BuwLOG

Nowości książkowe w BUW – czerwiec 2026

Okładki-Czerwiec-2026-KorespondentkaP         Język. Literatura   

Evans, Virginia, Korespondentka, przełożyła Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Poznań: Filia, 2026.

BUW Wolny Dostęp PS3605.V373 C67165 2026

„Pamiętam cię. Wiem, że jesteś zimną, bezwzględną suką. Są rzeczy ważniejsze niż prawo, a ludzie i ich życie nie daje się upchać w jednej szufladce. To, co nazywasz sprawiedliwością, jest jak czołg, który przejeżdża i miażdży bez litości, a kiedy odjeżdża, zostają tylko gruzy.” (Evans, Virginia, Korespondentka, Poznań: 2026, s. 40.)

To fragment listu wrogo nastawionego DM, który w niezbyt elegancki sposób wyraził swoją opinię o bohaterce książki. Książki do przeczytania której chciałabym Państwa namówić… Eeee! Co za gbur! Proszę jednak nie szafować wyroków, a przeczytać powieść Virginii Evans. Wszystko powolutku się wyjaśni…

Sybil Van Antwerp aktualnie czerpiąca energię z bycia emerytką, jest z zawodu prawniczką. Studia prawnicze na University of Virginia ukończyła z fenomenalnym wynikiem w roku 1967. Praca zawodowa pochłonęła ją niemal natychmiast. Żyła nią przez wiele, wiele lat. Bez odpoczynku i wytchnienia. Do tego stopnia, że weekendy nie były jej w sumie do niczego potrzebne. Bo i do czego mogłyby być, skoro jej miłość do paragrafów i przepisów wypełniała szczelnie każdy dzień tygodnia. Oprócz prawa, Sybil kocha również listy. Kocha je pisać 🙂 Bez trudu dojrzą Państwo to zauroczenie! Prawdziwa z niej pasjonatka. Gdy była małą dziewczynką to właśnie słowo pisane było jej osobistą skrzynką kontaktową ze światem. Pierwszy swój list napisała w 1948 roku do Pameli Lyndon Travers. List dotyczył, nie inaczej, „Mary Poppins” 🙂 I co najważniejsze – dostała od pisarki odpowiedź!

„Czyż nie ma czegoś cudownego w tym, że historia naszego życia została w jakiś sposób zachowana, że pewnego dnia ten właśnie list może mieć dla kogoś znaczenie, choćby najmniejsze? (Evans, Virginia, Korespondentka, Poznań: 2026, s. 65.)

Zapraszam Państwa do przeczytania czułej, intymnej i ciepłej historii pisanej niezwykle poruszającymi listami. Ponad 300 stron listów! Trudno to sobie wyobrazić, prawda? A jednak 🙂 Listy do przyjaciół, do znajomych, do rodziny, a nawet do osób niezbyt lubianych… I list pisany niebieskim atramentem na cienkim papierze od biologicznej matki Sybil… I listy, które nigdy nie zostały wysłane…

„Drogi Doktorze Jameson,

Od mniej więcej tygodnia mam większe trudności z widzeniem.

Pozdrawiam serdecznie

Sybil Van Antwerp” (Evans, Virginia, Korespondentka, Poznań: 2026, s. 288.)

A na deser listy zupełnie innego kalibru, bo polskiego 🙂

List potęgą jest i basta!

 


 

Okładki-Czerwiec-2026-Dzikie-kakaoG-GF Q R-V  Geografia. Nauki matematyczne, przyrodnicze i stosowane      

Jacobsen, Rowan, Dzikie kakao: wyprawa do źródeł czekolady, tłumaczenie Aleksander Gomola, Kraków: Bo.wiem, 2026.

BUW Wolny Dostęp SB267.J33165 2026

Historia czekolady zwanej również pokarmem bogów, liczy sobie 4000 lat! Chcieliby Państwo poznać uniwersalny przepis na czekoladę, który można by rzec, w niezmienionej formie przetrwał tysiące lat?

  1. Weź suszone ziarna kakaowca.
  2. Włóż ziarna kakaowca do płaskiego naczynia.
  3. Wypraż dokładnie ziarna kakaowca.
  4. Wyłuskaj ziarna kakaowca.
  5. Rozgnieć ziarna kakaowca na czarną oleistą miazgę.
  6. Rozpuść ziarna kakaowca w wodzie.
  7. I… Pobudzający napój jest GOTOWY 🙂

Miłośnicy czekolady wiedzą doskonale, że to idealny smakołyk i prowiant na każdy dzień, na każdą podróż. Wystarczy z czarnej oleistej miazgi, która w połowie składa się z plastycznego masła kakaowego, uformować dowolnej wielkości krążki. Te zaś, po stężeniu są natychmiast gotowe do przechowywania i, co ważne, do spakowania do plecaka. I w drogę! Acha! Jedna uwaga: czekoladę przygotowaną w ten konkretny sposób powinno się raczej zalewać wodą i pić, a nie zjadać na sucho. Dlaczego? Powód jest prosty. Poddając kakao ręcznej obróbce nigdy nie pozbędziemy się jego ziarnistości. A zatem, podczas takiej konsumpcji ryzyko wystąpienia niemiłego zgrzytania między zębami jest całkowicie pewne… Na Państwa miejscu zabrałabym jednak w drogę ulubiony kubeczek i baniak z wodą. Problem żucia ziarnistej czekolady przestanie istnieć… Z całą pewnością zauważyli Państwo, że cały czas jest mowa o gorzkiej czekoladzie 🙂 To teraz troszkę w niej zamieszam i dodam… Zapraszam na scenę cukier! Za sparowanie sacharozy z czekoladą odpowiedzialni są Europejczycy. I jeszcze jedna ciekawostka. Przez wieki czekoladowy wiktuał spożywano jedynie w formie płynnej. Dopiero rewolucja przemysłowa diametralnie odmieniła podejście do czekolady i odkryła ją na nowo. Wynalazki w postaci przemysłowych młynów i specjalnych pras zapoczątkowały erę czekolady w postaci stałej. Uznaje się więc, że przemysłowa produkcja czekolady ruszyła pełną parą w XX wieku. A współczesny proces produkcyjny wygląda tak:

„Ziarna kakaowca najpierw się praży, potem śrutuje i wreszcie przesiewa maszynowo, aby usunąć łuski. Następnie miesza się je z cukrem i mieli na gładką masę, do czego w produkcji rzemieślniczej wykorzystuje się melanżery (metalowe zbiorniki, w których obracają się ciężkie granitowe kamienie), a w produkcji na skalę przemysłową – specjalne młyny.” (Jacobsen, Rowan, Dzikie kakao: wyprawa do źródeł czekolady, Kraków: 2026, s. 148.)

Co dalej? Kolejnym tradycyjnym etapem przy produkcji czekolady jest tzw. konszowanie… Brzmi tajemniczo, prawda? I niech tak zostanie 🙂 Przynajmniej na razie. Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Państwa do fascynującej lektury i zapoznania się ze szczegółami procesu konszowania 🙂

„Przez cały poranek otwieramy w Rebojo strąki. Ogromny stos czterech tysięcy dwustu strąków wygląda przytłaczająco, ale jest na wielu i dlatego topnieje w oczach. Różowe ziarna trafiają do jednych wiader. Białe do drugich. Zgniłe ziarna wyrzucamy, podobnie jak łupiny. Jedne i drugie lądują w dżungli i za sprawą rozbuchanej biologii Amazonii wkrótce nie ma po nich śladu. (Jacobsen, Rowan, Dzikie kakao: wyprawa do źródeł czekolady, Kraków: 2026, s. 187.)

 


 

Okładki-Czerwiec-2026-Lego-Levi's-i-Che-GuevaraK J      Prawo. Nauki polityczne

Grzybczyk, Katarzyna, LEGO, Levi’s i Che Guevara: krótka historia sporów prawnych o ikony popkultury, Warszawa: Wolters Kluwer, 2026.

BUW Wolny Dostęp K1401.G793 2026

Papierosy szkodzą zdrowiu. Ale nie zawsze tak było. Żartuję! Papierosy szkodziły, szkodzą i będą szkodziły zdrowiu. I jest to fakt niezaprzeczalny. Natomiast, był czas, w którym koncerny tytoniowe nie straszyły nowotworami wywołanymi paleniem tytoniu, a wręcz przeciwnie beztrosko namawiały do sięgania po nikotynę, a ponadto słynęły z nieuczciwych praktyk reklamowych. W 1929 roku Amerykanin Edward Bernays (ojciec public relations) wymyślił kampanię (zresztą bardzo skuteczną) „Pochodnie wolności”, której celem było zachęcanie kobiet do palenia w miejscach publicznych. Papieros jako symbol wyzwolenia! Niesłychane… W wyniku działań propagujących palenie papierosów, podczas II wojny światowej powszechnym zjawiskiem był widok rannego żołnierza leżącego na noszach z papierosem w ustach. Palenie frontowe miało społeczne przyzwolenie i było uznawane za ostatnią i jedyną pociechę rannego. Trudno sprzeciwiać się takim argumentom? Ale wróćmy do kobiet… Zapewne znają Państwo markę Marlboro, prawda? A wiedzieli Państwo, że producent tej marki Philip Morris wprowadził je na rynek jako papierosy dla kobiet?

„W reklamach przedstawiane były one jako „łagodne jak maj” (mild as a may), miały tłuszczoodporną końcówkę w kolorze kości słoniowej, która zapobiegała rozmazywaniu się szminki, a w 1940 r. zastosowano czerwoną końcówkę beauty tip, która ukrywała nieestetyczne smugi szminki, co utrwaliło ich renomę jako delikatnych papierosów dla pań.” (Grzybczyk, Katarzyna, LEGO, Levi’s i Che Guevara: krótka historia sporów prawnych o ikony popkultury, Warszawa: 2026, s. 272.)

A, gdy już po wojnie specjaliści od marketingu umieścili na opakowaniach Marlboro wizerunek nieustraszonego i seksownego kowboja, akcje koncernu Philip Morris błyskawicznie poszybowały w górę, sejfy zapełniły się mamoną, a palaczki z jeszcze większą przyjemnością poddawały się uzależnieniu od nikotyny. W czasach panowania Marlboro Man(a) sprzedaż tych papierosów z 18 mln w 1954 roku wzrosła do 6 mld w 1955 roku i ponad 20 mld papierosów w 1957 roku! Jednak… „Nic nie może przecież wiecznie trwać” – w słowach piosenki została ukryta prawda… Coraz odważniejsze batalie przeciwko koncernom tytoniowym domagające się odszkodowań dla ofiar za utratę zdrowia spowodowały, że tytoniowe Eldorado zatrzęsło się w posadach, a mit przystojnego i dzielnego kowboja przeszedł do lamusa. Jak do tego doszło i jak firmy produkujące papierosy próbowały odpierać ataki i dowodzić naruszenia ich praw własności intelektualnej, przeczytają Państwo w książce Katarzyny Grzybczyk. I nie tylko o tym 🙂

„Pierwszym państwem na świecie, które wprowadziło jednolite opakowania papierosów, była Australia, gdzie od 1.12.2012 r. wszystkie marki musiały zmienić swoje opakowania na matowe, ciemnobrązowe bez logo.” (Grzybczyk, Katarzyna, LEGO, Levi’s i Che Guevara: krótka historia sporów prawnych o ikony popkultury, Warszawa: 2026, s. 284.)

W ramach cyklu Nowości książkowe w BUW, miałam już przyjemność prezentować  Katarzynę Grzybczyk i książki jej autorstwa. Z taką samą przyjemnością przesyłam Państwu dwie przypominajki 🙂

https://buwlog.uw.edu.pl/nowosci-ksiazkowe-buw-wrzesien-2024/

Katarzyna Grzybczyk, Azjatycki soft power a prawo własności intelektualnej, Warszawa: Wolters Kluwer, 2024.

BUW Wolny Dostęp KNC370 .G79 2024

https://buwlog.uw.edu.pl/nowosci-ksiazkowe-w-buw-luty-2022/

Katarzyna Grzybczyk, Skradziona kultura: jak Zachód wykorzystuje cudzą własność intelektualną, Warszawa: Wolters Kluwer Polska, 2021.

BUW Wolny Dostęp K1401 .G795 2021

 


 

Okładki-Czerwiec-2026-Historia-modyH GN1-673 GR-GV Nauki społeczne. Antropologia

Historia mody, redakcja naukowa Marnie Fogg, przedmowa Valerie Steele, tłumaczenie Ewa Romkowska, Anna Gurgul, Warszawa: Wydawnictwo Arkady, 2025.

BUW Wolny Dostęp GT511.F33165 2025

Sensacja! Kolebką współczesnego systemu mody jest… – uwaga! – wiek XIV (przynajmniej takiego zdania są niektórzy historycy stroju). Kto by pomyślał! Mroczne średniowieczne czasy w blasku fleszy. Na przykład, w codziennym użytku pojawiły się wtedy wygodne w użyciu specjalne sznureczki z ozdobnymi skuwkami przeciągane przez oczka, które służyły do związywania ubrań. Niemalże chwilę potem, w latach 20. XV wieku ludzie na modzie się znający przywdziali ciemne futra, by wyglądać zacnie, luksusowo i bogato. XV wiek to również boom na czubki męskich ciżm, które zaczęły osiągać tak nieprawdopodobną długość, że ostatecznie na mocy prawa antyzbytkowego zabroniono ich nosić.

Zapraszam do średniowiecza modnie przystrojonego. W tamtych czasach tekstylia zajmowały topowe miejsce na liście towarów, które miały wpływ na gospodarkę. Pożądane stroje trafiły pod przysłowiowe strzechy, bo dostęp do nich stał się bardziej powszechny… Strojenie stało się modne.

„Modny strój uważano za domenę mężczyzn i większość przedstawień z owego czasu – rzeźbiarskich i z obrazów tablicowych, tkanin dekoracyjnych oraz fresków – ukazywała raczej męskie niż kobiece stroje, co stanowiło odbicie hierarchii społecznej owego czasu.” (Historia mody, Warszawa: 2025, s. 43.)

Wieki średnie podkreśliły znaczenie guzików, które były wykonywane bądź z cennych metali dekorowanych tłoczeniami, bądź były pokrywane tym samym materiałem co, weźmy dla przykładu taki kaftan zwany giponem. Wszelkie nakrycia głowy, do których doczepiano kokardy albo godła heraldyczne, zyskały na wyglądzie i to nawet bardzo. To może dla smaczku warto wspomnieć jeszcze o dubletach, czyli obcisłych kaftanach, które były raczej kuse i sięgały jedynie do bioder…

„W 1485 r. dublet uzupełniony był już wysokim, stojącym kołnierzem i stał się tak krótki, że wymagał noszenia saczka na genitalia. Początkowo saczek osłaniał je skromnie, ale później stał się przesadnie dużą ozdobą. Wykonywano go z trójkątnej klapki lub wstawki przymocowanej z przodu do nogawic lub pludrów, z dolnym rogiem wszytym w ubiór, a dwoma górnymi rogami przymocowanym w okolicy bioder albo guzikami, albo specjalnym sznurówkami.” (Historia mody, Warszawa: 2025, s. 44.)

Modelujemy własne życie w przeróżny sposób. Wybór codziennego ubioru jest częścią tego modelowania. A dzięki kolorowo ilustrowanej książce Wydawnictwa Arkady przekonają się Państwo na własne oczy, że moda na stroje to nie temat błahy. Od zawsze (i to się nie zmieniło) moda ma znaczący wpływ na kulturę społeczną, na sztukę, na gospodarkę, przemysł, biznes, po prostu na nasz świat.

„Pragnienie strojenia się przekracza granice historyczne, kulturowe i geograficzne i choć jego formy i „treść” mogą się różnić, motywacja pozostaje ta sama: wyrażenie osobowości poprzez upiększenie ludzkiego ciała.” (Historia mody, Warszawa: 2025, s. 8.)

 


 

Okładki-Czerwiec-2026-Utracone-arcydziełaM N     Muzyka. Architektura. Sztuki piękne  

Pujas, Sophie, Utracone arcydzieła: historie dzieł sztuki, których już nie zobaczysz, tłumaczenie Paweł Łapiński, Kraków: Znak Koncept, 2025.

BUW Wolny Dostęp N8750.P85165 2025

Arcydzieła wciąż są narażane na niebezpieczeństwa… Los arcydzieł bywa okrutny. Co Państwo powiedzą na to, abym przybliżyła historię dwóch utraconych obrazów?

1.

Nie ma potrzeby przedstawiać Państwu Pabla Picassa. Toż to legenda w każdym calu. Tym samym, nie zdziwi Państwa fakt, że jego dzieła kradziono i niszczono z zapałem i na potęgę. A podczas II wojny światowej niektóre z jego prac były nawet przez nazistów konfiskowane, ponieważ ich zdaniem uchodziły za „sztukę zdegenerowaną”. Zdarzało się jednak, że zrabowane obrazy Pabla Picassa jakimś cudem odnajdywały się po latach lub były najzwyczajniej w świecie zwracane. Ale historia jednego z obrazów jest szczególna. Mam na myśli dzieło zatytułowane „Malarz” (olej na drewnie, 92×66 cm). Proszę zajrzeć na stronę 196 książki. Dzieło ukaże się Państwu w pełnej krasie. Powiedzieć, że koniec „Malarza” był tragiczny, to jak nic nie powiedzieć… Dokładnie 2 września 1998 roku dochodzi do katastrofy lotniczej. Samolot linii Swissair (lot 111 z Nowego Jorku do Genewy) zostaje pochłonięty przez Ocean Atlantycki. Na pokładzie oprócz członków załogi znajduje się 229 pasażerów i… obraz „Malarz”. Nikt nie przeżywa wypadku…

„W resztkach samolotu znaleziono jedynie fragment obrazu o powierzchni 20 centymetrów kwadratowych.” (Pujas, Sophie, Utracone arcydzieła: historie dzieł sztuki, których już nie zobaczysz, Kraków: 2025, s. 197.)

 

2.

„Tak naprawdę nie wiem, czy moje obrazy są surrealistyczne, ale wiem, że są najszczerszym wyrazem mnie samej.” (Pujas, Sophie, Utracone arcydzieła: historie dzieł sztuki, których już nie zobaczysz, Kraków: 2025, s. 173.)

Frida Kahlo to malarka, której cała twórczość przesiąknięta jest osobistym bólem i cierpieniem. A dzieło, o którym chciałabym Państwu opowiedzieć, to „Zraniony stół”, jedno z największych płócien w jej dorobku (olej na płótnie, 1,2×2,4 m – strona 172 książki.) Impulsem do powstania przesyconego smutkiem obrazu był rozwód Fridy Kahlo z malarzem Diegiem Riverą. W 1940 roku na Międzynarodowej Wystawie Surrealizmu w Meksyku świat ma okazję zachwycić się dziełem po raz pierwszy. A pięć lat później artystka podejmuje decyzję, by podarować obraz Związkowi Radzieckiemu. Sowieci nie są prezentem zachwyceni, wręcz przeciwnie, okrzykują go „dekadencką sztuką burżuazyjną”. Wskutek tego obraz nie ma szans trafić do moskiewskiego muzeum i tym samym nie ma swojego miejsca na muzealnej ścianie. Ale… Ale prezentowany jest na różnych wystawach organizowanych w krajach bloku wschodniego. Wzruszające w historii „Zranionego stołu” jest to, że obraz w 1955 roku trafia do Narodowej Galerii Sztuki Zachęta w Warszawie! Niestety, to wtedy miłośnicy Fridy Kahlo widzą go po raz ostatni.

O tym, z jakich powodów wielkie dzieła potrafią znikać, przeczytają Państwo w książce Sophie Pujas Utracone arcydzieła: historie dzieł sztuki, których już nie zobaczysz.

 


 

Informacje o książkach przygotowała:

Dorota Bocian – Oddział Opracowania Zbiorów.

Propozycje tytułów książek:

Dorota Bocian ze wsparciem Zespołu KBK – Oddział Opracowania Zbiorów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.