BuwLOG

Nowości książkowe w BUW – wrzesień 2025

Okładki-Wrzesień-2025-Wszystko-czego-szukasz-znajdziesz-w-biblioteceP         Język. Literatura   

Aoyama, Michiko, Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece, przekład z języka japońskiego Andrzej Świrkowski, Warszawa: Grupa Wydawnicza Relacja sp. z o.o., copyright 2024.

BUW Wolny Dostęp PL867.5.O92 O83165 2024

„Nie było innych odwiedzających. Odetchnęłam z ulgą. Zdjęłyśmy buty i usiadłyśmy w środku. Otoczona ze wszystkich stron przez książki dla dzieci poczułam się dziwnie ukojona. Na chybił trafił zdjęłam z półki kilka tytułów.”

(Aoyama, Michiko, Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece, Warszawa: 2024, s.123.)

 

„New York Times” napisał: „Oto wielkie pytanie biblioteki, księgarni, a może i życia: czego szukasz?” Myślę, że żeby znaleźć odpowiedź na to podstawowe pytanie i żeby zaoszczędzić czasu na zbędne poszukiwania, najlepiej byłoby, gdyby zawsze na naszej drodze stała sobie, tak zwyczajnie, pomocna biblioteka. No, przynajmniej tak to powinno wyglądać w idealnym świecie. A jak zapytają Państwo, czy to w ogóle możliwe? To ja wtedy ochoczo odpowiem: Zdecydowanie tak!

Spieszę z wyjaśnieniem…

Wyobraźmy sobie, sprzedawczynię, księgowego, mamę, emeryta i artystę. Oto przed Państwem, grupka obcych sobie ludzi na różnych zakrętach życia, którym wyrasta przed nosem jedna i ta sama biblioteka z jedną i tą samą wyjątkową Sayuri Komachi w środku. Sayuri to w tej samej osobie miłośniczka wełny czesankowej i filcowania, a także obdarzona potężną mocą bibliotekarka, która niczym cudotwórca potrafi zamieniać czyjeś „kiedyś” w „jutro” i czyjeś „odległe marzenia” w „realny plan działania uruchomiony od zaraz”.

 

„Zamiast dziewczyny o urodzie pasującej do pięknego nazwiska Sayuri Komachi zobaczyłem usadowioną za stołem i wciśniętą tam chyba na siłę ogromną babę ze straszną miną.” (Aoyama, Michiko, Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece, Warszawa: 2024, s.180.)

 

Spokojnie! Nie ma się czego bać. Wystarczy, że Sayuri swoim niskim tonem o przejmującej głębi zada czytelnikowi krótkie i konkretne pytanie: „Czego szukasz?”, a strach czmycha jak nieproszony gość i wszystko staje się nad podziw proste.

Rzecz jasna Sayuri nie działa w pojedynkę. Zawsze może liczyć na swoich wiernych asystentów. Innymi słowy… na biblioteczne zbiory, komputer i drukarkę. Sayuri może być z nich dumna. A drukarka to nawet trochę zadziera nosa. Uważa się za ważną, jeśli nie najważniejszą, bo to ona przecież rozdaje czytelnikom wydruki z listą niezbędnych do życia książek i numerami regałów, na których się znajdują. Bez niej z pewnością to całe biblioteczne towarzystwo przepadłoby w otchłani wiedzy nieposkromionej i tajemniczych zakamarkach książnicy. Przyznają Państwo sami, że bez tak zgranej i dobrodusznej drużyny nasi książkowi znajomi nie mieliby najmniejszych szans na przearanżowanie własnego losu. A tak, wychodzą z biblioteki z uśmiechem od ucha do ucha i gotową receptą na mały, większy lub największy życiowy sukces.

 

„- Tutaj też jest niewielka biblioteka.

Biblioteka.

Delikatne brzmienie tego słowa przeniosło mnie do czasów studenckich. Biblioteka.”

(Aoyama, Michiko, Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece, Warszawa: 2024, s.21.)

 

Obrali już Państwo kurs na bibliotekę?

 


 

Okładki-Wrzesień-2025-Ukrywając-anioła-śmierciAM C D-F GN700-875        Nauki historyczne

Anton, Betina, Ukrywając anioła śmierci: Josef Mengele w Brazylii, przekład: Barbara Bardadyn, Łódź: Feeria, 2024.

BUW Wolny Dostęp DD247.M46 A78165 2024

Betina Anton jest dziennikarką i autorką wstrząsającej książki. Wystarczy przeczytać tytuł, aby poczuć na sobie mrok i lodowaty strach tamtych dni. Zanim jednak odkryję przed Państwem więcej szczegółów tej przerażającej historii, musimy choć na moment, ale koniecznie przenieść się do czasów dzieciństwa Betiny. Kiedy Betina była małą dziewczynką miała swoją ulubioną nauczycielkę. Czuła się z nią bezpiecznie i beztrosko. Zresztą nie tylko ona. Tante Liselotte była lubiana przez wszystkich swoich uczniów bez wyjątku. Toteż, gdy pewnego dnia nie pojawiła się w pracy dzieci były rozczarowane i zrozpaczone… Bez najmniejszego wydawałoby się powodu Tante Liselotte zniknęła z życia Betiny. Na długie, długie lata. By nagle pojawić się ze swoją amoralną tajemnicą, która wyszła niespodziewanie na jaw . Domyślają się Państwo jaki sekret skrywała? Tak! Tak! Nauczycielka o złotym sercu przez 10 lat opiekowała się Josefem Mengele, psychopatą i zbrodniarzem wojennym. Z wielkim oddaniem dbała również o to, aby nikt nie poznał jego prawdziwej tożsamości. Zresztą, po co miał poznać, skoro w jej oczach nie był mordercą a naukowcem. Nie dość tego. To ona po jego śmierci zajęła się pogrzebem i pochowała go pod nieprawdziwym nazwiskiem licząc, że to się nigdy nie wyda…

 

„Ktoś zadzwonił na pogotowie. Jego pracownicy przekazali oczywistą wiadomość: nie da się zrobić nic więcej. Liselotte ogarnęła rozpacz. Przytuliła się do ciała i nie chciała go puścić.”

(Anton, Betina, Ukrywając anioła śmierci: Josef Mengele w Brazylii, Łódź: 2024, s.29.)

 

Książka Betiny nie jest powieścią, a pracą naukową, w którą Betina włożyła całe swoje serce. Książka jest wynikiem żmudnych badań nad aktami policyjnymi i morderczych analiz oficjalnych dokumentów. Jest efektem dogłębnych studiów nad listami, do których udało się autorce dotrzeć. Listów, których Mengele był nadawcą i adresatem. To również bilans wywiadów z osobami, które znały oprawcę. Podsumowując, tony dokumentów i sztab zaangażowanych w przedsięwzięcie ludzi przyczyniło się do tego, aby ta książka ujrzała światło dzienne. I stała się świadectwem niewyobrażalnej zbrodni, której dokonał jeden „zwyczajny” człowiek, człowiek któremu wszystko uszło na sucho…

 

„Podczas, gdy jego ofiary przez całe życie cierpiały fizycznie i psychicznie, on swoje ostatnie lata spędzał z przyjaciółmi, pisząc, czytając, spacerując z psami, zajmując się ogrodem, urządzając grille, kąpiąc się pod wodospadem oraz w morzu w swojej tropikalnej Bawarii.” (Anton, Betina, Ukrywając anioła śmierci: Josef Mengele w Brazylii, Łódź: 2024, s.329)

 

W książce znajdą Państwo zdjęcie szykownej i uśmiechniętej Ruth Elias… Uśmiechniętej na zdjęciu. Więźniarka Auschwitz i jedna z ofiar anioła śmierci. To on wydał rozkaz, aby po porodzie bandażowała piersi i nie karmiła swojej maleńkiej i bezbronnej córeczki. Eksperyment polegał na sprawdzeniu jak długo noworodek jest w stanie wytrzymać bez jedzenia…

 


 

 

Okładki-Wrzesień-2025-Wybitne-jednostkiG-GF Q R-V  Geografia. Nauki matematyczne, przyrodnicze i stosowane      

Wojaczyński, Jacek, Wybitne jednostki, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2025.

BUW Wolny Dostęp QC90.5.W65 2025

Galileusz rzekł: „Zmierz to, co jest mierzalne i uczyń mierzalnym to, co takie nie jest.” Ludzie wzięli to sobie do serca i rozpoczęli wielkie mierzenie świata wzdłuż i wszerz…

To będzie wpis o wybitnych jednostkach i… wybitnych jednostkach. Oto jedna z nich 🙂 Słyszeli Państwo o żywych przyrządach pomiarowych?

W 1958 roku, niejaki Oliver Smoot wykorzystał swoje ciało (długie na 170 cm) do pomiaru mostu Harvarda w Bostonie. Na tę okoliczność powstała miara długości o nazwie smoot (w języku polskim: smut). Są Państwo ciekawi co tam wyszło z tego mierzenia mostu mega oryginalną metodą? Imponujący wynik! Most Harvarda w Bostonie mierzył 364,4 smuty +/- jedno ucho 🙂 Trzeba jednak podkreślić, że Oliver Smoot nie zakończył swojej kariery zawodowej jako samoprzemieszczająca się miarka. Bynajmniej. Faktem jest to, że Oliver Smoot szefował później w Międzynarodowej Organizacji Normalizacyjnej (ISO). Można by rzec, że do historii przeszły dwie wybitne jednostki: osobowa i pomiarowa 🙂

Z jednostkami miar mamy do czynienia praktycznie na każdym kroku. Wciąż coś mamy do zmierzenia, zważenia, wyliczenia, określenia, stopniowania itd. itd. Przypadkowe zdania wyrwane z czyjejś codzienności tylko to potwierdzają: Przyjadę do ciebie za dwie godziny i zmierzę ten pokój! Przygotuj dla mnie ze trzy litry lemoniady, bo na dworzu upał chyba ze 40 stopni. Bez lemoniady nie zmierzę pokoju… Ogólnie przyjęty system jednostek miar jest zatem nierozerwalną częścią porządku społecznego. I nie jest przesadą stwierdzenie, że bez nich nie moglibyśmy normalnie funkcjonować. Ogromnie ważne jest również to, aby w żadnym wypadku nie dochodziło do pomyłek pomiarowych, a także do nieporozumień związanych z wykorzystywaniem odmiennych systemów jednostek. Znana jest głośna sprawa lotu liniami Air Canada. Do samolotu zatankowano wówczas 22 300 funtów paliwa zamiast 22 300 kilogramów paliwa! Czyli ponad dwukrotnie mniej niż było trzeba! Na szczęście pilotom udało się awaryjne lądowanie i nikomu nic się nie stało. Horror. To tak dla równowagi może coś zabawnego? Paul Dirac (1902-1984) był bardzo małomównym fizykiem. Zaproponowano więc wprowadzenie specjalnej jednostki odpowiedzialnej za przepływ informacji – 1 dirak. I ten jeden dirak miał odpowiadać jednemu słowu na godzinę 🙂

Jacek Wojaczyński  zebrał w zgrabną i mierzalną całość (186 stron) wszystkie informacje na temat jednostek miar wszelakich. Dzięki temu powstała niezwykle interesująca książka o calach, funtach, sekundach, węzłach, morgach, łokciach, galonach, metrach katolickich, paskalach, kwartach, dynach, jardach, litrach, szczyptach, … Długo by można było wymieniać. Wiedzą Państwo, że dawno temu w Polsce mieliśmy swoje jednostki czasu i to związane z modlitwą? Pierwsza jednostka pomiaru czasu nazywała się pacierz, a druga zdrowaśka. 1 pacierz odpowiadał ok. 25 sekundom, a 1 zdrowaśka ok. 20 sekundom!

 

„Różni autorzy proponowali pomiar urody w helenach, nawiązując oczywiście do trojańskiego mitu o najpiękniejszej kobiecie świata starożytnego. Postulowano wprowadzenie jednostek podwielokrotnych (takich jak miliheleny), a nawet ujemnych do pomiaru brzydoty.” (Wojaczyński, Jacek, Wybitne jednostki, Warszawa: 2025, s.64.)

 

Heleny? Serio? A to akurat już lekka przesada 🙂

 


 

Okładki-Wrzesień-2025-Mowa-nienawiściK J      Prawo. Nauki polityczne

Dorosiński, Rafał, „Mowa nienawiści”: koń trojański rewolucji kulturowej, Warszawa: Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, 2024.

BUW Wolny Dostęp K5210.D67 2024

Ogólnie rzecz ujmując, za „mową nienawiści” stoją uprzedzenia, brak akceptacji i szacunku do drugiego człowieka. I coraz więcej jej w przestrzeni publicznej. Warto o tym pomyśleć. W publicznej dyskusji powszechne stają się pytania, czy „mowa nienawiści” jest narzędziem nienawiść podsycającym czy może jedynie wyrazem osobistych opinii.

Zakaz propagowania nienawiści ma swoją długą historię. Za przykład może posłużyć kodeks karny austriacki z 1852 roku, który nakładał karę na każdego:

 

„kto drugich nawołuje, zachęca lub usiłuje uwieść do nieprzyjacielskich kroków przeciwko różnym narodowościom (ludom), przeciw poszczególnym religijnym albo innym stowarzyszeniom, przeciw poszczególnym klasom albo stanom społecznym […]” (Dorosiński, Rafał, „Mowa nienawiści”: koń trojański rewolucji kulturowej, Warszawa: 2024, s.86.)

 

A na przykład Związek Radziecki biorąc czynny udział w pracach nad Powszechną Deklaracją Praw Człowieka z 1948 roku proponował m.in. brak tolerancji dla wszelkich działań propagujących faszyzm, agresję i podżeganie do wojny między narodami… Są Państwo ciekawi jak kształtowała się międzynarodowa polityka wobec „mowy nienawiści” w ubiegłym wieku? Proszę zajrzeć do pierwszego rozdziału książki Rafała Dorosińskiego: ”Propagowanie nienawiści” a międzynarodowe traktaty praw człowieka – aspekt historyczny. Z książki dowiedzą się Państwo również, że współczesne przepisy prawne nie do końca radzą sobie z konstrukcją uniwersalnego kanonu odnoszącego się do tego zjawiska. Tak więc, jeśli chcieliby się Państwo zapoznać z tematem poświęconym mnogości i nieokreśloności definicji pojęcia „mowa nienawiści” zapraszam do rozdziału trzeciego. Oto jego fragment:

 

„Z kolei Komitet ONZ ds. Eliminacji Dyskryminacji Rasowej za „mowę nienawiści” uznaje „wypowiedzi, które odrzucają podstawowe dla praw człowieka zasady godności i równości oraz dążą do degradacji pozycji jednostek i grup w oczach społeczeństwa” (Dorosiński, Rafał, „Mowa nienawiści”: koń trojański rewolucji kulturowej, Warszawa: 2024, s.81)

 

Rafał Dorosiński jest adwokatem i autorem prac z zakresu ochrony praw człowieka, prawa i polityki rodzinnej, a także prawa oświatowego. Jego książka „Mowa nienawiści”: koń trojański rewolucji kulturowej” jest próbą zwrócenia uwagi czytelników na obecność „mowy nienawiści” w debacie publicznej i na realny wpływ jaki na debatę publiczną ma właśnie „mowa nienawiści”. Z książki dowiedzą się Państwo również o istnieniu mechanizmów, które są odpowiedzialne za skuteczne wprowadzanie cenzury do współczesnej debaty publicznej. Książka jest także próbą odpowiedzi na pytania na czym tak naprawdę opiera się teoria „mowy nienawiści”, jaka jest granica wolności słowa i co się za tym kryje.

 


 

Okładki-Wrzesień-2025-Zapach-imperiówH GN1-673 GR-GV Nauki społeczne. Antropologia

Schlögel, Karl, Zapach imperiów: Chanel Nº 5 i Czerwona Moskwa, przełożył Tomasz Ososiński, Gdańsk: słowo/obraz terytoria, 2024.

BUW Wolny Dostęp GT2341.R8 S35165 2024

Jedni kochają zapachy, a inni sięgają po wszystko co bezwonne. Natomiast prawdą jest, że na przykład obok zapachów perfumeryjnych nikomu, ale to nikomu nie uda się przejść obojętnie. Czy zanurzając się w zapachach perfum i wód toaletowych myślą sobie Państwo czasem o tym, co się takiego musiało wydarzyć, aby powstał konkretny zapach? Zapach, który wart jest zamknięcia w fikuśnym szklanym flakoniku.

Ernest Beaux był czołowym perfumiarzem moskiewskiej firmy Alphonse Rallet i Spółka i to on odpowiadał za to, aby carski dwór pachniał nieskazitelnie luksusowo. Wywiązywał się z tej roli nienagannie, bo trzeba przyznać, utalentowany był z niego człowiek. Nie dziwi więc fakt, że stał się twórcą perfum, które przeszły do historii! Formułę perfum Rallet Nº1 (w książce znajdą Państwo ich pierwotną nazwę) opracował na cześć dynastii Romanowów z lekkością godną mistrza… Wiemy jak potoczyły się losy członków carskiej rodziny, zatem skupmy się na perfumiarzu… Po upadku rosyjskiego imperium Ernest Beaux nie zamierzał tkwić w rewolucyjnym chaosie, spakował więc swój dobytek i co ważne! recepturę na niebiańskie perfumy i przeniósł się do Francji, aby tam z kolei zatrudnić się w firmie, która przejęła słynną Alphonse Rallet. I choć przepis na Rallet Nº1 był idealny, Ernest Beaux postanowił podrasować go nieco i dopasować do nowych francuskich warunków. Zakasał rękawy i wziął się do roboty. Aż w końcu nadeszła wiekopomna chwila. Gotowe próbki czekały już tylko na wyjątkowy nos wyczulony na wyjątkowe zapachy. I taki wyjątkowy nos się znalazł. Jego właścicielką była Coco Chanel. Późnym latem 1920 roku królowa mody i stylu przyjechała do perfumiarza Ernesta w konkretnym celu… A tak wyglądało to spotkanie w jego wspomnieniach:

 

„Mademoiselle Chanel, która miała bardzo dobrze prosperujący dom mody, poprosiła mnie o stworzenie dla niej perfum. Pokazałem jej serię zapachów w numerach od 1 do 5 i od 20 do 24. Wybrała kilka z nich, w tym Nº5. Spytałem ją, jak nazwiemy te perfumy. Mademoiselle Chanel odpowiedziała: <<Będę pokazywać nową kolekcję sukienek piątego dnia piątego miesiąca, czyli maja. Dlatego nazwiemy perfumy numerem, który noszą. Numer 5 przyniesie im szczęście>>.” (Schlögel, Karl, Zapach imperiów: Chanel Nº 5 i Czerwona Moskwa, Gdańsk: 2024, s.17-18.)

 

I przyniósł  🙂 Bo zapach ten nie dość, że jest niezwykle popularny i dziś to na tamte czasy był prawdziwie rewolucyjny. Dał bowiem początek zupełnie nowej rodzinie zapachów, zwanej kwiatowo-aldehydową.

A słyszeli Państwo historię twórcy perfum Czerwona Moskwa? Jeśli nie, to zapraszam do lektury. Dowiedzą się z niej Państwo, że Czerwona Moskwa i Chanel Nº 5 mają ze sobą więcej wspólnego niż się Państwu wydaje.

 

„Chanel Nº 5 i Czerwona Moskwa należą do różnych światów, ale oba na swój sposób oznaczają pożegnanie z belle époque i rewolucję wśród zapachów; oba również zawdzięczają swoje powstanie rocznicy dynastii skazanej na zagładę.” (Schlögel, Karl, Zapach imperiów: Chanel Nº 5 i Czerwona Moskwa, Gdańsk: 2024, s.43.)

 


 

Informacje o książkach przygotowała:

Dorota Bocian – Oddział Opracowania Zbiorów.

Propozycje tytułów książek:

Dorota Bocian ze wsparciem Zespołu KBK – Oddział Opracowania Zbiorów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.