BuwLOG

Konferencja Efemery

tytuł konferencji Efemery - druki, artefakty, zapiski, marginalia, 2026
źródło: PAN Biblioteka Gdańska

Konferencje gromadzące badaczy i opiekunów zbiorów efemer zdarzają się w Polsce nie częściej niż co 2 lata. Są to spotkania reprezentantów różnych dyscyplin naukowych z pasją i zainteresowaniem pochylających się nad śladami codzienności. Uczestnicy wypełniają salę do wieczora, a dyskusje ciągną się jeszcze długo po oficjalnym zamknięciu obrad.

Tegoroczna edycja była drugą z cyklu „Efemery – druki, artefakty, zapiski, marginalia”, a trzecią zorganizowaną wspólnie przez Anetę Kwiatkowską (PAN Biblioteka Gdańska) oraz Martę Śleziak (Uniwersytet Wrocławski, Instytut Filologii Polskiej).

Subiektywny wybór spośród najciekawszych referatów

Agnieszka Mikulska (Biblioteka UMCS w Lublinie) przeanalizowała etykiety szelakowych płyt gramofonowych zachowanych w dwóch albumach przekazanych Bibliotece. Płyty takie są bardzo kruche i mieszczą nie więcej niż 5 minut zapisu dźwiękowego. Sprzedawano je w jednakowych papierowych obwolutach. Informacje o nagraniu umieszczano bezpośrednio na tworzywie. Papierowe etykiety naklejone na płyty bardzo dobrze znoszą długotrwałe przechowywanie. Zawierają dane bibliograficzne dotyczące nagrania: tytuł utworu, autorów, wykonawców i producentów, pożądaną prędkość odtwarzania, a także numer matrycy, podpisy techników dźwięku czy numer sesji nagraniowej. Na płyty naklejano także znaczki opłat skarbowych i licencji oraz nalepki sklepów dystrybuujących nagrania. Obiekty ze Związku Radzieckiego zawierają dodatkowo nazwy komisariatów ludowych nadzorujących nagrania i tłoczenie. Na przykładzie zmian logotypów, zastosowanego liternictwa, kolorów etykiet wyróżniających serie wydawnicze można śledzić strategie marketingowe firm branży fonograficznej.

płyta szelakowa z etykietą His master's voice
Etykieta płyty szelakowej 78 obrotów na minutę z nagraniem Sonaty b-moll, op. 35 Chopina w wykonaniu Siergieja Rachmaninowa. Płytę nagrano w brytyjskiej wytwórni Gramophon, której znakiem towarowym był obraz pieska rozpoznającego nagrany głos swojego pana „His master’s voice”. Na etykietę naklejono znaczek brytyjskiej opłaty skarbowej od obrotu towarami luksusowymi, co pozwala dziś na precyzyjne datowanie tego wydania na 1946 r.

Anna Sulimowicz-Keruth (Uniwersytet Warszawski) zajęła się badaniem zbioru kalendarzy karaimskich z kolekcji Józefa Sulimowicza (1913–1973). Karaimi są najmniej liczną mniejszością etniczną w Polsce. Dla celów religijnych posługują się kalendarzem opartym na obserwacjach faz księżycowych. Poszczególne obrzędy należy odprawiać w ściśle określone dni zgodnie z fazami księżyca oraz wschodami i zachodami słońca. Odstępstwa uniemożliwiają zbawienie. Miesiące księżycowe nie mają stałej liczby dni i są przeciętnie krótsze od miesięcy kalendarza słonecznego. Aby wyrównać różnicę długości roku lunarnego i słonecznego co dwa lub trzy lata (w cyklu 19-letnim) dodaje się 13-ty miesiąc tworząc lata przestępne. Miesiąc księżycowy zaczyna się od nowiu, przy czym obowiązuje zasada obserwacji nieba gołym okiem. W naszym klimacie umiarkowanym, przy częstych zachmurzeniach, łatwo o pomyłkę. W kolekcji zachowały się drukowane i rękopiśmienne kalendarze wydawane przez małe społeczności karaimskie w Rosji, ZSRR, niepodległej Rzeczpospolitej oraz w Egipcie i Izraelu od końca XIX w. do lat 70. XX w. Na ich treść znacząco wpłynęły I wojna światowa, rewolucja 1917 r., tendencje narodowościowe międzywojnia. Są świadectwem przemian tożsamości Karaimów.

kalendarz
Kalendarz diaspory Karaimów w Egipcie z 1948 r. w językach hebrajskim, arabskim i francuskim, źródło: archive.org

Anna Zawadzka (Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie) sprawdziła jak obecnie wyglądają tereny „serka bielańskiego” – terenu na Bielanach ograniczonego ulicami Żeromskiego, Marymoncką i Sacharowa. Inspiracją do badań stał się tegoroczny zakup folderu „Studium programowo-przestrzenne Centrum dzielnicy Żoliborz <Kaskada>” z 1974 r. do zbiorów Gabinetu Dokumentów Życia Społecznego. Projekt centrum administracyjno-kulturalno-handlowego wygrał I-szą nagrodę dla zespołu architektów Biura Projektów Budownictwa „War-Cent” w konkursie SARP nr 412 z 1968 roku. Konkurs ambitnie zakładał budowę wielkiego zespołu urbanistyczno-architektonicznego z centrum handlowym, hotelem, urzędem dzielnicy, sądem, biblioteką, domem kultury, kinami, teatrami, przychodniami zdrowia oraz 4 500 miejscami parkingowymi. Zwycięski projekt wyróżniał się oryginalnością. Bryły budynków wpisano w wąwóz dawnego potoku Kaskada. Z lotu ptaka układały się w litery CK (Centrum Kaskada). Całość nakładała się na ul. Marymoncką, która była wówczas główną trasą prowadzącą z Warszawy do Gdańska. Budowy nigdy nie rozpoczęto. Teraz w tym miejscu biegnie tunel metra, co wyklucza planowanie ciężkich konstrukcji na powierzchni. A folder ukazuje zderzenie ambitnych planów architektonicznych z realiami gospodarki niedoboru.

Dariusz Nowicki (Komenda Powiatowa Policji w Słupcy) na podstawie ulotek, afiszy, plakatów, znaczków kwestarskich i zdjęć zgłębił aktywność samopomocową Stowarzyszenia Rodzina Policyjna w czasie jej działalności w latach 1929-1939. Stowarzyszenie założono w celu organizacji pomocy kobietom z rodzin policjantów. Tradycyjnie prezeską była żona aktualnego komendanta głównego Policji Państwowej. Pomoc organizowano bardzo szeroko: prowadzono przedszkola, bursy, biblioteki i świetlice, sierocińce, jadłodajnie, kursy zawodowe, kolonie letnie, teatry, kluby sportowe. Z czasem wsparciem objęto grupy ubogich spoza środowiska policyjnego. Zakładano spółdzielnie, gabinety stomatologiczne, a nawet szeroko dostępny nowocześnie wyposażony „gabinet fizykalny” (fizykoterapia). Rodzina Policyjna była zaangażowana politycznie propagując udział kobiet w wyborach. Wśród funkcjonariuszy na służbie było niewiele kobiet. Zajmowały się głównie problemem handlu ludźmi.

zaproszenie Rodziny Policyjnej w Brzeżanach na "herbarkę"
Zaproszenie koła Rodziny Policyjnej w Brzeżanach na „herbatkę”, z której dochód zostanie przeznaczony na dożywianie dzieci (około 1937 r.), źródło: Crispa.

Matylda Filas (Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie) zastanawiała się, do jakiej grupy odbiorców była skierowana jednodniówka reklamująca czekoladę warszawskiej firmy Plutos „Nowa bomba czekoladowa” (1926). Przedsiębiorstwo należało do spółki pięciu Żydów. Początkowo zajmowało się handlem wyrobami tytoniowymi, ale po wprowadzeniu państwowego monopolu na tytoń zmieniło branżę. Mimo dużej konkurencji skutecznie rywalizowało z największymi graczami na rynku. W latach 1930. jeden z flagowych sklepów Plutosa znajdował się na ul. Marszałkowskiej w pobliżu sklepu Wedla. Zwyczaj wydawanych ku rozrywce humorystycznych świątecznych gazetek wykorzystano tu w celach reklamowych. Czytelnik był bombardowany nazwą marki Plutos w różnorodnych stylistycznie tekstach, z których większość miała bardzo niską wartość literacką.

Ewa Barylewska-Szymańska i Wojciech Szymański (Muzeum Gdańska) pochylili się nad przykładami papierów firmowych gdańskich architektów i firm budowlanych w okresie Wolnego Miasta Gdańska. Akta Urzędu Budownictwa Naziemnego zaginęły w czasie drugiej wojny światowej. Akta Policji Budowlanej także są niekompletne. Analiza papierów firmowych umożliwia prześledzenie drogi zawodowej poszczególnych przedsiębiorców. Na winietach można znaleźć informacje na temat zakresu ich działalności (czasem w formie listy oferowanych usług), adresów filii czy zmian lokalizacji biura na bardziej prestiżowy adres. Okazałe elementy graficzne ilustrują dokonania firmy: medale z wystaw przemysłowych, zrealizowane inwestycje (kamienice, hotele, fabryki) czy styl estetyczny. Nadejście modernizmu odzwierciedlają zmiany kroju liter i kompozycji całego elementu graficznego.

Następna konferencja odbędzie się za dwa lata, tym razem we Wrocławiu.

Matylda Filas i Anna Zawadzka, Gabinet Dokumentów Życia Społecznego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.