
Nigdy nie lubiłam wróżek, wróżb zresztą też nie! I z natury byłam wobec nich sceptyczna. Sceptycyzm jeszcze bardziej wzrastał, gdy słyszałam o bibliomancji, czyli o „sztuce” wróżenia przy użyciu ksiąg (w kulturze europejskiej głównie Biblii). Polega to na otwieraniu księgi na losowej stronie i wskazywaniu wersu bądź fragmentu tekstu z zamkniętymi oczami. Odnaleziony fragment ma…







