BuwLOG

A gdyby tak do Gdyni? Stacja 2

2. A gdyby tak do Gdyni? Przystanek drugi: Wanty 

Za chwilę naszym oczom ukaże się czarno-biała fotografia, choć co prędszym z nas pewnie się już zdążyła ukazać. Mniejsza o to. Gdyby ktoś zapytał mnie, co na tej fotografii widzę, powiedziałabym: pokład statku, maszty, liny, bloki linowe i inne części takielunku, dziób szalupy i dwie postaci marynarzy: jeden klasycznie półnagi, a drugi w pełnym uniformie. Matko! Olinowanie, kabestan, takielunek – a skąd ci się to wzięło? A z literatury 🙂 Począwszy od książki Zerko żeglarz, a skończywszy na Smudze cienia. Tam są wszystkie słowa potrzebne do tego, żeby wypłynąć w daleki rejs. Prawdziwy żeglarz powinien znać je wszystkie, żeby w razie potrzeby nie zastanawiać się, która belka to bramstenga, a która bombramstenga. I czy w ogóle ją widać?     

Gdynia - Pokład "Daru Pomorza"
Gdynia – Pokład „Daru Pomorza”, ok. 1929-1939, Gabinet Dokumentów Życia Społecznego BUW. Źródło: Crispa.

Skorzystajmy z tego momentu względnego spokoju na pokładzie i poświęćmy go na namysł nad tym, gdzie w języku (i w umiejętnościach posługiwania się nim) leży granica, od której można o człowieku powiedzieć: oto specjalista w danej dziedzinie! Umie dopasować nazwę do treści. Signifiant do signifie. Oto człowiek, który cieszy się pełnią znaku. Przeciętny użytkownik języka tkwi gdzieś, mniej więcej w połowie drogi, między szczegółowością profesjonalisty a ogólnością filozofa. Nie wiem, co odpowiedziałby statystyczny respondent na pytanie, jaka jest ogólniejsza kategoria niż „urządzenia statkowe”. Specjaliści i filozofowie, podobnie jak małe dzieci, rozciągają granice języka. Z tych rozmyślań wysnuwam wniosek, że użytkowników języka można podzielić na trzy kategorie: 1) tych, co znają słowa i tkwiącą nich treść; 2) tych, co znają same słowa; 3) tych, co znają jedynie treść, a nie wiedzą, jak ją nazwać. Ale nie tylko profesjonalista żeglarz potrafi doskonale nazywać świat. Razem z nim, w pierwszej grupie użytkowników języka cieszących się pełnią znaku, znaleźć się może także zwyczajny amator krzyżówek. Ten specjalista od języka także potrafi dopasować treść do formy, choćby tylko teoretycznie. W grupie drugiej natomiast roi się od miłośników gry Scrabble. Nie wszyscy, ale wielu z nich, znają słowa, ale nie koniecznie wiedzą, co się za nimi ukrywa. 

A nazwa „Dar Pomorza” często występuje w krzyżówkach. Bo w opisie do hasła można albo zapytać o „dar” albo o „Pomorze”. Często też pada pytanie o typ statku. Dar Pomorza do żaglowiec (trójmasztowiec) zakupiony w 1929 roku przez społeczeństwo (dlatego dar) dla Szkoły Morskiej w Gdyni. Matką chrzestną została, w 1930 roku, Maria Janta-Połczyńska. Po przepłynięciu odległości równej 25 rejsom dookoła świata i wyszkoleniu ponad trzynastu tysięcy studentów Dar Pomorza stanął na cumie w porcie w Gdyni i od 1982 służy jako statek-muzeum i oddział Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. 

Spotkanie z jednym z absolwentów Szkoły Morskiej wspomina Maria Dąbrowska w Listach z podróży:

Dziś znów zwiedzałam mostek kapitański. Młody asystent, który pokazywał mi urządzenia sternicze, precyzyjne instrumenty do wyznaczania kierunku statku itp. rzekł w końcu: 'Szkoda, że pani nie płynie na żaglowcu i nie może go zobaczyć, jak tam to wszystko jest urządzone. Żaglowiec, to dopiero jest prawdziwy okręt, i tylko na żaglowcu to jest prawdziwa podróż morska. Bo to – lekceważący gest w stronę kominów statku – to nie jest żadne pływanie’. Dziwię się, słysząc te słowa. 'Conrad – mówię – ucieszyłby się, że po tylu latach, gdy już nawet parowce zostały zdystansowane przez motory, ktoś jeszcze może być wierny żaglowcom’. Młody asystent odbył podróż dookoła świata na „Darze Pomorza”, jest już wychowankiem polskiej szkoły morskiej. Okazało się, że zna i lubi Conrada. 

Jeśli ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy, postawi w te wakacje stopę na pokładzie Daru Pomorza, prosimy o kontakt i informację, czy w sklepiku muzealnym można nabyć puzzle 1000 elementów ze zdjęciem pokładu naszego trójmasztowca. Wanty we wszystkich wariantach (sten-, bram- i top-) wspaniale się do tego nadają!

  

Tekst: Barbara Chmielewska, Oddział Promocji, Wystaw i Współpracy

Grafika: Marianna Wichowska, Oddział Promocji, Wystaw i Współpracy

 

Bibliografia:

[1.] Lowszyn, Władimir Zerko żeglarz[tł. Grażyna Pieśniewska ; il. Szarlota Pawel], Warszawa 1987, BUW Wolny Dostęp QA40.5 .L69165 1987

[2.] Conrad, Joseph Smuga cienia; przekł. z ang. J[adwiga] Sienkiewiczówna, Warszawa 1992, BUW Wolny Dostęp ; PR6005.O4 S5165 1992

[3.] Dąbrowska, Maria, Pisma rozproszone, Kraków 1964, BUW Magazyn 269516[1]

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.