BuwLOG

A gdyby tak do Gdyni? Stacja 1

„Giną z mapy nazwy słynnych miast…” śpiewał przed laty zespół VOX. Bardzo ładnie zresztą i zgodnie z prawdą. Są bowiem takie miasta, po których nie został nawet ślad, przysłowiowy kamień na kamieniu. Są też takie miasta, których początki giną w mrokach historii i do końca nie wiadomo, czy mają czterysta lat, czy może pięćset, które jest starsze i komu bardziej należy się uznanie i szacunek na kartach historii. Są wreszcie takie miasta, które dobrze wiedzą, kiedy świętować urodziny. Jednym z nich jest Gdynia – w tym roku stuknęło jej sto lat. Z pewnością wielu z nas odwiedzi Gdynię w wakacyjnym czasie. Będzie to dobra okazja, żeby złożyć jubilatce serdeczne życzenia wielu lat spokoju, wzrostu i wdzięcznych mieszkańców. A my, na BuwLOGu, w ramach świętowania i inspiracji wakacyjnych, zapraszamy do zapoznania się z gdynianami z naszych zbiorów. Będzie to podróż składająca się z dziewięciu przystanków, odsłon, odcinków, etapów, migawek, błyśnięć, przezroczy i okamgnień – wszystko po to, żeby lato trwało jak najdłużej.   

  1. A gdyby tak do Gdyni? Stacja pierwsza: Kaszuby

Jeszcze na początku XX wieku tereny dzisiejszej Gdyni były dla ówczesnego Polaka w dużej mierze terra incognita. W zbiorze tekstów powstałych wraz z rodzącym się miastem Brama na świat czytamy:  „Najwcześniejsze wzmianki, jakie czytająca publiczność mogła znaleźć o Gdyni, pojawiły się w Warszawskiej prasie przed pierwszą wojna światową. Zaszczyt pionierstwa w tym względzie przypada zaś Bernardowi Chrzanowskiemu, którego broszury: Na kaszubskim brzegu (1912) i Z wybrzeża i o wybrzeżu (1917) spopularyzowały kaszubski brzeg tak samo jak wcześniejsze odkrycie Zakopanego przez Chałubińskiego”. Na pierwszym wakacyjnym slajdzie mamy więc ów „kaszubski brzeg”, uwieczniony przez Ignacego Łopieńskiego, pieczołowicie przechowywany przez Gabinet Rycin, a  zahibernowany przez Bibliotekę cyfrową Crispa. Rycina tchnie jakimś smutkiem. Prawie cały pierwszy plan zajmuje zakopany w nadbrzeżnym piasku ni to pług, ni to radło. Dodatkowo jeszcze 'dosmutniony’ kawałkiem starego materiału zawieszonego na jednym z uchwytów. Dopiero na drugim planie widać łódkę, a na trzecim planie całe stado łódek. I wtedy do głowy przychodzi myśl: „Aha! Sterany życiem kaszubski rolnik w pocie czoła doorał się na skaj świata, rzucił wszystko tak, jak stał, i poszedł szukać szczęścia wśród morskich fal, jako rybak i łowca fok”. Może więc jest w przedstawieniu Łopieńskiego jakaś iskierka nadziei, tęsknoty za nowym, lepszym życiem? Popatrzmy przez chwilę w ciszy…     

Stara Gdynia, Łopieński, Ignacy
Ignacy Łopieński, Stara Gdynia, 1921, Gabinet Rycin BUW. Źródło: Crispa

Nowatorstwo powstającego miasta, zmieniającego się krajobrazu i tworzącego się wraz z miastem społeczeństwa przyciągnęła nie tylko owego anonimowego rolnika, po którym został jedynie drewniany sprzęt wbity lemieszem w piach. Kaszuby początku XX wieku stały się inspiracją także dla wielu znanych, wręcz wybitnych twórców: Marii Dąbrowskiej, o której usłyszymy jeszcze na kolejnych stacjach, dla Stefana Żeromskiego, który w tym właśnie czasie przechadzał się po plaży i wśród rusztowań portu słuchając, co szepcze Wiatr od morza. Wacław Sieroszewski postanowił nawet osiąść na (pół)stałe i rozpoczął budowę willi w Kamiennej Górze. Co ich przygnało na morski brzeg? Tęsknota za wolnością? Radość z odzyskanego dostępu do morza? Nowość tematyki, którą mogli spożytkować w swojej twórczości? W Bramie na świat czytamy:

Budowa portu rozpoczyna się wiosną 1921 roku. Kilka setek robotników zaczyna wbijać pale i rzucać między nie kamienne głazy. Między pracującymi snuje się postać ubrana w płócienne ubranie. To Stefan Żeromski zbiera materiały do powieści Wiatr od morza, która rychło stanie się programem. W dorobku pisarskim autora Popiołów Przedwiośnia nie jest to pozycja najznaczniejsza. Natomiast dla sprawy morza nie sposób przecenić oddziaływania jej na społeczeństwo polskie. Olbrzymi autorytet moralny, jakim cieszy się pisarz w społeczeństwie, ułatwi zabiegi tym wszystkim, którzy chcą zbudować port w Gdyni. W latach późniejszych do modernistycznej wizji Żeromskiego zawartej w Wietrze od morza odwoływać się będą wszyscy, którzy będą pisać o Gdyni.     

Może to właśnie wciąż żywa w duszy i sercu pisarza wizja szklanych domów pchnęła go na północ, żeby sprawdził, czy aby tam nie uda się jej wcielić w życie?

Tylko co na to mieszkańcy Kaszub? 

 

Tekst: Barbara Chmielewska, Oddział Promocji, Wystaw i Współpracy

Grafika: Marianna Wichowska, Oddział Promocji, Wystaw i Współpracy

Bibliografia:

[1.] Brama na świat. Gdynia 1918-1939. Wybór, wstęp i opracowanie Maciej Rdesiński, Gdańsk 1976. BUW Wolny Dostęp: DK 4800.G4 B73 1967

[2.] Niepoznana. Gdynia i okolice do XII wieku, red. Mateusz Cwaliński, Gdańsk-Gdynia 2023, t. I z serii Monografia Gdyni. BUW Magazyn: 1454383

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.