P Język. Literatura
Ryrych, Katarzyna, Pogoda pod psem, Warszawa: Prószyński i S-ka, 2025.
BUW Wolny Dostęp PG7218.Y77 P64 2025
„Zszedłem na psy – zachichotał i podążył do windy.” – (Ryrych, Katarzyna, Pogoda pod psem, Warszawa: 2025, s. 133.)
Kabaret Elita śpiewał „Do serca przytul psa…” 🙂 A w książce Katarzyny Ryrych są do przytulania, aż cztery psiaki. Czy jedno serce wystarczy do pokochania bezbronnych maluszków? A może to za mało? I może znajdą się cztery serducha do przytulania rozbrykanej ferajny? 🙂
„Co jest do cholery, pomyślał i poszukał wyłącznika. A potem zajrzał do pudełka. Chwilę stał jak skamieniały, gdyż z kartonu spoglądały na niego cztery pary oczu. I patrzyły w taki sposób, jakby Leopold był ich ostatnią nadzieją.” (Ryrych, Katarzyna, Pogoda pod psem, Warszawa: 2025, s. 18.)
Leopold (autorytarny, arogancki i zadufany w sobie, emerytowany inżynier architekt) planuje spędzić święta przed telewizorem lub ewentualnie na czytaniu zaległych lektur… Siła wyższa, czyli ekspertka od psikusów, ma jednak wobec niego zupełnie inne plany… Leopold, który przez całe swoje życie był twardego zdania, że pies to jedynie obowiązek i niemożność ruszenia się poza miasto zostaje wystawiony na próbę nie byle jaką. Nagle, w jego poukładany świat pełen rytuałów i nawyków wtarabania się chaos. Uspokajam. Żaden tam Armagedon, tylko czwóreczka bezbronnych sierotek, co prawda z ząbkami ostrymi jak szpilki, ale to szczegół niewymagający dodatkowego komentarza. No, ale jak się Państwo przekonają, Leopold obdarzony przez naturę surowymi brwiami, jest również posiadaczem gołębiego serca. I dla potrzebujących pomocy i przede wszystkim miłości czworonogów jest gotowy ukraść znicz i okraść znajomego z rosołu. Czyn wręcz bohaterski, jak na strachliwego mężczyznę, który calutkie życie bał się szczepień i pobierania krwi… A pojawienie się w jego domu wesołej zgrai uruchamia lawinę zdarzeń, które pomagają Leopoldowi zapomnieć o smutku i złości na wszystko i wszystkich wokół.
„Leopold nie miał pojęcia, że po raz pierwszy w życiu tak się rozgadał, w dodatku rozmawiając z nieznajomą kobietą. Rzecz jasna, nie kontrolował swoich brwi, które na swój sposób także brały udział w rozmowie. A Magdalena nie mogła od nich oderwać oczu.” (Ryrych, Katarzyna, Pogoda pod psem, Warszawa: 2025, s. 114.)
Ufam, że czują się Państwo zaproszeni do przeczytania historii o tym jak to cztery maleńkie, cieplutkie futrzane kuleczki odmieniły los Leopolda.
„- Wiesz, ona zostaje ze mną.
– Z tobą? No proszę! Miałem wrażenie, że chcesz się ich wszystkich pozbyć, a tu coś takiego…
– Zmieniłem zdanie – odparł. – Jakoś przyjemniej wraca się do domu, kiedy ktoś w nim jest.” (Ryrych, Katarzyna, Pogoda pod psem, Warszawa: 2025, s. 140.)
AM C D-F GN700-875 Nauki historyczne
Tibble, Steven, Krucjaty: historia kryminalna, przekład Mateusz Józefowicz, Kraków: Wydawnictwo Astra, 2025.
BUW Wolny Dostęp D160.T53165 2025
Przedstawiam Państwu mroczną historię czasów przepełnionych czynami zbrodniczymi. Epoka wypraw krzyżowych to pasmo bezsensownych walk religijnych, nierzadko politycznych i ekonomicznych, to bezkresna śmierć na polu bitwy, to także liczne akty przemocy poza nią. Całą odpowiedzialnością za organizowane w średniowieczu krucjaty (łac. crux – „krzyż”) można obarczyć papieży. To właśnie najwyżsi namiestnicy Kościoła nawoływali do organizowania zbrojnych wypraw przeciwko tzw. innowiercom.
Okrucieństwo wojen krzyżowych jest nierozerwalnie powiązane z makabrami, których dopuszczali się krzyżowcy walcząc między sobą. Nie jest tajemnicą, że utrzymanie w ryzach żołnierzy wymagało od zwierzchników wojskowych siły, sprytu, umiejętności zarządzania i korzystania z odpowiednich przepisów dyscyplinarnych. A młodym i silnym mężczyznom nie po drodze było z dyscypliną wojskową. Oj nie. Powodów do konfliktów pomiędzy żołnierzami nigdy nie brakowało. Nuda, ksenofobia, głód… Ciągła rywalizacja o zapasy żywności (skąpe i niewystarczające) była powszechnym zjawiskiem. Dlatego też, bijatyki o przysłowiową kromkę chleba stawały się niechlubną codziennością. Nie koniec na tym. Naturalnym źródłem nieporozumień była kogucia zazdrość o płeć piękną i przepychanki podczas prób spoufalania się z panienkami, a nawet mężatkami.
„>>Kiedy przybyli dwaj królowie – pisał jeden z kronikarzy – Sycylijczycy zachowali pokój, jednak Longobardowie wykłócali się i grozili naszym pielgrzymom zniszczeniem ich namiotów i zabraniem ich dobytku, gdyż obawiali się o swoje żony, z którymi rozmawiali [angielscy] pielgrzymi>>. Anglicy później sami przyznali, że celowo zaczepiali kobiety Sycylijczyków, aby ich sprowokować i rozłościć.” (Tibble, Steven, Krucjaty: historia kryminalna, Kraków: 2025, s. 51.)
Nieposłuszni rozkazom swoich przełożonych krzyżowcy parali się również zwykłym złodziejstwem, słynęli z chciwej grabieży cennych przedmiotów i po prostu okradania kupców. Spokój w armii próbowano przywracać różnymi sposobami. Sposobami, od których dzisiaj jeży się włos na głowie… A od których, niesubordynowanym skazańcom włosy nie odrastały…
„Podczas trzeciej krucjaty król Ryszard Lwie Serce, który miał niezwykle poważne podejście do kwestii dyscypliny, również był zmuszony do wymierzania surowych kar swoim ludziom. Jego prawo stanowiło wyraźnie, że jeśli ktoś dopuści się kradzieży „zostanie ogolony na modłę czempiona, jego głowa zostanie polana wrzącą smołą, a następnie posypana piórami ku przestrodze”. (Tibble, Steven, Krucjaty: historia kryminalna, Kraków: 2025, s. 48.)
Pragnę jednak podkreślić, że książka, którą napisał Steve Tibble nie dotyczy jedynie kryminalnych losów krzyżowców. Jest też świadectwem tego, że przestępczość i niemoralność w czasach wypraw krzyżowych obejmowała wszystkie warstwy społeczne! Niestety, podczas tych dwóch krwawych stuleci, rozboje, morderstwa, bandytyzm, napady, rabunki stawały się pospolitą normą dla wszystkich i były poza jakąkolwiek kontrolą…
„Były to po prostu grupy okrutnych mężczyzn, gotowych gwałcić, zniewalać, wymuszać i mordować obcych, przy czym nieważna była dla nich religia. Liczyła się jedynie nadarzająca się okazja zysku.” (Tibble, Steven, Krucjaty: historia kryminalna, Kraków: 2025, s. 325.)
G-GF Q R-V Geografia. Nauki matematyczne, przyrodnicze i stosowane
Gałązka, Bogdan, Niepożyteczne trudy nowomodnych kuchmistrzów: smak, techniki kulinarne i idee żywieniowe w pismach Jana Szyttlera, Warszawa: Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, © 2024.
BUW Wolny Dostęp TX649.S98 G35 2024
Lubią Państwo gotować? A czytać o książkach kucharskich? 🙂 Mam dla Państwa smakowity kąsek 🙂
„Wybrać strączków grochu młodego pół kwarty, wsypać do wrzącej wody, gdy się zagotuje, odlać na sito, wsypać do rondeleczka, włożyć świeżego masła łyżkę kawienną, łyżkę mąki pszennej i podlać bulionu (lecz nie tłustego), gotować pod pokrywką, a gdy zupełnie będzie miękki, rozetrzeć go dobrze łyżką, wyłożyć na sito i przetrzeć przez one.” (Gałązka, Bogdan, Niepożyteczne trudy nowomodnych kuchmistrzów: smak, techniki kulinarne i idee żywieniowe w pismach Jana Szyttlera, Warszawa: © 2024, s. 167.)
Dzieje kuchni i książek kucharskich, jako pełnoprawne zagadnienie badawcze? Dzięki historykom stało się to możliwe.
„Praca poświęcona dziełom Jana Szyttlera jest zatem pierwszą próbą pokazania ewolucji zarówno dzięwiętnastowiecznej kuchni, jak i poglądów autora przez pryzmat seryjnych wydawnictw kulinarnych.” (Gałązka, Bogdan, Niepożyteczne trudy nowomodnych kuchmistrzów: smak, techniki kulinarne i idee żywieniowe w pismach Jana Szyttlera, Warszawa: © 2024, s. 16.)
Przed Państwem Jan Szyttler – Arcykuchmistrz. Jan Szyttler był polskim kucharzem i autorem pierwszych książek kucharskich, które rozgościły się w Polsce. „Kuchmistrz nowy”, „Kucharz dobrze usposobiony”, „Poradnik dla gospodyń”, „Kucharka oszczędna”, to tylko niektóre z jego znamienitych tytułów. Utalentowany kucharz jest również autorem pewnej rewolucji. Co ciekawe, to on wymyślił logiczny podział rozdziałów w książce i jako pierwszy wykorzystał go w swoich dziełach. Kolejny przykład jego wyjątkowości: Nikt przed nim nie podawał w przepisach proporcji składników. A on tak! Był po prostu kulinarnym wizjonerem. Słynął z przeprowadzania kuchennych eksperymentów. Wymyślał potrawy, a w jego kuchni nie brakowało nigdy masła, marchwi, natki pietruszki, cukru (dodawał go nawet do zup), soli, a także gałki muszkatołowej, kwiatu muszkatołowego, skórki cytrynowej, szparagów, a nawet malin, poziomek i podrobów. Tworzył własne receptury i zachęcał do tego, aby drogie importowane składniki zamieniać na tańsze produkty dostępne lokalnie. Proszę sobie wyobrazić, że jego książki kucharskie PLAGIATOWANO. Trzeba przewrotnie przyznać, że to świadczy o tym, jak bardzo były popularne i cenione…
Swoją przygodę z kucharzeniem rozpoczął w wieku czternastu lat, a gdy podrósł i zawartość garnków przestała być dla niego tajemnicą zaczął gotować dla króla Stanisława Augusta. Mało tego! W 1812 roku dla cara Aleksandra I urządził bal w Zakręcie… A w Pałacu Paców w Wilnie przygotował przyjęcie dla samego Napoleona!
Ostatnim dziełem Jana Szyttlera była uniwersalna… Uwaga!: „Kuchnia postna” (1848 rok). Wprost na współczesne nam czasy, nieprawdaż?!
„Szyttler był pierwszym pisarzem kulinarnym na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, który podjął się wyzwania napisania książki z przepisami postnymi z wyraźnym wskazaniem, że jest to pozycja poświęcona diecie wegetariańskiej.” (Gałązka, Bogdan, Niepożyteczne trudy nowomodnych kuchmistrzów: smak, techniki kulinarne i idee żywieniowe w pismach Jana Szyttlera, Warszawa: © 2024, s. 178.)
K J Prawo. Nauki polityczne
Piskozub, Piotr, Zapewnienie ochrony dziecku doznającemu przemocy: na podstawie art. 12a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej, Warszawa: C. H. Beck, 2025.
BUW Wolny Dostęp KKP4190.P57 2025
Czym dokładnie jest przemoc domowa? To umyślne działanie lub zaniechanie, które wykorzystuje przewagę fizyczną, psychiczną albo ekonomiczną w celu naruszenia praw osobistych, a także dóbr osobistych. Przemocą domową jest więc narażanie osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia lub mienia. To także naruszanie jej godności, nietykalności cielesnej, a także wolności. Działania przemocowe powodują szkody na zdrowiu fizycznym lub psychicznym ofiary i wywołują u niej cierpienie i poczucie krzywdy. Do zakresu zachowań, które kwalifikują się jako bezprawne działania zalicza się również: ograniczanie i pozbawianie dostępu do środków finansowych, zabranianie podjęcia pracy, pozbawianie samodzielności finansowej, naruszanie prywatności, wzbudzanie uczucia nie tylko zagrożenia, ale także poniżenia lub udręczenia…
Temat przemocy domowej jest przeraźliwie smutny i niezwykle istotny, dlatego też ze szczególnym naciskiem zapraszam Państwa do zapoznania się z komentarzem ustawy opracowanym przez Piotra Piskozuba. Proponuję jednak zacząć nie od tytułowego artykułu 12a, a od artykułu 12 ustawy… Dlaczego? Już wyjaśniam. Bo artykuł 12 ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu przemocy domowej jest wstępem do artykułu 12a i co ważne, wręcz nakłada na nas obowiązek reagowania na przestępstwa z użyciem przemocy:
Art. 12.
- Osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych lub zawodowych powzięły podejrzenie o popełnieniu ściganego z urzędu przestępstwa z użyciem przemocy domowej, niezwłocznie zawiadamiają o tym Policję lub prokuratora.
- Osoby będące świadkami przemocy domowej powinny zawiadomić o tym Policję, prokuratora lub inny podmiot działający na rzecz przeciwdziałania przemocy domowej.
Ta regulacja ma ogromne znaczenie, ponieważ dzięki niej każdy z nas może skutecznie reagować, gdy innym dzieje się krzywda. Przepis ten daje prawo:
– świadkom przemocy (czyli osobom, które posiadają wiedzę na temat stosowania przemocy domowej i które na własne oczy widziały akt przemocy domowej),
– pracownikom socjalnym,
– funkcjonariuszom Policji,
– lekarzom,
– ratownikom medycznym,
– pielęgniarzom
do przeprowadzenia czynności zapewniających dziecku ochronę. Natomiast artykuł 12a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej, komentowany przez specjalistę od prawa cywilnego, prawa rodzinnego i prawa z zakresu pomocy społecznej pozwoli Państwu zapoznać się z całą procedurą umożliwiającą odebranie rodzinie pokrzywdzonego dziecka.
„Dziecko zgłosiło w szkole, że czuje się zagrożone, ponieważ w domu dochodzi do awantur i aktów przemocy. Bez wątpienia w tej sytuacji brak jest podstaw do stwierdzenia bezpośredniego zagrożenia dla jego zdrowia lub życia. Uzasadnione może być jednak wszczęcie procedury zapewnienia dziecku ochorny z art.12a PrzemDomU. Brak jest bowiem formalnych przeszkód do jej uruchomienia – oczywiście pod warunkiem, że w toku procedury zostanie stwierdzone, że faktycznie zdrowie lub życie dziecka jest zagrożone. Działania te będą miały charakter prewencyjny i będą zmierzać do zabezpieczenia dziecka przed aktami przemocy, których może doświadczyć w domu.” (Piskozub, Piotr, Zapewnienie ochrony dziecku doznającemu przemocy: na podstawie art. 12a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej, Warszawa: 2025, s. 7.)
H GN1-673 GR-GV Nauki społeczne. Antropologia
Watkins, Sarah-Beth, Smoki w wierzeniach i kulturze, tłumaczenie Paweł Szadkowski, Poznań: Replika, copyright 2025.
BUW Wolny Dostęp GR830.D7 W38165 2025
Smoki są światowym fenomenem i są obecne w każdej kulturze. Zieją zazwyczaj ogniem i siarką (oczywiście nie wszystkie), są przerażające (oczywiście nie wszystkie), a my patrzymy na nie bezkrytycznie i kochamy bezgranicznie. Znamy je doskonale z legend, mitów, baśni, podań, filmów (osobiście uwielbiam film „Ostatni smok” w reżyserii Roba Cohena 🙂 i obie wersje filmu „Jak wytresować smoka” w reżyserii Deana DeBloisa :)) Natomiast prawdą jest, że wiedzy o smokach nie da się zamknąć jedynie w fantastycznych historiach. Mam na to dowód:
„Nie występują one jednak wyłącznie w mitach. Wiara w smoki była powszechna wśród ludzi, a źródła pisane zaświadczały o ich istnieniu. Pliniusz Starszy, rzymski przyrodnik i filozof, omawia smoki w swoim dziele Naturalis historia (Historia naturalna), którego drukowana wersja ukazała się po raz pierwszy w 1469 roku.” (Watkins, Sarah-Beth, Smoki w wierzeniach i kulturze, Poznań: copyright 2025, s. 11.)
Według Pliniusza (który żył sobie dawno temu, bo jeszcze przed naszą erą) istoty określane jako smoki były wielgachne. Niektóre z nich osiągały nawet 9 metrów długości. Pliniusz dostrzegał w nich podobieństwo do znanych nam i równie niesamowitych zwierząt i dlatego, szczegółowe opisy na ich temat zawarł w rozdziale poświęconym krokodylom, wężom i innym gadom…
Z książki, którą entuzjastycznie polecam dowiedzą się Państwo o smokach tego, co powinni Państwo wiedzieć i jeszcze więcej! I rzecz jasna, zachęcam do jej przeczytania od deski do deski. Przyznaję jednak, że mnie ujął najbardziej rozdział 5 poświęcony smokom Wikingów. Autorka już we wstępie podkreśla, że Wikingowie uwielbiali swoje potwory morskie, węże morskie i smoki, czyli dreki. W ich mitach symbol smoka oznaczał siłę, odwagę, chaos i śmierć. Znane są smocze wizerunki umieszczone na chatach, kamieniach runicznych, okrętach i biżuterii. Dreki Wikingów opanowały bez trudu nawet i sztukę nordycką. Ale wróćmy do mitów. Mitologia nordycka (warto napomknąć, że znany nam Tolkien czerpał z niej garściami) uwieczniła na swoich kartach niejakiego Fafnira. Fafnir był wężowym smokiem, który nie latał i nie ział ogniem (a nie mówiłam! Są i takie). Był jednak czas, że Fafnir nie miał ze smokiem nic wspólnego i był po prostu zwykłym krasnoludem. Niestety, okazał się być krasnoludem bardzo chciwym. By posiąść skarb dopuścił się zbrodni straszliwej. Dla złota był gotowy poświęcić życie własnego ojca. I zrobił to. Zamordował go z zimną krwią. To wówczas, została na niego rzucona klątwa i dlatego zamienił się w wężowego smoka.
„Wąż zrozumiał, że rana to była śmiertelna, i wściekle rzucił głową i ogonem, rozbijając wszystko przed sobą w pył.
Widząc, że nadszedł kres jego, Fafnir spytał:
– Któż ty? I któż jest ojcem twym? I z jakiegoś rodu, co tak gorliwie wznosi swą broń przeciwko mnie?” ((Watkins, Sarah-Beth, Smoki w wierzeniach i kulturze, Poznań: copyright 2025, s.116.)
Chcą Państwo poznać tego śmiałka, który odważył się zadać śmiertelny cios Fafnirowi? Lektura czeka 🙂
Informacje o książkach przygotowała:
Dorota Bocian – Oddział Opracowania Zbiorów.
Propozycje tytułów książek:
Dorota Bocian ze wsparciem Zespołu KBK – Oddział Opracowania Zbiorów.

Świetne polecajki. Jak zawsze u @Dorota Bociankażdy znajdzie pozycje dla siebie.
Dziękuję bardzo bardzo 🙂 A tak przy okazji – nowości w BUW jest o wiele więcej 🙂 Zapraszamy 🙂 Przesyłam serdeczności, Dorota Bocian (Boci@n)