BuwLOG

Nowości książkowe w BUW – luty 2026

Okładki-Luty-2026-Miss-Bee-i-trup-w-biblioteceP         Język. Literatura   

Gazzola, Alessia, Miss Bee i trup w bibliotece, z języka włoskiego przełożyła Joanna Kluza, Katowice: Wydawnictwo Sonia Draga, 2025.

BUW Wolny Dostęp PQ4907.A96 M57165 2025

„A dlaczego nie spotkać się w bibliotece? Gdybym musiała się na kogoś nadziać, zawsze mogłabym powiedzieć, że szukałam jakiejś książki, bo nie mogłam zasnąć.” (Gazzola, Alessia, Miss Bee i trup w bibliotece, Katowice: 2025, s. 241).

 

Tytuł książki, którą dziś Państwu chciałam zaproponować nie pozostawia żadnych złudzeń… W tej opowieści to właśnie biblioteka odgrywa kluczową rolę. I choć biblioteka kojarzy się nam raczej z oazą ciszy i spokoju, to tutaj staje się nagle miejscem tajemniczej zbrodni. Nie zdradzę Państwu fabuły, ale jednemu z bohaterów należy się szczególna uwaga, bo to proszę Państwa OFIARA, od której wszystko się zaczęło… Kiedy to biedny James Carter zaległ w bibliotece na brzuchu, bez życia, z otwartymi oczami i zaciśniętą pięścią.

„- Zechcesz się poczęstować? – zapytał Julian.

Kit miał ochotę zwymiotować.

– Nie, dziękuję. – Odsunął fotel i usiadł w odpowiedniej odległości od odoru mięczaków. – Jak możesz jeść po wczorajszej nocy?

– Zgadzam się. Nie powinno się umierać w nocy.” (Gazzola, Alessia, Miss Bee i trup w bibliotece, Katowice: 2025, s. 45).

Niech ta krótka wymiana zdań dwóch dżentelmenów o różnych gustach kulinarnych, którą Państwu zacytowałam będzie formą ich prezentacji. Przed Państwem Christopher zwany Kitem i Julian zwany tylko Julianem, ale za to z tytułem jedenastego wicehrabiego. Ściszę teraz głos, a Państwo niech nadstawią uszu. Obaj są zamieszani w morderstwo! Ale cicho sza. Jeszcze wszystko może się zmienić i zdarzyć, bo do akcji wkracza przenikliwy nadinspektor Scotland Yardu, Archer. Ten to ma nosa! Żaden morderca mu się nie wywinie. Drżyjcie przestępcy! Śledztwo prowadzone przez bystrego Archera obnaży niewygodne fakty z życia elit, a Państwo dzięki temu nabędą wiedzę o tym, czy Kit i Julian są winni zbrodni, do której doszło w bibliotece. A może jednak nie w bibliotece, tylko w zupełnie innym miejscu. Namieszałam Państwu w głowach? Taki miałam zamiar. Z większą ciekawością sięgną Państwo po książkę 🙂

„- A więc… Otóż… – Zabrakło mu słów. Chciał być delikatny, ale do tego nie przywykł. – Chyba musi pani wiedzieć, że Christopher Ashbury jest poważnie zamieszany w sprawę śmierci Jamesa Cartera Lacy’ego.” (Gazzola, Alessia, Miss Bee i trup w bibliotece, Katowice: 2025, s. 118).

Aaaa! Nie wspomniałam jeszcze o tytułowej Bee. Bee, czyli Beatrice jest temperamentną Włoszką, która tworzy bajeczne abażury, której serduszko bije do jednego ze wspomnianych już dżentelmenów i której wydaje się, że bez jej pomocy nadinspektorowi nie uda się rozwikłać zagadki. Ano zobaczymy.

„- Ale obiecaj, że o tym porozmawiamy, Beatrice.

– O czym?

– O tym, co zamierzasz zrobić ze swoim życiem.

– Proste: tworzyć abażury!

– Mam na myśli prawdziwą pracę.

– Przecież taka jest – odparowała, wdzięcznie przechylając głowę.” (Gazzola, Alessia, Miss Bee i trup w bibliotece, Katowice: 2025, s. 89).

Są już Państwo gotowi na przejażdżkę do mrocznego Londynu z początku XX wieku?

 


 

Okładki-Luty-2026-PsyB L     Filozofia. Psychologia. Religia. Oświata       

Alizart, Mark, Psy: filozoficzne opowieści o naszych najlepszych przyjaciołach, przełożył Jedrzej K. Brzeziński, Gdańsk: wydawnictwo słowo/obraz terytoria sp. z o.o., 2025.

BUW Wolny Dostęp B105.D64 A45165 2025

„Wydaje się, że z tego wszystkiego psy wyrosły na prawdziwych „filozofów”, jeśli zgadzamy się z poglądem stoików, buddystów i Spinozy, że mądrość polega na dostosowaniu się, z prostotą i wdzięcznością, do tego, co życie ma nam do zaoferowania.” (Alizart, Mark, Psy: filozoficzne opowieści o naszych najlepszych przyjaciołach, Gdańsk: 2025, s. 15).

Książka psom poświęcona, z konkretną dedykacją dla psiarzy 🙂 Czyli i dla Państwa? Bo dla mnie z całą pewnością 🙂 I dla wielu innych. Weźmy takiego Marcina Lutra. Marcin Luter kochał psy, a swojego miniaturowego szpica nazywał od czasu do czasu małym pomocnikiem. W książce, którą gorąco Państwu polecam przeczytają Państwo, że słynnemu duchownemu przypisuje się nawet trzy twierdzenia na temat psów. Oto one: Po pierwsze, pies jest najcenniejszym skarbem, jaki Bóg dał człowiekowi. Po drugie, pies jest dla chrześcijanina wzorem wiary. A po trzecie, psy pójdą do nieba…

Grono psiarzy jest niezwykle liczebne i trzeba Państwu wiedzieć, że na przykład wielcy ateiści: Marks, Darwin i Freud to już w ogóle mieli bzika na punkcie psów 🙂 Są też tacy, którzy tego bzika nie posiadają. Bo jak powszechnie wiadomo, świat podzielony jest na… psiarzy i kociarzy.

Miłośnicy psiaków ubolewają nad tym, że psy stają się często przedmiotem drwin i pogardy. Racja, miłość do psów i innych zwierząt nie jest obowiązkowa, ale szacunek już tak. Ze smutkiem przyznaję, że pieskie życie psów niestety jest wpisane w ich historię… Zamykane w klatkach, bite, tresowane, maltretowane… Zaraz! Zaraz! To żadna reguła. Żyją przecież na świecie szczęściarze wylegujący się na mięciutkich kanapach w otoczeniu  ludzi, którzy ich kochają. Pieskie życie nie musi być pieskie… Koniec z narzekaniem i sianiem defetyzmu. Bo ten filozoficzny esej jest tak naprawdę o cudzie psiej radości i o tym, że w psach łatwo jest się zakochać i otworzyć przed nimi swoje serducha.

A teraz słów kilka o tym jak narodziła się przyjaźń między psem, a człowiekiem. Na początku był wilk. Dziki i nieprzyjazny. A potem, czyli jakieś trzysta tysięcy lat temu, wraz z pojawieniem się na ziemi człowieka, z wilka na drodze ewolucji wyłonił się protopies. I ten właśnie protopies zauważył, że przebywanie blisko ludzi może okazać się całkiem dla niego korzystne. Nie pomylił się. Za nic miał to, że na początku ludzie traktowali go jak szkodnika, grunt, że nie chodził głodny. Wokół ludzkich siedlisk przecież nigdy nie brakowało jedzenia. Z czasem, ludzie przyzwyczaili się do widoku czworonogów w swoich zagrodach. I powiem więcej! Zaczęła się między nimi rodzić głęboka więź. Psy stały się bohaterami i jak nikt potrafiły bronić ludzi przed niebezpiecznymi wilkami. Za to, ludzie odwzajemniali się miłością i przysłowiową miską wypełnioną po brzegi jadłem. Jednym słowem ludzie i psy współewoluowali.

„W efekcie, około roku 35 000 przed naszą erą – na co wskazują choćby pierwsze psie szczątki znalezione w ludzkich miejscach pochówku – relacja p a s o ż y t n i c z a zamieniła się w s y m b i o t y c z n ą.” (Alizart, Mark, Psy: filozoficzne opowieści o naszych najlepszych przyjaciołach, Gdańsk: 2025, s. 58-59).


 

Okładki-Luty-2026-Suki-wiedźmy-i-bestieAM C D-F GN700-875        Nauki historyczne

Grabowski, Jan Jakub, Suki, wiedźmy i bestie: historie nadzorczyń z niemieckich obozów koncentracyjnych, Kraków: Hi:Story, 2025.

BUW Wolny Dostęp D805.A2 G73 2025

We wstępie książki czytamy, że zło nie ma płci.

„Ważnym powodem takiej brutalności aufzejerek, szczególnie względem Polek, była zwykła zazdrość, idąca w parze z przekonaniem o tym, że to Polska jest odpowiedzialna za wybuch wojny.” (Grabowski, Jan Jakub, Suki, wiedźmy i bestie: historie nadzorczyń z niemieckich obozów koncentracyjnych, Kraków: 2025, s. 58).

Nie da się więc przemilczeć faktu, że Niemki popierały nazizm, brały czynny udział w organizacji terroru zaprojektowanego przez narodowy socjalizm, bez mrugnięcia wykonywały najgorsze rozkazy, gorliwie wypełniały swoje nierzadko makabryczne obowiązki, wspierały zbrodniarzy, egzekutorów i chętnie zatrudniały się w obozach koncentracyjnych. O kim mowa?

Nadzorczynie. Wrony. Esesmanki. Kruki. Wiedźmy. Aufzejerki…

O nich jest ta książka… Mamusia, Chłopczyca z pejczem, Krwawa Brygida, Diablica z Płaszowa, Pani na Majdanku, Wiedźma od ubrań…

Kandydatek na stanowiska obozowych strażniczek nigdy nie brakowało. Nie jest to dziwne, wszak wymagania pracodawców nie były zbyt wygórowane. Od kobiet oczekiwało się jedynie odpowiednich poglądów, zdrowia, niekaralności i przede wszystkim młodości (dziewczęta nie mogły mieć przekroczonego 45. roku życia). I jeszcze jedno. Nadzorczynie były bardzo dobrze opłacane. A to w czasie wojny przyciągało jak magnes. Dla porównania: włókniarka dostawała w fabryce 76 marek brutto miesięcznie, a strażniczka mogła zarobić dobrze ponad 200 marek…

„Musimy przy tym pamiętać, że realny wymiar pracy bywał całkiem wysoki – wynosił 68 godzin tygodniowo lub 300 godzin w miesiącu. Za nadgodziny przysługiwało jednak dodatkowe wynagrodzenie – zazwyczaj ryczałt w wysokości 35 marek miesięcznie.” (Grabowski, Jan Jakub, Suki, wiedźmy i bestie: historie nadzorczyń z niemieckich obozów koncentracyjnych, Kraków: 2025, s. 54).

Do tego wszystkiego dochodziły jeszcze tzw. dochody „nieewidencjonowane”. Aufzejerki bez żadnego ryzyka, skrupułów i konsekwencji parały się grabieżą więźniów… Można w sumie uznać, że tej „życiowej zaradności” uczyły się od swoich starszych koleżanek. Obozowych gwiazd… Szkolenie na dozorczynię obozu trwało początkowo parę tygodni, a potem skrócono je do kilku dni. Wystarczył niecały tydzień, aby przysposobić kobiety do wyrządzania zła na niewyobrażalną skalę.

„Podkreślano jej perfidię, agresję i skłonność do okrucieństwa. Oskarżono ją o pomoc w przeprowadzeniu co najmniej 1196 morderstw, udział w selekcjach i zaprowadzanie terroru w obozie. (Grabowski, Jan Jakub, Suki, wiedźmy i bestie: historie nadzorczyń z niemieckich obozów koncentracyjnych, Kraków: 2025, s. 207).

Z książki historyka Jana Jakuba Grabowskiego dowiedzą się Państwo, jak dokładnie wyglądała służba kobiet w bestialskim systemie obozowym przepełnionym przemocą i niewyobrażalnym złem…   

Przy okazji tematu poruszanego przez Jana Jakuba Grabowskiego, polecam Państwa uwadze jeszcze jedną pozycję:

Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Auschwitz: doświadczenia więźniów obozu, Oświęcim: Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, 2025. BUW Wolny Dostęp D805.5.A96 P26 2025

 


 

Okładki-Luty-2026-KortyzolG-GF Q R-V  Geografia. Nauki matematyczne, przyrodnicze i stosowane      

Skórzewska, Katarzyna, Kortyzol: jak oswoić hormon, który rządzi twoim życiem, Kraków: Znak Litera Nova, 2025.

BUW Wolny Dostęp QP572.G54 S57 2025

Zgadzam się z autorką książki, że strach przed kortyzolem podyktowany jest brakiem fachowej wiedzy na jego temat. Warto mu się przyjrzeć, poznać jego zwyczaje i nie kojarzyć go jedynie z hormonem stresu. Bo przecież, kortyzol to przede wszystkim hormon mobilizacji! Hormon gotowy na każdą okazję! KAŻDĄ! Dzięki niemu, w zimowy poranek mamy odwagę wyjść spod cieplutkiej kołdry, a nawet z rozpędu zrobić parę skłonów i wymachów lewą nogą. Prawą też. Kortyzol dostarcza nam energii na cały dzień i jest lepszy od najlepszego batonika odżywczego. Co więcej, kortyzol jest odpowiedzialny za naszą koncentrację i czujność. Jest odpowiedzią zdezorientowanego organizmu: Co mam robić, co mam robić? Walczyć? Uciekać? On nie pyta, on wie dokładnie co robić 🙂 Są Państwo świadomi, że kortyzol sprawuje kontrolę na różnymi procesami fizjologicznymi? Katarzyna Skórzewska punktuje, że kortyzol wpływa na metabolizm, apetyt, bicie serca, a także na ukrwienie narządów wewnętrznych, zmniejszenie stanu zapalnego, hamowanie reakcji układu odpornościowego i wreszcie na modulowanie procesów poznawczych. To po prostu hormon decydujący o naszym przetrwaniu.

„Kortyzol (ang. cortisol), a właściwie hydrokortyzon, jest najistotniejszym hormonem kory nadnerczy, hormonalnym rycerzem z niesamowitym duchem walki. To związek organiczny należący do rodziny steroidów, najważniejszy glikokortykoid (GLK, ang. glucocorticoid) u ludzi. Jest syntetyzowany głównie w wątrobie.” (Skórzewska, Katarzyna, Kortyzol: jak oswoić hormon, który rządzi twoim życiem, Kraków: 2025, s. 19).

Jednocześnie powinniśmy zdawać sobie z tego sprawę, że wszystko ponad miarę może mieć niezbyt zdrowe skutki… To samo dotyczy kortyzolu. Umiar ponad wszystko! A zatem, jeśli w naszym organizmie kortyzol przez dłuższy czas będzie sobie hulał bez kontroli i w zawyżonym stężeniu może wtedy stać się naszym utrapieniem. Rozbuchany kortyzol może powodować zły sen, tępić naszą pamięć unicestwiać koncentrację, może osłabiać układ odpornościowy i może stać się przyczyną wielu dolegliwości. I o ile, umiarkowana dawka stresu jest nam do życia niezbędna, to przedawkowanie stresu kompletnie nie jest wskazane… Mamy jakieś wyjście? Ano, mam propozycję: trzeba najpierw posiąść wiedzę na temat kortyzolu, a następnie trzeba się nauczyć nad stresem panować. A Katarzyna Skórzewska w tym Państwu pomoże, bo jest lekarzem i napisała książkę o tym, jak oswoić kortyzol.

„Kortyzol sfotografowany w świetle spolaryzowanym przywodzi na myśl miriady kolorowych egzotycznych motyli (możesz go zobaczyć po wewnętrznej stronie okładki tej książki). To skojarzenie nie jest bynajmniej przypadkowe, bo chyba każdy z nas poczuł kiedyś motyle w brzuchu – uczucie lekkiego ścisku i łaskotania w jelitach, pojawiające się w momencie ekscytacji.” (Skórzewska, Katarzyna, Kortyzol: jak oswoić hormon, który rządzi twoim życiem, Kraków: 2025, s. 169),

 


 

Okładki-Luty-2026-DzieciństwoH GN1-673 GR-GV Nauki społeczne. Antropologia

Dzieciństwo: medyczne i kulturowe aspekty na przestrzeni dziejów, redakcja naukowa Wojciech Ślusarczyk, Maja Kozdrój, Lublin: Wydawnictwo Naukowe Episteme, 2024.

BUW Wolny Dostęp HQ767.9.D88 2024

Dzieciństwo to jeden z najważniejszych etapów w naszym życiu. Dobrze pamiętają Państwo swoje? A z czym się Państwu dzieciństwo kojarzy? Bo ja chciałabym Państwu opowiedzieć króciutko o tym, jak na przestrzeni wieków zmieniały się sposoby karmienia dzieci mlekiem i jak przemysł butelkowy zrewolucjonizował dzieciom dorastanie. Dokładne informacje na ten temat znajdą Państwo w jednym z artykułów książki „Dzieciństwo: medyczne i kulturowe aspekty na przestrzeni dziejów”: Dominika Lech, Nell Wojewoda: Ewolucja sposobów karmienia mlekiem dzieci – rozwój przemysłu butelkowego oraz koncepcji karmienia, s. 161-176.

Obecnie zaleca się, aby maluszki były karmione piersią już pod godzinie od narodzin, bo to jest dla nich najlepsze. Ogólnie wiadomym jest, że karmienie piersią zmniejsza stres zarówno u noworodków jaki i u świeżo upieczonych mam, a także pozwala wytworzyć ich wzajemną i nierozerwalną więź. No i rzecz jasna, karmienie piersią wpływa na prawidłowy przebieg rozwoju psychomotorycznego dzieciątka. Ale zanim te współczesne rekomendacje WHO zaczęły obowiązywać musiało upłynąć mnóstwo… mleka…  

W starożytności posługiwano się teorią, która dowodziła istnienia naczynia łączącego macicę z gruczołami piersiowymi. A ówcześni filozofowie byli zdania, że to krew menstruacyjna zamienia się w ciąży w mleko. Natomiast w XV wieku uznano, że dopiero po upływie 14 dni od narodzin można dziecko przystawić do piersi…

„W celu podtrzymania laktacji przystawiano do piersi szczenięta lub prosięta. Niekiedy polecano ssanie sutków przez osobę dorosłą.” (Dzieciństwo: medyczne i kulturowe aspekty na przestrzeni dziejów, Lublin: 2024, s. 164).

XVIII wiek przyniósł wreszcie zmiany i po raz pierwszy zaczęto wspominać o tym, że niemowlęta powinny być karmione na żądanie, a nie tak jak było wcześniej jedynie trzy razy w ciągu doby. A w 1840 r. niejaki Astley Cooper dokonał rewolucji i scharakteryzował wreszcie budowę oraz funkcję gruczołu piersiowego! Nie pomogło to bynajmniej w popularyzacji karmienia piersią… Głoszono bowiem, że karmienie piersią odbiera matce urodę, zdrowie i przyspiesza starzenie. Angielska królowa Wiktoria uważała nawet, że piersią karmią tylko zwierzęta, a kobietom z wyższych sfer absolutnie taka rola nie przystoi. Wymyślono więc laktator mechaniczny, który był napędzany powietrzną pompką i… gumowy smoczek. W 1845 r. opatentował go pewien Amerykanin (wiedział, co robi :).

„W latach 60. XX w. twierdzono, że noworodek przez pierwsze 12 godzin życia nie potrzebuje pokarmu, gdyż wystarczają mu zapasy z życia płodowego. Dopuszczano w tym czasie dopajanie wodą, słabą herbatą rumiankową lub pięcioprocentowym roztworem glukozy.” (Dzieciństwo: medyczne i kulturowe aspekty na przestrzeni dziejów, Lublin: 2024, s. 168).

Sięgną Państwo po lekturę? Polecam 🙂 To również dobry czas na to, aby powspominać stare czasy picia mleka wprost z piersi lub butelki 🙂 Tak. Tak. Wszyscy byliśmy bobasami, które non stop domagały się ciepła maminego mleka.

 


 

Informacje o książkach przygotowała:

Dorota Bocian – Oddział Opracowania Zbiorów.

Propozycje tytułów książek:

Dorota Bocian ze wsparciem Zespołu KBK – Oddział Opracowania Zbiorów.

1 comment for “Nowości książkowe w BUW – luty 2026

  1. Ulcia
    4 marca 2026 at 07:48

    Każda z pozycji już czeka u mnie w kolejce. Jak zawsze świetnie opracowane przez @Dorota Bocian

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.