Dawno, dawno temu grecki matematyk i fizyk o zacięciu filozoficznym, imieniem Euklides po raz pierwszy podjął próbę zdefiniowania tego, czym jest punkt. I stwierdził: “Punkt to jest to, co nie składa się z części”. W ten sposób, sam o tym nie wiedząc, stał się pomysłodawcą serialu. Zwłaszcza telewizyjnego. Kilka lat po Euklidesie, inny Grek, wyskakując z wanny w trakcie przerwy na reklamy, zakrzyknął: “Dajcie mi punkt oparcia, a poruszę Ziemię!”. Ta jego myśl przydaje się zwłaszcza przy wyciąganiu wozu drabiniastego z błota. Zresztą nie tylko wtedy. W różnych sytuacjach życiowych dobrze jest oprzeć się o jakiś punkt, od jakiegoś punktu zacząć i w jakimś skończyć. Uczynić jakiś punkt osią, wokół której kręci się akcja powieści. Z tego też powodu 15 września niektóre gremia obchodzą Międzynarodowy Dzień Kropki. Jest to święto kreatywności. Od małej niepozornej kropki zaczyna się każda historia.
Wciąż zastanawia mnie, gdy czytam książki i oglądam ich ekranizacje, w którym momencie życia autora i reżysera coś tknęło, że postanowił to opisać albo nakręcić. Na przykład Lalka. Polska, a już Warszawa przede wszystkim, od kilku tygodni o tym mówi. O nowej ekranizacji powieści Prusa. Kto mógł, powyciągał z aktówek, alkierzy, archiwów, szaf, szkatułek i szuflad (i z zakamarków pamięci) to, co miał na temat Lalki. Fotosy, plakaty, szkice, kronikę filmową, kostiumy, pierwsze i kolejne wydania. Zanim jednak powiemy o filmie, napiszmy kilka słów o tekście. “Powieść publikowana w odcinkach na łamach “Kuriera Codziennego” w latach 1887-1889″. Akcja się toczy w Warszawie, w okolicach, gdzie dziś stoi BUW, w Paryżu i w Skierniewicach. Bohaterowie: Wokulski, Łęcka, Rzecki i inni. Czy Lalka ma oś, wokół której dzieje się akcja? To może każdy sam rozstrzygnie lub zapyta o zdanie specjalistów. Lecz nie chodzi mi to o cały wątek, np. fakt, że Wokulski się nieszczęśliwie zakochał, ale raczej o jakiś jeden obraz, słowo, które zapada w pamięć (i w serce) tak, że nie można nad nim przejść do porządku dziennego. Może jedna ze scen najwcześniejszych, kiedy Wokulski staje się przedmiotem drwin kolegów i musi się wygrzebywać z piwnicy, bo zabrali mu drabinę? A może chęć utrwalenia radości z wygranej na wyścigach? Może wreszcie to, o czym mówi sam autor na temat tytułu – że jest przypadkowy, że dotyczy zabawki w rękach dziecka. Podobnie jak jeden obraz, jedno okamgnienie daje początek poezji, tak jeden kadr staje się zalążkiem powieści, z dopowiedzeniem, że zalążek ten – w samej akcji – nie musi koniecznie być na początku. W filmie „Notting Hill” jest na przykład taka scena, gdy na ślubie Willa i Anny widać tort weselny w kształcie piramidy opartej na kulach – prezent od Tony’ego – architekta, który postanowił zostać szefem kuchni. Dla mnie właśnie ten tort jest osią całej historii…
Do kina na Lalkę wybieram się, owszem. Ekranizację z 1968 już obejrzałam. Zachwyciła mnie scena – detal właściwie – gdy Wokulski przychodzi na przyjęcie do hrabiny. Zrzuca z siebie płaszcz, szuka czegoś w kieszeni i wypadają mu z tej kieszeni drobne, po które nie schyla się, gdzieżby!, a tylko butem, zamaszyście, odsuwa je od siebie w kierunku lokaja. Wymowna scena i gest. Przede mną jeszcze serial z 1979. Porównam sobie. Sama Lalka stała punktem wyjścia dla innych powieści. Przytoczmy tutaj może jedną współczesną, z 2018. Imperium chmur Jacka Dukaja. Według mnie autor zainspirował się postacią inżyniera i wynalazcy Ochockiego i sprawą metalu lżejszego od powietrza. Wokół tego bowiem osnuta jest akcja Imperium chmur. W 2020 Wydawnictwo Literackie wydało książkę z pięknymi ilustracjami Aleksandry Ukleji. Dzięki temu jest w niej dużo miejsca na notatki i na utrwalanie własnych inspiracji. Oczywiście ołówkiem.
Ot, nawet takie zdanie: „Żołnierze, żeglarze, My jesteśmy waszym Najwyższym Dowódcą” może zainspirować poszukiwania innych dwójek: 'żołnierze – żeglarze’, 'rolnicy – rybacy’, 'medycy – magicy’, 'pisarze – piekarze’, 'architekci – akrobaci’… i wiersz gotowy! Lub też pytanie, czy dźwięk polskiego słowa „szynszyl” wywoła w chińskiej głowie jakiś obraz? Szynszyl, szyszak, szyszka, łajno, szansa… 🙂 Pamiętam, że akcja Imperium chmur toczy się w Japonii, gdzie nie ma czystej głoski 'sz’, dlatego pomyślałam o chińskim. W każdym razie punktów, od których można zacząć, jest mrowie.
Gdyby ktoś nie miał odwagi przekształcić punktu w scenariusz filmowy samodzielnie, może skorzystać z poradnika: Write what you don’t know : an accesible manual for screenwriters. BUW Wolny Dostęp, PN1996 H69 2011.
A zainteresowanym czytelnikom, a myślę, że u nas na BuwLOGu są włącznie tacy, polecam audycję Polskiego Radia, Dwójki, o nowym tłumaczeniu Lalki na niemiecki.
Tekst i obrazek wyróżniający: Barbara Chmielewska, Oddział Promocji, Wystaw i Współpracy
