegnuję Cię, przez tego, który niebo i ziemię stworzył, żebyś się otworzyła, żegnam cię przez Ś. Piotra i Pawła i przez wcielenie Jezusa Chrystusa, żegnam cię przez S. Szczepana. Żegnam cię kruszcu przez SSS Trójcę i przez wszystką moc, którą P. Bóg ma na niebie i na ziemi ma, przez tę moc rozkazuję tobie i przez Boga Ojca + Boga Syna + Boga Ducha Świętego + Amen.

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Skarbowiec Michała Chrościńskiego, BUW Rps 199

Po prawidłowym wygłoszeniu wszystkich modlitw i zaklęć oczom poszukiwacza  powinien ukazać się upragniony widok tajemnej kryjówki, w której został złożony skarb. Znalezisko stawało się jego własnością, z którego mógł brać tyle ile zapragnął. Pamiętać jednak musiał o wygłoszeniu formuły zamykającej jamę:

Zaprawiam cię ja NN i ukrywam skarbie w prawdziwym Bóstwie, tak jak się zakrył w prawdziwym chlebie. Chrystus gdy go swoim kochanym uczniom dawał na pokarm w dzień święty obecności Swojej gdy piekło przełamał. Tak te inne jamy zaprawione być muszą, jako kielich i wino, gdy się Bóg przemienił w nim. Tak cię zawieram, zaklinam przez Boga Ojca + Boga Syna + Boga Ducha Świętego. Zawiązuję cię związkiem, którym Chrystus piekło przełamał i zwyciężył.

Potem, wyrywszy na skale odpowiednie znaki, świadczące nie tyle o jego bytności, co raczej zdobyczy i miejscu znaleziska, do którego zapewne miał nadzieję jeszcze powrócić, poszukiwacz ruszał w drogę powrotną ku dolinom, obarczony upragnionym ciężarem, który miał odmienić jego życie, spełniając wszystkie najśmielsze i najskrytsze marzenia…

Skarbowiec Michała Chrościńskiego będzie można zobaczyć podczas tegorocznej Nocy Muzeów.
Zapraszamy w sobotę, 18 maja, do Gabinetu Rękopisów BUW.

 

Łukasz Ratajczak, Gabinet Rękopisów BUW

 

Wykaz ważniejszej literatury
1. Gorączko, Kazimierz: „Krótkie opisanie Tatr”, 1758
(https://dbc.wroc.pl/publication/15505)
2. Eljasz-Radzikowski, Stanisław: „Skarby zaklęte w Tatrach”, 1903
(https://academica.edu.pl/reading/readSingle?cid=72813208&uid=72380122#)
3. Eljasz Radzikowski, Stanisław „Michała Chrościńskiego[!] opisanie ciekawe gór Tatrów”, 1905
(https://polona.pl/item/michala-chroscinskiego-opisanie-ciekawe-gor-tatrow,MzE4Nzc0NTU/#info:metadata)
4. Kolbuszewski, Jacek: „Gorączka złota. O poszukiwaczach skarbów w XVII i XVIII wieku”, Mówią Wieki, 1966, nr. 1
5. Kolbuszewski, Jacek: „Skarby króla Gregoriusa. O poszukiwaczach skarbów w XVII i XVIII wieku”, Katowice, 1972 (BUW Wolny Dostęp DK4600.T3 K65 1972).
6. Stecki, Konstanty: „Znaki poszukiwaczy skarbów”, Wierchy, rocznik poświęcony górom i góralszczyźnie, rocznik 1, numer 1
(http://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/57549)
7. Woźniak, Zenon: „Problem istnienia celtyckiego nemetonu na Ślęży”, Przegląd Archeologiczny vol. 52, 2004
(http://rcin.org.pl/Content/60072/WA308_79791_PIII149_Problem-istnienia_I.pdf)
8. Grabowski, Michał: „Kody i zagadki w spiskach tatrzańskich”, Napis, XVII, 2011
9. Grabowski, Michał: „Spisek Michała Chrościńskiego Opisanie Ciekawe Gór Tatrów jako pierwszy przewodnik tatrzański”, Warszawa, 2012 (BUW Wolny Dostęp DK4600.T3 G73 2012).

Przypisy
[1] Dziś przez słowo Walonowie rozumiemy małą grupkę zromanizowanych Celtów, zamieszkujących częściowo Belgię oraz północną Francję. W średniowieczu termin ten oznaczał przybyszów z Francji lub Italii, zaś od XVI wieku określano tak każdego poszukiwacza skarbów, bez względu na ich pochodzenie. (Witold Piksa: Spojrzenie na Tatry przez wieki. Kraków-Wrocław 1995)

[2] „Opisanie ciekawe gór Tatrów za Nowym Targiem, na cały świat słynących wszelkiemi klejnotami i bogactwy ozdobionych i niezliczonemi minerałami napełnionych, które są wynalezione od niektórych głęboko uczonych szkół matematycznych, filozofów, osobliwie od uczonego Michała Hrosieńskiego, sztuki, której […] odważył się penetrować tychże gór” […]. (Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. Zbiory Pawlikowskich, sygn. Pawl. 40)

[3] „Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego”, 1905, t.26, s.63-142 (http://www.wbc.poznan.pl/publication/268809)

[4] „Skarbowiec Michała Hrościńskiego s.m.P. filozofa, Opisanie Ciekawe Gór Tatrów za Nowem Targiem i daley maiący, z prognostyków od duchowney osoby uczynionym [!] ku wynaydowaniu skarbów, klenotów i ziół służący” (Gabinet Rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, BUW Rps 199)

[5] „Katalog rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie. Tom 1”, (http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/publication/208568)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *