BuwLOG

XVII. 20 lat BUW na Powiślu. Kaian – japoński pawilon herbaciany w bibliotece.

Zdjęcie drewnianego pomieszczenia do parzenia i picia herbaty

Mały pokój herbaciany, koma

W Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie, na drugim piętrze, znajduje się najprawdziwszy japoński pawilon herbaciany. Nie ma jeszcze dwudziestu lat, jak biblioteka. W tym roku skończył dopiero piętnaście. Wiem to z pierwszej ręki, bo na jego otwarciu w październiku 2004 roku w zgrzebnej lnianej sukience (jeszcze nie nosiłam wtedy kimona tak często jak w następnych latach) siedziałam schowana na zapleczu i na miarę moich ówczesnych umiejętności pomagałam, by podanie herbaty wyjątkowym tego dnia gościom, przez wyjątkowych tego dnia gospodarzy, przebiegało gładko i w jak najlepszej atmosferze. Głównym gospodarzem była pani Kazuko Takashima, Honorowy Konsul RP w Osace, ofiarodawczyni pawilonu dla Uniwersytetu Warszawskiego. U jej boku, herbatę podawał architekt Kaian, dr Teruhito Iijima. Gospodarzom towarzyszył też dyrektor firmy Kyoei Steel, Akihiko Takashima. Wśród gości obecni byli rektor UW, prof. Piotr Węgleński, JE Ambasador Japonii Masaaki Ono, dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej Ewa Kobierska-Maciuszko, kierownik Zakładu Japonistyki i Koreanistyki dr Krystyna Okazaki i wiele innych osób, w tym liczni studenci. Michiru Sugimoto, nauczycielka drogi herbaty, która ofiarowała Kaian większość niezbędnego wyposażenia, nie była obecna na otwarciu, ale od początku nieustannie wspiera działalność pawilonu i dwa razy w roku prowadzi w nim zajęcia ze studentami japonistyki. Nie sposób tutaj wymienić wszystkich osób, których praca i zaangażowanie doprowadziły do powstania pawilonu w Bibliotece Uniwersyteckiej – w Katedrze Japonistyki żywo pamiętamy o tym długu wdzięczności.

Zdjęcie kobiety w tradycyjnym japońskim stroju klęczącej w drewnianym pomieszczeniu

Michiru Sugimoto w Kaian

Pawilon zbudowany został z najwyższą starannością przez zespół uważnie dobranych profesjonalistów w oszałamiającym tempie jednego miesiąca. Od projektu, poprzez dobór materiałów, do najmniejszych detali wykończenia praca wykonywana była z niecodziennym oddaniem. Nawet jeżeli nie mamy dość wyszkolonego oka by ocenić mistrzostwo twórców pawilonu, przeczuwamy je w atmosferze panującej na jego matach. Na pawilon składają się dwa pokoje herbaciane (chashitsu): większy o powierzchni czterech i pół mat tatami (joyōhan) oraz mniejszy (koma), którego powierzchnia to zaledwie dwie i trzy czwarte maty. W tym maleńkim pomieszczeniu, zaprojektowanym dla nie więcej niż trójki gości, nie ma elektrycznego światła. Sam pokój napomina spotykających się tutaj gospodarza i gości, by nie ufali jedynie oczom. Pawilon posiada też zaplecze (mizuya) i ogród herbaciany (roji) z kamienną misą na wodę do obmycia rąk i ust (tsukubai) oraz innymi elementami uwarunkowanymi herbacianą tradycją. Uroku temu miejscu, na codzień skrytemu za pancernymi drzwiami, dodaje do dziś wyczuwalny zapach japońskiego cedru. Część ogrodu z ławką dla oczekujących gości (koshikake machiai) jest umieszczona w ogólnodostępnej przestrzeni biblioteki.

Zgodnie z założeniami zawartymi w umowie darowizny pawilon jest miejscem działań edukacyjnych i kulturalnych, służy studentom UW oraz innym osobom zainteresowanym japońską tradycją. W Kaian podejmujemy herbatą gości Katedry Japonistyki, organizujemy warsztaty, spotkania herbaciane i pokazy, spotkania przy herbacie z mistrzami różnych japońskich sztuk-dróg. W utrzymaniu Kaian pomaga Polska Fundacja Japonistyczna, podejmujemy herbatą uczestników kursów organizowanych w ramach prac Fundacji. Dni otwarte w Kaian są już tradycją podczas majowej Nocy Muzeów i Dni Japonii na Uniwersytecie Warszawskim, odbywających się jesienią. Każdy człowiek herbaty (chajin) wie, że pawilon herbaciany jest przede wszystkim miejscem do praktykowania sztuki chanoyu (dosłownie „wrzątek na herbatę“), inaczej nazywanej też chadō, czyli drogą herbaty. W Kaian chanoyu kwitnie. Tutaj ćwiczy i pomaga w codziennym utrzymaniu pawilonu warszawskie Stowarzyszenie Drogi Herbaty Urasenke Sunshinkai. Od 2008 roku dzięki osobistemu wsparciu dr Genshitsu Sena, XV głowy japońskiego herbacianego rodu, Urasenke, w Katedrze Japonistyki (wtedy jeszcze Zakładzie Japonistyki i Koreanistyki) zainicjowany został kurs chanoyu, jako konwersatorium dedykowane studentom japonistyki. Od ponad dziesięciu lat prowadzę te zajęcia i ze studentami ćwiczę tutaj czasami raz, a czasami trzy razy w tygodniu. Co my tak naprawdę robimy?

Zdjęcie kilku osób słuchających wykładu starszego mężczyzny w tradycyjnym stroju japońskim

Sen Genshitsu w Kaian w 2007 roku

Tak to już jest w herbacie. Niby nic. Często uczymy się jak podać gościom zaledwie niewielkie ciasteczko i czarkę herbaty, tak na trzy łyki i pół. Ale żeby to zrobić jak należy, potrzeba głębokiej wiedzy – już nawet nie wymienię z ilu dziedzin, bo brak wprawy może utrudnić nawet zawieszenie zwoju z kaligrafią we wnęce – nazywanej tu tokonoma, a przecież jeszcze trzeba wiedzieć co się zawiesza, czego, jak i dlaczego używa się na danym spotkaniu. Utensylia herbaciane to żywa historia, wieki doskonalenia rzemieślniczego warsztatu, zamknięcie w fizycznym ciele poetyckiej wrażliwości i wyobrażeń o ideałach człowieka i społeczności, przy wszechobecnym poszanowaniu wagi doznań estetycznych. Zresztą ogromna część japońskiej sztuki herbacianej zasadza się właśnie na sile oddziaływania na duszę doznań estetycznych. Dość skwitować, że dla dobra herbaty warto uzbroić się w lata studiów, praktyki, życiowej refleksji i odcisków na wierzchach stóp. Równocześnie, jak poucza strofa atrybuowana Sen no Rikyū (1522-91), centralnej postaci w historii japońskiej drogi herbaty:

Chanoyu to wa
tada yu o wakashi
cha o tatete
nomu bakari naru
koto to shirubeshi.

Sztuka chanoyu
to zagotować wodę,
herbatę podać
i ją wypić, to wszystko.
Musisz o tym pamiętać.
(tłumaczenie własne)

Zdjęcie kilku kobiet podczas ceremonii parzenia herbaty

Zajęcia ze studentami

I tak od ponad dziesięciu lat studiując niezwykle rozbudowaną kulturę chanoyu staramy się o tym ze studentami nie zapominać. Studenci zresztą mają czasami bardzo wyostrzoną wrażliwość na takie „sprawy herbaciane“. Przytoczę co w zeszłym semestrze o zajęciach napisała jedna ze studentek:

„Często zdarza mi się zatracać w codziennej rutynie, więc, żeby spróbować czegoś nowego, zapisałam się na zajęcia chanoyu. Muszę uczciwie przyznać, nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań. Przecież to miały być zajęcia z czegoś tak banalnego jak herbata. Zupełnie nieoczekiwanie, okazało się, że nauczyłam się o wiele więcej niż fakty z historii herbaty w Japonii czy podstawowe formy jej przygotowywania. Taką wiedzę znaleźć można w wielu książkach. Tymczasem mnie chanoyu nauczyło jak cieszyć się codziennym życiem, prostymi rzeczami. Że każdy moment jest niepowtarzalny, jak znaleźć piękno w otaczającym nas świecie i przede wszystkim – jak być bardziej otwartą osobą. Tęsknię za atmosferą spotkań herbacianych […]“
Anna Wiraszka

W 2004 roku rektor UW, prof. Piotr Węgleński, przewidywał, że ten dar, japoński pawilon herbaciany, cenny będzie niczym tomy wspaniałych książek. Kiedy Katedrę Japonistyki odwiedzają Japończycy zaznajomieni ze sztuką herbacianą, niejednokrotnie milkną w obliczu nietuzinkowości naszego pawilonu. Potem dzielą się komentarzem. Niecały miesiąc temu, podczas XIII Dni Japonii na Uniwersytecie Warszawskim, prof. Inaga Shigemi po wypiciu herbaty w Kaian powiedział „dostatnio żyjecie“. I na pewno nie miał na myśli tylko oczywistej, materialnej strony założenia jakim jest Kaian. Mówił o luksusie serca.

O, dawno nie gościliśmy w Kaian pracowników BUW. Trzeba biec, gotować wodę…

Tekst: Urszula Mach-Bryson, Katedra Japonistyki, pawilon herbaciany Kaian

Foto: archiwum Urasenke Sunshinkai

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *